W Rzymie José Mourinho rzucił do walki o odrobienie strat praktycznie cały ofensywny arsenał, jaki miał na ławce. Przy stanie 1:3 na boisku pojawiali się kolejni atakujący, ale nie Brahim. Marokańczyk obejrzał całą remontadę z ławki rezerwowych.
Szczególnie wymowna była decyzja o wpuszczeniu Endricka na prawe skrzydło, czyli pozycję doskonale znaną Brahimowi. Brazylijczyk przed meczem z Romą miał na koncie zaledwie cztery minuty w tym sezonie, ale dostał około pół godziny i wykorzystał swoją szansę. Zdobył bramkę, stwarzał zagrożenie w pojedynkach i dobrze współpracował z kolegami. Zdaniem Marki tym występem wyraźnie wyprzedził Brahima w hierarchii.
Sytuacja 27-latka pogarsza się praktycznie od początku oficjalnego sezonu. Po wcześniejszym powrocie z mundialu Brahim miał swoje miejsce podczas przygotowań, ale już w inaugurującym sezon wyjazdowym spotkaniu z Espanyolem 22 sierpnia pozostał na ławce.
Cztery dni później dostał 12 minut przeciwko Realowi Sociedad. 30 sierpnia po raz pierwszy w tym sezonie wyszedł w podstawowym składzie, gdy Królewscy mierzyli się z Málagą. W kolejnym meczu, z Betisem, znowu nie pojawił się na murawie. Drugą szansę od pierwszej minuty otrzymał 8 września przeciwko Interowi w Lidze Mistrzów i rozegrał 79 minut. Po spotkaniu z Rayo ponownie bez występu wszedł z ławki w Elche, gdzie 15 września dostał ostatnie 23 minuty.
Od tamtej pory nie zagrał ani razu. Ominęły go w ten sposób spotkania z Atlético, Villarrealem i Romą.
Łącznie Brahim uzbierał w tym sezonie 178 minut w czterech występach. Spośród 20 piłkarzy wykorzystanych przez Mourinho w dziesięciu oficjalnych spotkaniach mniej mają tylko Espí i Endrick. Pierwszy rozegrał 38 minut w sześciu meczach i strzelił trzy gole, drugi po występie w Rzymie ma 35 minut w dwóch spotkaniach i jedną bramkę.
Różnica polega na tym, że ani Espí, ani Endrick nie rozpoczynali jeszcze meczu w podstawowym składzie. Brahim zrobił to dwukrotnie, przeciwko Máladze i Interowi, a na te dwa występy przypada aż 143 ze 178 rozegranych przez niego minut.
MARCA podkreśla, że Marokańczyk nigdy nie wrócił już do poziomu prezentowanego w sezonie 2023/24, kiedy potrafił być dla Carlo Ancelottiego bardzo wartościową odpowiedzią na nieobecność Jude'a Bellinghama. Teraz konkurencja jest jeszcze większa.
Przed Brahimem znajduje się Yan Diomandé, za którego Real zapłacił 125 milionów euro plus 15 milionów w bonusach. W strefie za Kylianem Mbappé Marokańczyk musi konkurować także z Bellinghamem, a Arda Güler swoją grą regularnie pokazuje, jak wiele jakości może dawać zespołowi. Po wydarzeniach w Rzymie znacząco wzrosły również notowania Endricka.
Jeszcze niedawno to właśnie Brazylijczyk był jednym z głównych kandydatów do zimowego wypożyczenia. Po jego bardzo dobrym występie na Stadio Olimpico sytuacja może się jednak odwrócić. Zimowe okno transferowe coraz bardziej zbliża się także do Brahima, który na razie nie potrafi znaleźć dla siebie miejsca w Realu Mourinho.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.