Menu
/ Onda Cero

Asensio: Było wiele dni, gdy pytałem siebie jak mam wrócić do futbolu

Foto: Asensio: Było wiele dni, gdy pytałem siebie jak mam wrócić do futbolu
Fot. Getty Images

Marco Asensio udzielił wywiadu radiu Onda Cero. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi Hiszpana z tej rozmowy w programie El Transistor.

– Spotkanie z Florentino Pérezem, gdy miałem 8 lat? Moja mama była bardzo ekstrawertyczna, uwielbiała ludzi i rozmowy z nimi. Mówiła im zawsze, co myślała. Lubiliśmy spacerować w strefie portowej, gdzie stała łódź Florentino i pewnego dnia go spotkaliśmy. Zrobiliśmy sobie z nim zdjęcie, a moja mama powiedziała mu, ze kiedyś zagram w Realu Madryt.

– Śmierć mamy w wieku 15 lat? Nigdy nie jesteś przygotowany na śmierć mamy, tym bardziej w wieku 15 lat. Musisz jednak iść dalej. Na szczęście mamy wzorowego ojca i jesteśmy bardzo zjednoczeni z nim i moim bratem. To pomogło nam ruszyć dalej, zawsze pamiętając o mamie. Wspominam ją każdego dnia. Mieszkamy razem w Madrycie? Tak, z tatą i bratem.

– Brak wyjazdu na zgrupowanie reprezentacji? Prawda jest taka, że jest to trochę dziwne, bo gdy byłem zdrowy, to dostawałem powołania. Jest inaczej, ale oglądam wszystkie mecze kadry. Muszę być przygotowany na powrót.

– Co działo się ze mną w ostatnich dniach? Złapała mnie dosyć silna grypa, przez 2-3 dni czułem się naprawdę źle, ale szczęśliwie jest już wszystko w porządku. Bałem się, że to zarażenie koronawirusem? Jasne, pierwsze, co teraz robisz, to badasz się na koronawirusa. Szczęśliwie to nie było to, to była normalna grypa. Dzisiaj [w poniedziałek] już trenowałem.

Słowa Luisa Enrique o oglądaniu serialu? [śmiech] Nie, akurat wtedy nic nie oglądałem, bo przechodziłem tę grypę. Czy to była krytyka ze strony selekcjonera? Interpretuję to tak, że dzień przed ważnym meczem trenerowi nie spodobało się to pytanie, bo on nie lubi rozmawiać o osobach, których nie ma na danymz grupowaniu. To świetny gość, bardzo zabawny, mamy świetne stosunki.

– Moment odniesienia kontuzji kolana w lipcu 2019 roku? Gdy to opisywałeś, poczułem ciarki. Naprawdę [śmiech]. Na boisku od razu zrozumiałem, że to było coś poważnego. Poczułem, że kolano się rozdzieliło i wiedziałem, że coś jest nie tak. Kolano cały czas puchło i wiedziałem, że to poważny temat. Dopóki ci tego nie powiedzą wprost, nie wierzysz w to, ale badania zrobione na miejscu potwierdziły informację.

– To była moja pierwsza poważna kontuzja. Wcześniej w karierze tak naprawdę nie miałem dłuższych przerw niż 2 tygodnie. Nigdy nie miałem też operacji i przed tym czułem największą panikę. To był jeden z najgorszych momentów w moim życiu. Cały ten proces: przyjazd do szpitala, położenie się na łóżko, rozmowa z lekarzami, te światła... Powiedziałem im: „Uśpijcie mnie już, bo nie wytrzymam”. Cały się trząsłem. Na końcu w pełni zależysz od kogoś innego i tego, co zrobi druga osoba. Usypiają cię i nie masz pojęcia, co się dzieje. Tego się bałem najbardziej. Budzisz się ogłuszony, działają jeszcze środki anestezjologiczne... Co za moment. Nigdy tego nie zapomnę.

– Ból w czasie rehabilitacji? Szczególnie na początku. Mocno wtedy cierpiałem. Praktycznie nie mogłem niczego zrobić sam i poruszałem się na wózku. W jednym momencie z gry w piłkę przechodzisz na brak możliwości samodzielnego poruszenia się. Musisz mieć pomoc we wszystkim, w łazience i wszędzie... To doświadczenie wzmocniło mnie we wszystkim.

– Zmiana w charakterze? Wielka. Naprawdę wielka. Przeżywasz tyle dziwnych i innych rzeczy... To ciągła walka z samym sobą. Codziennie próbujesz się poprawić. Każdy dzień był innym celem i każdego dnia musiałeś go wypełnić, bo inaczej cofałeś się w rehabilitacji. Każdego dnia musiałem dać z siebie maksimum.

– Ciężkie dni? Było wiele dni, gdy pytałem siebie jak mam wrócić do futbolu, gdy patrzę na tę nogę i nie mogę nawet nią ruszyć. To część procesu rehabilitacji, ale są w nim też piękne i emocjonalne chwile. Nigdy tego nie zapomnę.

– Najbardziej emocjonalna chwila? Było ich wiele, ale zwykły moment, w którym pierwszy raz przeszedłem się bez bólu, był wielką chwilą. Potem pierwszy bieg... Nie mówiąc o powrocie do gry i strzeleniu gola po 25 sekundach. Co zrobiłem z koszulką z tego meczu? Podpisałem ją i wręczyłem osobie, która pomagała mi najbardziej każdego dnia na całej tej drodze.

– Wsparcie najbliższych? Od razu ostrzegłem ich, że mogę zachowywać się źle czy rzucić jakiś zły komentarz pod nosem, ale wszystko będzie wynikało po prostu z tej sytuacji. Najwięcej musieli przetrzymać oni.

– Teraz dużo bardziej doceniam zdrowie. Gdy w drużynie jest temat kontuzji czy powrotu do treningów, rozmawiamy o mojej rehabilitacji, że bycie zdolnym do trenowania i po prostu bycie zdrowym to coś wielkiego... Tak długa pauza to po prostu, za przeproszeniem, gówno. Naprawdę źle to znosisz. Na końcu uczysz się wielu rzeczy i to wszystko cię wzmacnia. Powrót to nic łatwego.

– Pandemia pozwoli mi na walkę o EURO? Miałem szansę na wyjazd także w normalnej sytuacji. Widziałem, że terminy są na styku, ale mogłem zdążyć. Na pewno nie byłby to jednak poziom, na jakim mogę być kolejnego lata, ale nigdy nie wiadomo... Okres izolacji dał mi oczywiście czas na dodatkową pracę i lepszą regenerację kolana, co złożyło się ostatecznie na powrót w lepszej dyspozycji.

– Powrót do Realu w 2016 roku? Wtedy w poprzednim roku, gdy odchodziłem do Espanyolu, byłem klarownie nastawiony na odejście w celu złapania minut i ogranie się w Primerze, bo wcześniej grałem tylko z Mallorcą w Segundzie. Po dobrym roku w Espanyolu miałem nadzieję na miejsce w Realu Madryt, ale wiedziałem, że muszę odbyć świetne przygotowania, by przekonać Zidane'a. Tak się stało i odbyłem z nim po nich rozmowę, w której powiedział mi, że zagram od początku w meczu o Superpuchar Europy. Zaczęło się więc nieźle [śmiech]. Obdarzył mnie zaufaniem i dodał, że na mnie liczy w najbliższym sezonie.

– Jaki jest Zidane? Przede wszystkim, jest bardzo szczery. Zawsze mówi ci wszystko w twarz i dodaje ci dużo pewności siebie oraz spokoju. A jako trenera znamy go wszyscy. Dał wiele tytułów Realowi Madryt i w każdym roku przebija samego siebie. Czy miałem jego plakat w swoim pokoju, gdy byłem dzieckiem? Tak, ten historyczny z wolejem z finału w Glasgow.

Słowa sprzed dwóch lat o tym, że nie muszę ciągnąć wózka w Realu Madryt? W tamtym momencie ten, kto zna się na futbolu czy to wszystko pojmuje, zrozumiał moje słowa. Nigdy nie powiedziałem, że nie chcę ciągnąć wózka. Jasne, że zawsze chcę pomóc i dołożyć swoje do drużyny. Uważam, że kto zna się na piłce, ten zrozumiał tamte słowa. Jednak teraz też jestem do tego lepiej przygotowany. W tym sezonie pokładam ogromne nadzieje, bo mamy wiele meczów i pięknych rozgrywek. Chcemy wygrać wszystko.

– Hazard jest w podobnej sytuacji do mojej, gdy długo nie grałem? Na początku to zawsze jest trudna sytuacja i nawet nie myślisz o tym, kiedy wrócisz do gry. Czasami naprawdę miałem cel tylko na najbliższy dzień, gdy próbowałem po prostu lepiej układać nogę czy lepiej stawiać kroki. Małe rzeczy sumują się do wielkiego osiągnięcia, a na tej drodze zyskujesz pewność siebie. Co do Hazarda, widzę u niego dobre nastawienie, chociaż jest to ciężka sytuacja. On też nie był przyzwyczajony do kontuzji, ale widziałem, że jest nastawiony bardzo pozytywnie. Trenowaliśmy już razem w tym sezonie przez wiele dni i widziałem go w bardzo dobrej dyspozycji. Miał pecha z tym wszystkim i na pewno nikomu nie życzę czegoś takiego. On cierpi najbardziej, ale gdy poczuje się w pełni dobrze, szybko odzyska pewność siebie.

– Sędziowie są inni bez kibiców? Mam nadzieję, że tak nie jest, ale to prawda, że mamy teraz też wiele kamer i VAR, a do tego zawsze liczysz, że w futbol w każdym aspekcie będzie się rozwijać. VAR czyni futbol sprawiedliwszym? Uważam, że tak. Jednak zawsze możemy wejść w tematy szarych akcji czy szybszych decyzji, gdzie można coś poprawić.

– Stwierdzenie, że podstawowy atak Realu Madryt to Hazard, Benzema i Asensio? To sprawa trenera [śmiech]. Jasne, że chciałbym być w podstawowym składzie i grać. Czy czuję się tak, jak przed kontuzją latem 2019 roku, gdy mój agent zapowiadał, że rozegram wielki sezon? Tak,a nawet lepiej.

– Presja i hasła o Złotej Piłce po pierwszych wielkich występach? Zawsze czułem dosyć dużą presję i widziałem, że ludzie wiele ode mnie oczekują. Dlatego mam tak wielkie nadzieje związane z tym sezonem. Chcę odwdzięczyć się za wsparcie wieloma triumfami i dobrymi meczami.

– Cieszę się, że Messi został w Barcelonie? Szczerze, nie miało to dla mnie znaczenia. Nie kłamię. Jeśli został, to lepiej dla Barcelony, a dla nas Klasyki będą na wyższym poziomie. Zawsze podoba nam się granie przeciwko najlepszym.

– Relacje z Rafą Nadalem? Poznałem Nadala na turnieju w Barcelonie 6-7 lat temu, zobaczyłem się z nim po jego meczu. Przed przejściem do Realu nie znałem go osobiście. Rozmowa Nadala z Florentino w sprawie mojego transferu? Taka jest historia, że zobaczył mnie w trakcie meczu Mallorki i zadzwonił do Florentino, że ma u siebie dobrego chłopaka.

– O której dzisiaj wstaję? O godzinie 9 i jadę na śniadanie do Valdebebas. Tam spokojnie jem śniadanie z kilkoma kolegami i potem przygotowuję się do treningu. Na śniadaniu mamy bufet? Na obiadach tak, ale przy śniadaniach informujesz wcześniej kuchnię, co chciałbyś zjeść.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!