Menu

Kibice

Foto: Kibice
Fot. Getty Images

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Real Madryt to nie tylko piłkarze, Santiago Bernabéu, miasteczko sportowe Valdebebas i wielkie, niezapomniane mecze. Real Madryt to także, a może przede wszystkim, kibice. Na całym świecie można znaleźć sympatyków Królewskich. Jednak niektórzy chcą wspierać ukochany klub w sposób bardziej zorganizowany, więc tworzą peñie. Właśnie z peñii wywodzą się dwie grupy najbardziej zagorzałych kibiców – Ultras Sur i Orgullo Vikingo. Ci pierwsi, dłużej istniejący, bardziej przykuwali uwagę dopingiem na stadionie, ale także poglądami, z którymi są utożsamiani. Jednak to im zawdzięczamy wiele wspaniałych opraw na Santiago Bernabéu. To oni przez długi czas zajmowali się dopingiem podczas meczów, niezależnie od ich stawki.

Ruch ultrasów w Hiszpanii stracił na sile w porównaniu do lat poprzednich. Do tego żyjemy w czasach, kiedy Real Madryt oraz wszystkie największe kluby stają się coraz bardziej komercyjne, a dla prawdziwych ultras jest to przykre. Wiąże się to na przykład z wywieraniem nacisku przez sponsorów na kierownictwo klubu, by te z kolei starało się usunąć ze stadionu „niespokojnych” kibiców. W tym procederze palce macza głównie wszechpotężna telewizja obawiająca się wyskoków ze strony tychże grup. Trudno się z tym nie zgodzić. Do tego ceny biletów szybują mocno w górę. Z tego powodu w Hiszpanii w obecnych czasach wiele stadionów nie jest zapełnionych. Nawet Real Madryt i Barcelona mają problem z wypełnieniem trybun w całości podczas pojedynków ze słabszymi przeciwnikami. Zupełnie inną tendencję można zaobserwować w Niemczech, gdzie ceny wejściówek są o wiele bardziej przystępne. Jednak to temat na inną historię. Tutaj zajmiemy się Barias Bravas Realu Madryt, czyli najbardziej zagorzałymi kibicami.

 

Ultras Sur
To właśnie grupa Ultras Sur zasługuje na to, żeby najpierw o niej wspomnieć. Przede wszystkim dlatego, że historia US sięga lat osiemdziesiątych XX wieku. Wyodrębniła się ona z peñii Las Banderas. Młodzi ludzie, najgoręcej wspierający drużynę, zaczęli się wyróżniać wśród członków wspomnianej peñii i postanowili założyć Ultras Sur, który szybko rosła w siłę. Wkrótce zostali oni wykluczeni z Las Banderas ze względu na poglądy, które nie odpowiadały peñii chcącej zachować apolityczność. W tamtych czasach częściej dochodziło na stadionach i poza nimi do spięć między kibicami przeciwnych drużyn. Członkowie Ultras Sur również znani byli z przemocy i często włączali się do walk po meczach. 

Grupa rosła w siłę i już po kilku latach zaczęła prowadzić doping na Santiago Bernabéu. W tamtych czasach race były czymś, co dosyć regularnie pojawiało się na trybunach stadionu Królewskich. Ultrasi wspierali zespół nie tylko u siebie, ale także na wyjazdach. Na wyjazdy chętnie jeździły duże grupy fanów i czasami dochodziło do incydentów. Po jednym z takich zdarzeń w spotkaniu z Bayernem Monachium, Santiago Bernabéu zostało zamknięte na dwa mecze w europejskich rozgrywkach. Na przełomie lat 80. i 90. grupa Ultras Sur stawała się coraz silniejsza i coraz liczniejsza. Rok 1988 uznaje się za początki kontaktów US z Brigadas Blaniquiazules, ultrasami Espanyolu. Po licznych starciach z ludźmi z partii komunistycznej, polityka w większym stopniu wdarła się w szeregi Ultras Sur. Media często krytykowały grupę, obarczając ich winą za różne awantury i bójki. 

Warto dodać, że członkowie Ultras Sur są silnie przywiązani nie tylko do białych barw Realu Madryt, ale także do czerwono-żółtych barw Hiszpanii. Na początku lat 90. w szeregi  US wstępowało wielu skinheadów. Organizowano coraz więcej wyjazdów za granicę, na mecze Realu Madryt w europejskich pucharach. W najlepszych latach, na Bernabéu było nawet około sześciu tysięcy ultrasów.

Na przełomie wieków, grupa straciła nieco na sile. 1 kwietnia 1998 roku Real Madryt mierzył się z Borussią Dortmund w półfinale Lidze Mistrzów. Doszło wówczas do poważnego incydentu. Członkowie Ultras Sur byli odpowiedzialni za zniszczenie bramki na stadionie, przez co mecz znacznie się opóźnił. W końcu udało się przywieźć nową bramkę i rozegrać spotkanie, jednak klub został surowo ukarany. To spowodowało, że władze podjęły wobec Ultras Sur działania. Przede wszystkim, odebrano grupie miejsce tuż za bramką i przesunięto ją na trzeci amfiteatr. W tamtym czasie wiele osób odeszło z US. W kolejnym sezonie (1999/00) ultrasi zostali przeniesieni na trybunę obok boiska, niedaleko trybuny południowej. 

Rok później zmieniły się władze klubu, a ultrasi ciągle starali się o powrót na swoje miejsce. Ceny wejściówek rosły, a za bramkami zwykle bilety są tańsze. Jednym z ważniejszych wyjazdów US w tamtym czasie była podróż do Rzymu na mecz z Lazio. Tam nawiązano kontakty z grupą Irriducibili. W końcu w sezonie 2001/02 udało się wrócić na południową trybunę i taki stan rzeczy utrzymywał się do 2014 roku. Zarówno za przywróceniem Ultras Sur miejsca za bramką, jak i za późniejszym wyrzuceniem jej ze stadionu stał ten sam człowiek – Florentino Pérez.

Grupa Ultras Sur była łączona z ruchem nazistowskim, co wiązało się z wielką niechęcią do regionów takich jak Katalonia czy Kraj Basków. Nie może dziwić, że największymi wrogami US są Boixos Nois z Barcelony czy Indar Gorri z Osasuny. Oczywiście również lokale grupy nie darzą się sympatią, dlatego Bukaneros z Vallecano czy Frente Atlético z Madrytu także zaliczają się do wrogów ultrasów Realu Madryt. Zdarzało się, że na trybunach pojawiała się nazistowska flaga. To budziło wiele kontrowersji, jednak obecnie na Bernabéu takich incydentów już nie ma, co nie zmienia faktu, że niektórzy członkowie Ultras Sur ciągle wyznają filozofię neonazistowską. 

W latach 2000–2006 Florentino Pérez przywrócił grupie jej miejsce na południowej trybunie i liczba negatywnych incydentów znacznie zmalała. Następnie podczas prezesury Ramóna Calderóna współpraca Ultras Sur z klubem układała się bardzo dobrze, ponieważ ówczesny sternik Realu Madryt cieszył się dobrą opinią wśród ultrasów. Florentino Pérez jednak wrócił do władzy w 2009 roku, ale grupa ciągle mogła liczyć na miejsce na stadionie. Problemem stały się wewnętrzne konflikty, które doprowadzały do licznych konfrontacji. Prezesowi skończyła się wówczas cierpliwość i, wykorzystując okazję, pozbył się Ultras Sur ze stadionu przed sezonem 2014/15. Od tamtej pory prezes stał się wielkim wrogiem dla US, którzy domagali się jego dymisji. Członkowie grupy starają się od czasu do czasu pojawiać na meczach Królewskich, najczęściej przy okazji niedalekich wyjazdów lub spotkań Castilli, ale trudno im to zrobić w sposób zorganizowany. Do 

 

Orgullo Vikingo
Czas na drugą z kibicowskich grup wspierających Real Madryt. Może się ona poszczycić nieco krótszą historią niż Ultras Sur, ponieważ powstała w 1992 roku. Założyli ją członkowie US, którzy chcieli, aby również północna trybuna zaangażowała się w doping. Pierwszy raz OV pojawiło się na trybunach 13 września 1992 roku w meczu z Realem Burgos. Grupa szybko zyskiwała nowych członków, którzy obecni byli także na spotkaniach wyjazdowych. Orgullo Vikingo wspiera także koszykarzy Realu Madryt. Celem grupy od początku było wspieranie Realu Madryt i niemieszanie się do polityki. Być może z tego powodu, raczej nie dochodzi do incydentów z członkami OV.

Niestety od przełomu stuleci grupa straciła na sile. MistrzMaciej, autor poprzedniego tekstu o OV przytoczył wypowiedź Felipe Laineza, jednego z członków grupy. „Ostatnio borykamy się z wieloma kłopotami. Na meczach nie możemy wstawać zbyt często, bo przeszkadza to widzom siedzącym za nami. Na nasz sektor mogą dostać się tylko ci, którzy posiadają karnet. A na taki wydatek wszystkich nie stać”, wymienia problemy Hiszpan. Zdecydowanie największą bolączką grupy są wysokie ceny karnetów. Poza tym Orgullo Vikingo zajmuje miejsca na stadionie, których nie pokazują kamery telewizyjne, dlatego niewiele się mówi o tej grupie. 

W 1995 roku Orgullo Vikingo wspierało koszykarzy Królewskich na turnieju Final Four Euroligi w Saragossie. Tam nawiązali kontakty z fanami Panathinaikosu, a konkretnie z grupą Panathinaikos Gate 13. Real Madryt przegrał półfinał z Barceloną, a na trybunach Grecy dopingowali Blancos. W finale na Blaugranę trafił Panathinaikos i Orgullo Vikingo odwdzięczyło się za wsparcie w poprzedniej rundzie i pomagali Grekom we wspieraniu ich zespołu. 

W 1995 roku udało się nawiązać znajomość z węgierską grupą Ultra Viola Bulldogs (kibicami Újpestu), natomiast w 2000 roku „zaprzyjaźniono się” z włoską grupą Viking Guerrieri Salerno. Orgullo Vikingo z pewnością nie jest w stanie zrobić tak efektownych opraw jak US, jednak należą im się słowa szacunku za to, że ciągle walczą o obecność na stadionie, mimo że z każdym rokiem jest coraz trudniej, a raczej się nie zapowiada na to, że ceny biletów spadną.


Grada Fans
Powstała w 2014 roku po decyzji o wyrzuceniu ze stadionu Ultras Sur. Klub nie chciał rezygnować z grupy fanów, którzy przez cały mecz dopingują drużynę. Początkowo sektor był umiejscowiony na górnym pierścieniu stadionu, więc fani nie byli tak widoczni. Poza tym od początku powstaniu Grady towarzyszyły spore kontrowersje. Osoby należące do grupy mogą liczyć na pewne przywileje, co nie podoba się części socios. Z drugiej strony przynależność do Grada Fans wiąże się z obowiązkiem obecności na meczach oraz na dopingowanie drużyny.

W 2017 roku klub postanowił nadać grupie większe znaczenie. Podjęto decyzje o przesunięciu jej bliżej murawy. Dwa tysiące kibiców, którzy wspierają zespół przez całe spotkanie, znalazło się tuż za południową bramką. Kolejny raz nie obyło się bez pewnych problemów, ponieważ socios zasiadający wcześniej na wyznaczonych przez klub strefach, zostali zmuszeni do zmiany miejsca. Od tamtej pory Grada Fans ma się dobrze. Jej członkowie pojawiają się na spotkaniach ubrani na biało i zawsze wypełniają swoją część trybun niemal w całości…