„Jeśli to nie żart, to dostaną niezłą karę”. Takimi słowami miał zareagować delegat UEFA, kiedy otrzymał wysłaną przez RFEF listę z zawodnikami, którzy wraz z Julenem Lopeteguim zasiądą na konferencji prasowej 17 lipca 2013 roku, dzień przed starciem reprezentacji U-21 z Izraelem. UEFA była spokojna, bo od początku było jasne, że obecność Hiszpanii w finałach sprawiała, że konferencje prasowe mogą być szczególnie ciekawe. Było przecież w czym wybierać: bramkarz Manchesteru United, David de Gea, głośny transfer Bayernu, czyli Thiago, dwaj canteranos Realu Madryt, którzy mierzyli bardzo wysoko, czyli Morata i Carvajal, oprócz tego fundament drużyny Simeone w osobie Koke oraz ostatni zdobywca nagrody Golden Boy, o którego Królewscy walczyli z Manchesterem City, czyli Isco. Emocje zapewnione.
Oczom delegata UEFA na liście ukazały się jednak nazwiska dwóch rezerwowych bramkarzy, którzy do tej pory nie zagrali nawet minuty: Diego Mariño oraz Joela Roblesa. Organizacja wyjaśniła Hiszpanom, że właśnie to było powodem kary. Wysłanie takich zawodników miało, zdaniem przedstawicieli UEFA, stanowić afront wobec rangi turnieju, czyli Mistrzostw Europy U-21. Nikogo to jednak nie obchodziło. „Jesteśmy drużyną i wszyscy są ważni”, mówił Lopetegui. Nie ugiął się naciskom. Albo idzie Robles z Mariño, albo na konferencji będzie tylko on sam. Było to dla niego bardzo ważne i nie działały ani prośby, ani groźby. Zdaniem Hiszpana wszyscy byli ważni i szczególnie na takich turniejach zazwyczaj ignoruje się rezerwowych bramkarzy.
Kiedy Włochy na konferencję prasową wysłały dwóch kluczowych zawodników, Bardiego i Donatiego, Hiszpania wysłała tych, którzy dla większości dziennikarzy byli ogromną niespodzianką. UEFA była bardzo niezadowolona, ale w szatni tę decyzję przyjęto bardzo dobrze, a grupa jeszcze bardziej zjednoczyła się wokół Lopeteguiego, którego uważali za bardzo sprawiedliwego trenera, który się troszczył o każdego z nich. Jeśli natomiast ktokolwiek w RFEF chciał kwestionować decyzję szkoleniowca La Rojity, ponieważ kosztowała Federację trochę pieniędzy, musiał zamilknąć, kiedy w Jerozolimie pojawił się ówczesny prezes, Ángel María Villar. „Dobra robota”, powiedział krótko Hiszpan.
Poprzednie części „Nieopowiedzianych historii”:
Nieopowiedziane historie: „Gravesen? Świetnie wykonuje auty”
Nieopowiedziane historie: Kto zdradził Huntelaara?
Nieopowiedziane historie: Cristiano i starcie z wychowankiem
Nieopowiedziane historie: Twarda ręka Mourinho
Nieopowiedziane historie: Bogota, Cristiano i Ramón Calderón
Nieopowiedziane historie: Drenthe, samochody i płyta z Babelem
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się