REKLAMA
REKLAMA

„Przy trafnej diagnozie Mbappé grałby mniej i nie doszłoby do zmian w służbach medycznych Realu Madryt”

Znany hiszpański dziennikarz, Manu Carreño, który wielokrotnie przekazywał sprawdzone informacje na temat Realu Madryt, na łamach Cadena SER podzielił się swoją opinią na temat pomylonego kolana Kyliana Mbappé przez lekarzy Królewskich.
REKLAMA
REKLAMA
„Przy trafnej diagnozie Mbappé grałby mniej i nie doszłoby do zmian w służbach medycznych Realu Madryt”
Kylian Mbappé podczas rozgrzewki przed derbami Madrytu. (fot. Getty Images)

– Nie mam powodów, by wątpić w słowa Mbappé, nie mam też powodów, by wątpić, że ta informacja jest prawdziwa, że najpierw zbadano jego lewe kolano, czyli to kontuzjowane, a późniejsze badanie obrazowe wykonano już na prawym. Wygląda na to, że właśnie tam mógł pojawić się błąd. Później nie dopatrzono się niczego poważnego i Mbappé dalej grał. Gdyby od samego początku diagnoza była postawiona z większą pewnością i precyzją, Mbappé prawdopodobnie grałby dużo mniej i być może w styczniu nie doszłoby do zmian w służbach medycznych Realu Madryt. To jest moja opinia. Jeśli wszystko idzie dobrze, to po co dokonywać zmian? Jaki miałbyś ku temu powód? Taka jest moja informacja i taka jest moja opinia.

– To się ciągnie za długo, bo mamy już 25 marca, za chwilę zacznie się kwiecień, a wciąż zadajemy sobie pytanie, co właściwie dzieje się z kontuzją Mbappé. Od 7 grudnia słyszeliśmy, że diagnoza nie wskazuje na nic poważnego, Mbappé dalej grał, potem zaczął rok bez gry, opuścił pierwszy mecz z Betisem, nie zagrał w Superpucharze, poleciał na finał, ale raczej tylko symbolicznie, bo wiadomo było, że niewiele więcej nie może zrobić. Po drodze musiało wydarzyć się coś dziwnego, skoro w środku sezonu zmieniono osoby odpowiedzialne za pion medyczny Realu Madryt.

– No bo, kurczę, jeśli wszystko przebiega normalnie i wszystko jest w porządku, to nie rozumiem tego. Nie widzę wielu klubów, a już na pewno nie takich z absolutnego topu jak Real Madryt, które w środku sezonu, gdy walczą o trofea, nagle zmieniają pion medyczny. I wtedy na czoło znów wrócił Niko Mihić. Do tego momentu wszyscy trochę jechaliśmy na tej historii – dobrze, jest jakiś uraz, gra, nie gra, był oszczędzany, może popełniono błąd, bo priorytetem był jakiś rekord, może powinien był się zatrzymać, diagnoza nie była jasna… No dobrze.

REKLAMA
REKLAMA

– I tak dotarliśmy do marca, aż dziennikarz Daniel Riolo z RMC podał informację, że badania medyczne wykonane Mbappé w Realu Madryt dotyczyły kolana, które nie było kontuzjowane. Szczerze mówiąc, brzmiało to jak kiepski żart. Nikomu nie mieściło się w głowie, że to może być prawda. Po tej informacji, która wypłynęła we Francji – nie wiemy, kto ją ujawnił, możemy się domyślać, skąd mogła wyjść, ale tego nie wiemy – temat nabrał rozpędu.

– Opublikowało to francuskie medium, potwierdziły to inne francuskie media, a w Hiszpanii naszym obowiązkiem było sprawdzić, czy ta informacja jest prawdziwa. I nam, mnie, a także wielu innym mediom, potwierdzono – i to potwierdzono nam w klubie, a nie przez jakiegoś strażnika miejskiego spod siedziby przy Gran Vía 32, piekarnię naprzeciwko czy znajomego, który coś tam słyszał – że ta informacja jest prawdziwa. My po prostu przekazujemy wam to, co usłyszeliśmy – że to prawda. Jednemu powiedział to ktoś, drugiemu ktoś inny, każdy ma swoje źródła, ale wszyscy słyszeliśmy to samo: to jest prawda. Aż dziś wypowiedział się główny bohater całej sprawy, czyli osoba, której – mam wrażenie – wszyscy najbardziej chcieli posłuchać.

– Nawet zakładając, że rzeczywiście doszło do takiego błędu medycznego, piłkarz Realu Madryt również ponosi część odpowiedzialności. Gdyby mnie coś bolało, to nawet jeśli usłyszałbym, że nic mi nie jest, przestałbym grać dla dobra drużyny i dla własnego dobra.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

REKLAMA