Courtois schodził na przerwę z 19 celnymi podaniami. Tchouaméni miał ich 17, a Valverde 16. Bramkarz Realu uczestniczył więc w rozegraniu częściej niż dwaj środkowi pomocnicy odpowiedzialni za wyprowadzenie piłki spod własnej bramki. Sama liczba podań nie wystarcza oczywiście do oceny występu zawodnika, ale dobrze obrazuje największy problem Królewskich w pierwszej połowie.
Roma Gian Piero Gasperiniego zamknęła Realowi możliwość gry przez środek i skutecznie odcinała Tchouaméniego oraz Valverde od kolejnych linii zespołu. Brakowało opcji do podania, ruchu bez piłki i zawodników umiejących przyjąć futbolówkę pod presją. W efekcie Courtois coraz częściej był zmuszony szukać długiego zagrania.
Belg próbował w ten sposób posłać piłkę aż 17 razy, ale tylko trzy z tych podań dotarły do adresata. Real nie potrafił regularnie wychodzić spod pressingu krótkimi podaniami, a kiedy decydował się ominąć środek pola, również nie przynosiło to większego efektu.
Szczególnie kosztowny okazał się błąd Tchouaméniego poprzedzający pierwszego gola dla Romy. Francuz źle zagrał w kierunku Dumfriesa, gospodarze przejęli piłkę, błyskawicznie ruszyli z kontrą i De Roon otworzył wynik spotkania. Była to pojedyncza pomyłka, ale dobrze wpisywała się w obraz pierwszej połowy, w której duet Tchouaméni i Valverde nie zapewniał Realowi ani kontroli, ani płynności w rozegraniu.
Obaj mieli duże problemy z pokonaniem pierwszej linii pressingu Romy. Co gorsza, kolejne straty sprawiały, że gospodarze szybko znajdowali się pod bramką Courtois. Real miał więc problemy nie tylko z budowaniem własnych akcji, ale również z zabezpieczeniem zespołu po utracie piłki.
Sytuacja zmieniła się po wejściu Ardy Gülera i Bernardo Silvy. Królewscy otrzymali więcej rozwiązań w rozegraniu, a obaj potrafili pokazywać się między liniami i przyspieszać wymianę podań. Jednocześnie jeszcze mocniej uwidoczniło to, czego brakowało drużynie w pierwszej części spotkania.
Końcowe statystyki także pokazują przewagę Romy w tym aspekcie. Włosi wykonali 546 podań przy 459 Realu i mieli 54% posiadania piłki. Zanotowali również 47 groźnych ataków, podczas gdy zespół José Mourinho miał ich 36.
Real ostatecznie zdołał odwrócić losy spotkania i wyjechać z Rzymu ze zwycięstwem. Wynik nie przykrywa jednak problemu, który Roma bezlitośnie obnażyła w pierwszej połowie. Jeśli Królewscy chcą kontrolować najtrudniejsze mecze, muszą znaleźć sposób na znacznie sprawniejsze wychodzenie spod wysokiego pressingu rywala.
Komentarze (43)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.