– Będę bronić tego, jaka jestem, nawet gdybym nie była senatorką. Nienawidzę niesprawiedliwości, nienawidzę głupoty, nienawidzę dyskryminacji. Nie nienawidzę Francuzów, Afrykanów. Nie mam tego uczucia i tego rasizmu, o który mnie oskarżają. Nie mam, nie mam tego. Ale trzeba też upominać się o język ulicy, język ludu, język futbolu. To jest taki język. Nie można też być takim płaczkiem o wszystko, prawda? To jest język ulicy. Kiedy mówię o kimś „panienka”, wszyscy zaraz na mnie naskakują, ale takie słowa mają dla Paragwajczyka bardzo jasne znaczenie, prawda? I nie mówię przez to, że jestem szowinistką albo że podważam feministyczne zdobycze. Są języki, które się rozumie w swoim kraju i właśnie taki jest ten, którego używam.
– Ministerstwo Spraw Zagranicznych Paragwaju potępiło moje słowa? Wydało mi się to kompletnym absurdem. Wczoraj wieczorem napisałam do prezydenta Santiago Peñi. Napisałam i powiedziałam mu: ja nie potrzebuję, żeby ktokolwiek mnie bronił. Ja nie mówiłam w imieniu Paragwaju. Nie jestem częścią rządu. Uwaga, nie mylcie tego. Zostałam wybrana na senatorkę. Parlament jest jedną z władz państwa, ale ja nie jestem rządem. Nie jestem częścią rządu. Po co oni wychodzili, żeby bronić się przed tym, co ja powiedziałam? Co za sposób, żeby nadawać mi znaczenie. Napisałam do Santiago i powiedziałam mu: nie potrzebuję, żebyś mnie bronił, bo nie mówiłam w imieniu Paragwaju. Mam też prawo jako obywatelka, poza byciem senatorką. Senat nie może odbierać mi praw obywatelki. Senat nie może odbierać mi mojej opinii, mojego słowa. Ale to już się wydarzyło. Ukarali mnie za mówienie. Jednym z powodów, dla których ukarano mnie w Izbie Deputowanych, było to, że według Núñeza źle mówiłam o królowej Letizii [pisała, że hiszpańska królowa to zwykła „dziennikarka, która zakochała się w księciu Hiszpanii” oraz „modeleczka kopiująca jej stylizacje”], która ma międzynarodowy autorytet. Ale ani królowa Letizia nie jest autorytetem, ani ja nie jestem autorytetem. Dlatego że jestem senatorką, to mam się zamknąć do końca życia? Proszę was. Mam prawo oglądać telewizję, mam prawo oglądać piłkę i mam prawo krzyczeć jak kibol. Dlaczego nie? Dlaczego nie, skoro jestem poza swoim obszarem działania, poza Senatem? I kto im powiedział, że mówię w imieniu Paragwaju?
– Komentuje się, że teraz przeze mnie: „musimy przeprosić Francję”. Za co? Jakie przeprosiny? Kiedy ja mówiłam o Francji? Nie mówiłam o Francji. Nie mówiłam też o Kamerunie. Mój problem jest z Mbappé. Jest źle wychowany, bezczelny i z nim mam sprawę. Chcę to podkreślić. Mbappé nie jest żadnym autorytetem i ja też nie. On jest piłkarzem, a ja jestem kibolem. I tyle.
– Jakie mogą być konsekwencje? Myślę, że żadne. Myślę, że będzie krytyka jak zawsze i tyle. Ale nie sądzę, żeby odważyli się na odebranie mi mandatu. Wiesz co? Zobacz, gdyby mi to zrobili teraz… Bo czym innym byłoby to trzy lata temu, a czym innym teraz, kiedy zostały dwa lata. Gdyby mnie dziś wyrzucili, zostałabym ponownie senatorką bez żadnego wysiłku. Niech nie popełniają tego błędu, niech nie popełniają takiego błędu, takiego absurdu. Ale naprawdę nie sądzę, naprawdę nie sądzę.
– Widzę, że ludzie są ze mną. Myślę, że rząd doskonale już wie, że wdepnął w g*wno. Nie wiem, jak z tego wyjdą, ale wdepnęli. Prawda jest taka, że… żeby tylko dodać jedną rzecz: to nie była kwestia dwustronna. Ministerstwo Spraw Zagranicznych jako ministerstwo polityki dyplomatycznej nie miało tu nic do roboty. Gdyby to była sprawa państwo kontra państwo albo przedstawiciele jednego rządu przeciwko przedstawicielom drugiego rządu, to rozumiem. Ale tutaj nie było kwestii dwustronnej.
– Nigdy nie wyobrażałam sobie, że to urośnie do takiego poziomu. Ale jasne, federacja piłkarska pójdzie zgłosić ten „atak na Francję”, bo Mbappé to my wszyscy! Proszę was. Ja nawet nie mówiłam o Francji. Nawet nie mówiłam o Francji. Mówiłam o Mbappé. Macron ma się mną zająć! Ale co to ma być? Nawet nie powiem: „Ależ przywilej, Macron mówi o mnie”. Bo kim jest Macron? Kolejny prezydent, jeszcze jeden prezydent jak tysiące prezydentów państw. Kim jest Macron? Proszę was.
– Słowa Mbappé, że jestem niegodna? Tak naprawdę nie tylko nazwał mnie niegodną. Powiedział, że jestem kobietą godną pogardy, niegodną stanowiska, które zajmuję. Kim ty, do cholery, jesteś? To napisałam mu wczoraj w liście otwartym. Mogę pozwać Mbappé i niech uważa, bo Paragwaj już wsadził do więzienia Ronaldinho. Mogę go pozwać za przemoc wobec kobiet, za czystą i twardą przemoc polityczną. Tam, gdzie mówi, że przynoszę wstyd mojemu krajowi, tam, gdzie mówi, że cała droga Paragwaju poszła do diabła przez to, co ja powiedziałam, bo zwróciłam uwagę Mbappé. Kim ty jesteś, Mbappé? Przyznaję, że żałuję. Nie powinnam była używać obelg, których używa się wobec mnie. Tych obelg, których używa się wobec mieszkańców Ameryki Południowej. Bo mieszkańcy Ameryki Południowej i Ameryki są ofiarami dyskryminacji i pogardy świata. Bo jesteśmy ciemni, bo nie mówimy po francusku, bo nie mówimy po angielsku. Chcecie, żebym opowiedziała anegdotę? Pierwszy raz, kiedy pojechałam do Francji, miałyśmy 20 lat, podróżowałyśmy z plecakami. Nie mogłyśmy wejść do żadnego ze sklepów wielkich francuskich marek, bo patrzyli na nas z obrzydzeniem. Bo byłyśmy dwiema ciemniejszymi dziewczynami mówiącymi po hiszpańsku. Pierwszy raz, kiedy mogłam postawić stopę w jednym z tych sklepów, to wtedy, kiedy miałam już ze sobą torebkę Vuittona kupioną w São Paulo. Bo patrzą na ciebie od góry do dołu i jeśli nie spełniasz kryteriów, nie wpuszczają cię do tych sklepów. Tak samo czarnym kobietom mówiącym po hiszpańsku nie pozwalają wejść do tych sklepów. Mnie wpuszczają, kiedy idę z Fendi wielkości lodówki. Sprzedawcy torebek patrzą na ciebie z obrzydzeniem. Proszę was. Jestem dyskryminowana w całej Europie. Patrzą na mnie z obrzydzeniem, bo jestem czarna, a ponieważ zawsze jeżdżę w styczniu, jestem jeszcze ciemniejsza niż zwykle.
– Mbappé napisał: „Nigdy nie pozwolę, żeby osoby takie jak ona miały wolność szerzenia swojej nienawiści i swojego rasizmu po całym świecie”? To jest straszne. „Nigdy nie pozwolę”? Kim on jest, żeby mi na coś pozwalać albo czegoś mi zakazywać? Poza tym nie on był fizycznie autorem. Ktoś tym steruje. Zawsze to samo, czy to Vinícius Júnior, czy ktokolwiek, na Boga. Zobacz więc: oni zaczynają od „mowy nienawiści”, która jest koniem trojańskim cenzury. I natychmiast działa francuski Senat, francuska federacja i prezydent Republiki Francuskiej. Wzywają Paragwaj. Spójrz na komunikat francuskiej komisji senackiej, który mówi: „Mam nadzieję, że nie pozwolicie senatorce dalej mówić”. Do cholery, nie zna ani mnie, ani Paragwaju. Niech przyjedzie tutaj i zobaczy, czy ja przynoszę komuś hańbę. Ja nikomu nie przynoszę hańby i nikogo nie nienawidzę. Dość. Nie nienawidzę Francuzów, nie nienawidzę Afrykanów, nie nienawidzę nikogo. Ale cały czas będę mówić o lekceważeniu, o dyskryminacji, o tym spojrzeniu pełnym obrzydzenia, które nam rzucają. Ja to znam. Znam dyskryminację tak samo jak Mbappé. I to mnie w nim zdenerwowało: że nie miał empatii wobec ludzi takich jak on. Bo my jesteśmy tacy jak on. Mieszkańcy Ameryki Południowej i Afrykanie jesteśmy pogardzani przez świat. A on, zamiast okazać empatię naszym zawodnikom, nie, nie, nie, on się przechwala. Rozumiesz? To mnie zdenerwowało: brak empatii. Bo kiedy jeżdżę po Europie i widzę w Wersalu, w Saint-Tropez, w Barcelonie, w Madrycie, jak biją tych Afrykanów, tych biedaków, którzy przepłynęli łodziami, ledwo ich przyjęto, a dziś stoją z prześcieradłami na placach i sprzedają drobiazgi, i jak ich pałują, jak zabierają im towar… To są biedni Afrykanie we Francji i Afrykanie w Hiszpanii. Kopniakami wyrzucają ich z placów. To widziałam. Nie może być tak, że Mbappé tego nie widzi. I z tym się solidaryzuję.
– Odbiorą mi mandat za moje słowa? Zakładam, że nie, bo to byłoby śmieszne. Wtedy naprawdę bylibyśmy znowu kolonią. Wtedy naprawdę bylibyśmy narodową, międzynarodową hańbą. Oczywiście. Co za szaleństwo. Nie. Rozczarowuje mnie postawa władz. Rozczarowuje mnie, że Paragwaj przyjmuje taką klęczącą postawę przez kilka moich słów w piłce nożnej… W piłce nożnej! Przecież nie mówiłam nawet o przestępczości zorganizowanej, o narkobiznesie, o biedzie, o głodzie, o Międzynarodowym Funduszu Walutowym, o wojnie… Do tego to był drugi mecz piłki, jaka oglądałam w życiu. I nie powiedziałam nic o Francji, a oni zrobili z tego kwestię państwową.
– Czy mogę się wycofać z całej tej sprawy? A myślisz, że kiedykolwiek przyszłoby mi to do głowy? Wręcz przeciwnie. Byłam o krok od tego, żeby złożyć pozew przeciwko Mbappé. Byłam o krok i nie wykluczam tego. Nie wykluczam. Powiedziałam: „Zaczekajmy, zobaczymy”. Byłam o krok od powiedzenia, że tak i oczywiście tego nie wykluczam. To nie jest groźba, bo nie wiem, czy to zrobię, ale bez problemu mogę to zrobić. Ronaldinho już siedział tutaj w więzieniu. Patrzył na nas z obrzydzeniem, a potem grał tutaj w piłkę ze strażnikami. Na końcu już stał się naszym kolegą.
– Co powiedział mi mój prawnik? Jest mi bliski i najpierw oczywiście martwił się jak brat. Zadzwonił i mówi: „Co ty, do cholery, znowu narobiłaś? W jaką aferę się wpakowałaś?”. I martwił się, że to może być powód, żeby usunąć mnie z Senatu. Moi bracia, moi przyjaciele, moje najbliższe otoczenie cenią moją pracę w Senacie i zawsze boją się, że mnie wyrzucą. Nie z żadnego innego powodu, tylko dlatego, że mówią: „Kto wejdzie w twoje miejsce? Robisz dobre rzeczy”. Nigdy nie chcą, żeby mnie wyrzucili, bo wierzą, że dobrze robię to, co robię. Pierwszą troską była właśnie ta. Potem napisałam komunikat i wysłałam mu, żeby poprawił. Usunął mi kilka rzeczy, bo tekst robił się bardzo długi, ale nic merytorycznego. Tak, oczywiście, zawsze mnie wspiera, moja rodzina także.
TŁO CAŁEJ TEJ SYTUACJI:
Mbappé odpowiedział na rasistowski atak paragwajskiej senator: „Jest pani kobietą godną pogardy”
Oficjalnie: Real Madryt potępia rasistowskie słowa Celeste Amarilli pod adresem Mbappé.
Komentarze (14)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się