W ostatnich dniach Barcelona była przedstawiana jako potencjalny rywal Realu Madryt w walce o Rodriego. Cadena SER informowało, że Katalończycy uważnie obserwują sytuację pomocnika i byliby w stanie przeprowadzić ten transfer, gdyby zawodnik dał im zielone światło. Zainteresowanie miało wzrosnąć po kontuzji Frenkiego de Jonga, który będzie pauzować przynajmniej do października.
Dzień później AS przekazał jednak, że Rodri nie zamierza zmieniać swoich planów i w przypadku odejścia z Manchesteru City chce trafić wyłącznie do Realu Madryt. Angielski klub miał zwlekać z przyspieszeniem negocjacji z Królewskimi, ponieważ liczył na wejście Barcelony do walki i pojawienie się konkurencyjnej oferty.
Teraz MARCA stanowczo zaprzecza, jakoby Barcelona zamierzała rozpocząć starania o reprezentanta Hiszpanii. Od początku lata Hansi Flick i Deco nie planowali sprowadzenia kolejnego środkowego pomocnika. Uważają, że kadra jest w tej formacji wystarczająco szeroka, a wręcz znajduje się w niej zbyt wielu zawodników. Z tego powodu Marc Casadó miał otrzymać zgodę na poszukanie nowego klubu i najprawdopodobniej odejdzie jeszcze tego lata.
Kontuzja De Jonga wywołała pewne wątpliwości, ale zdaniem dziennika pojawiły się one przede wszystkim w otoczeniu klubu i mediach, a nie wśród osób odpowiedzialnych za jego politykę transferową. To właśnie wtedy zaczęto ponownie wymieniać nazwisko Rodriego, który rozegrał znakomity mundial i był łączony zarówno z Realem Madryt, jak i Barceloną.
Katalończycy nie zamierzają jednak przystępować do licytacji. Po pierwsze, Flick ma do dyspozycji Pedriego, De Jonga, Marca Bernala, Gaviego, Casadó, Fermína Lópeza i Daniego Olmo. W sytuacji awaryjnej w środku pola mogą występować również Eric García oraz Andreas Christensen. Po drugie, cena Rodriego może wynieść około 70 milionów euro. W Barcelonie panuje ponadto przekonanie, że pomocnik ostatecznie zostanie zawodnikiem Realu Madryt.
Kataloński klub nie planuje przeznaczać tak dużej kwoty na piłkarza, który miałby przede wszystkim zastępować De Jonga w czasie jego nieobecności. Barcelona chce skoncentrować dostępne środki na wzmocnieniu ataku, a w dalszej kolejności obrony. Jej stanowisko mogłoby zmienić się jedynie w przypadku pogłębienia urazu Holendra lub kontuzji kolejnego pomocnika.
Informacje Marki mogą mieć również znaczenie dla negocjacji Realu z Manchesterem City. AS podawał, że Anglicy oczekują za Rodriego około 75 milionów euro, podczas gdy Królewscy chcieliby obniżyć cenę do 60 milionów. Jeżeli Barcelona rzeczywiście nie przystąpi do walki, mistrzowie Anglii mogą nie doczekać się licytacji, na którą liczyli.
Komentarze (10)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się