– Zwieszenie Viníciusa? Jestem tym oburzony, jestem oburzony. Cóż, kim jestem, żeby kwestionować decyzje Komitetu Arbitrów… Nie, to nie arbitrów, to Komitet Dyscyplinarny. Oni to potraktowali jako agresję. Ja wiem, że doszło do pewnych zmian norm, ale to słowo sprawia, że do głowy przychodzą mi inne wydarzenia jak na przykład Simeone, który nadepnął Julena Guerrero i zrobił mu dziurę w nodze, Goikoetxea i Maradona, sytuacja Diogo z Luísem Fabiano, którzy zaczęli się okładać pięściami. Naprawdę ktoś tam nie widzi, że to nie jest agresja? To jest zagrzanie, to jest moment napięcia. Dwa mecze zawieszenia byłyby w pełni wystarczające, a cztery mecze jest przesadą. I do tego wyciąganie tego do poziomu agresji.
– Jaka tam była agresja? Próbował wyminąć zawodnika i tak, pociągnął go. Rozumiem to, że to bezpośrednia czerwona kartka i nie ma tu żadnej dyskusji. Ale od tego do kary w postaci czterech meczów? To dla mnie szaleństwo.
– Ale cóż, jest takie przysłowie: „Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. Czasami kontuzje czy zawieszenia robią dobrze, aby zmienić tor pewnych sytuacji i dać przy tym szanse innym zawodnikom, którzy na nie czekają. Więc jeśli drużyna nie funkcjonuje z jedenastoma podstawowymi zawodnikami, to jeśli coś się pozmienia, to też nic się nie stanie. I prawda jest taka, że środek pola… Od początku sezonu mówiło się o tym, czy powinni sprowadzić Rodriego, czy nie. Teraz widać, że rację mieli ci, którzy twierdzili, że organizator w pomocy byłby ważną częścią dla tego Realu Madryt.
Komentarze (23)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.