REKLAMA
REKLAMA

Argentyna znów oskarżana o szczególne traktowanie: „Być może chcieli utrzymać Messiego w turnieju?”

Egipt złożył skargę do FIFA po porażce 2:3 z Argentyną. Hossam Hassan mówi o „zewnętrznych czynnikach”, Mostafa Ziko o ustawionym turnieju, a największe wątpliwości budzi brak spójności w pracy VAR-u.

REKLAMA
REKLAMA
Argentyna znów oskarżana o szczególne traktowanie: „Być może chcieli utrzymać Messiego w turnieju?”
Leo Messi. (fot. Getty Images)

Na 11 minut przed końcem regulaminowego czasu gry Argentyna przegrywała z Egiptem 0:2 i była blisko odpadnięcia z mundialu. W końcówce trafili jednak kolejno Cristian Romero, Lionel Messi i Enzo Fernández, dzięki czemu mistrzowie świata wygrali 3:2 i awansowali do ćwierćfinału. Messi wcześniej nie wykorzystał rzutu karnego.

REKLAMA
REKLAMA

Argentyńska remontada nie zakończyła jednak dyskusji o spotkaniu w Atlancie. Po ostatnim gwizdku egipscy piłkarze otoczyli François Letexiera, a Hossam Hassan i Mostafa Ziko otwarcie oskarżyli arbitrów o sprzyjanie rywalom. Egipska Federacja Piłkarska złożyła także formalną skargę do FIFA.

– Być może chcieli utrzymać mistrzów świata w turnieju? Być może chcieli, żeby Messi pozostał w grze? W futbolu czasami pojawiają się czynniki zewnętrzne, które wykraczają poza kwestie techniczne. Mistrzowie świata korzystali ze wsparcia na każdym poziomie – powiedział Hassan w rozmowie z beIN Sports.

Największe wątpliwości nie dotyczą wyłącznie tego, czy przed anulowanym golem Ziko można było dopatrzyć się przewinienia. Przy odpowiednio surowej interpretacji kontakt Marwana Attii z Lisandro Martínezem można uznać za faul. Problem zaczyna się wtedy, gdy tę decyzję porówna się z innymi akcjami.

Przy prowadzeniu Egiptu 1:0 Attia odebrał piłkę Martínezowi, a jego zespół ruszył z kontratakiem zakończonym trafieniem Ziko. Letexier początkowo uznał bramkę, ale po sygnale od VAR-u podszedł do monitora i cofnął całą akcję do starcia, do którego doszło kilkanaście sekund wcześniej, niemal pod polem karnym Egipcjan.

REKLAMA
REKLAMA

Argentyńczycy zdążyli w tym czasie wrócić na własną połowę, odbudować ustawienie i ponownie podjąć próbę zatrzymania rywali. Mimo to wcześniejszy kontakt uznano za wystarczający powód do anulowania gola. Pięć minut później Ziko ponownie pokonał Emiliano Martíneza i tym razem podwyższył wynik na 2:0.

Graham Scott, były sędzia Premier League i ekspert The Athletic, uznał anulowanie pierwszej bramki Ziko za błędną decyzję. Jego zdaniem Attia nie dopuścił się przewinienia, lecz wszedł z Martínezem w normalny kontakt podczas walki o piłkę.

Scott nazwał interwencję VAR-u „zdumiewającą” i „ogromnym przekroczeniem” jego roli. Podkreślił, że system powinien naprawiać wyłącznie jasne i oczywiste błędy, a w tej sytuacji nie było nawet faulu. Zwrócił również uwagę, że im więcej czasu i metrów dzieli potencjalne przewinienie od zdobycia bramki, tym poważniejsze powinno być naruszenie przepisów, aby uzasadniało cofnięcie całej akcji.

Gdy podobne wątpliwości pojawiły się przed trafieniem Enzo Fernándeza na 3:2, sędziowie zastosowali już inną miarę. Egipcjanie protestowali po dwóch kolejnych zdarzeniach w polu karnym Argentyny. Najpierw domagali się przewinienia po szarpaniu Hamdy’ego Fathy’ego, a następnie rzutu karnego po kontakcie z Mohamedem Salahem. Letexier nie przerwał gry, a VAR nie skierował go do monitora. Po chwili akcja przeniosła się pod drugą bramkę i Fernández strzelił zwycięskiego gola.

REKLAMA
REKLAMA

Scott uznał, że kontakt z Salahem był zbyt niewielki, aby podyktować jedenastkę. Według niego nie należało więc ani przyznawać Egiptowi rzutu karnego, ani anulować późniejszej bramki Fernándeza. Jednocześnie nie miał wątpliwości, że wcześniejszy gol Ziko powinien zostać uznany.

Problem nie dotyczy jednak wyłącznie oceny pojedynczego starcia, lecz tego, kiedy dochodzi do interwencji VAR-u. Przy akcji Egiptu cofnięto się o kilkanaście sekund i niemal sto metrów, aby odnaleźć graniczny kontakt. Przed zwycięską bramką Argentyny dwa sporne zdarzenia w polu karnym nie zakończyły się nawet podejściem Letexiera do monitora.

Podobne pretensje po meczu z Austrią

Nie był to pierwszy podobny zarzut podczas tego mundialu. W meczu z Austrią pierwszy gol Messiego padł po akcji, którą – zdaniem Ralfa Rangnicka – poprzedził faul Alexisa Mac Allistera na Xaverze Schlagerze. VAR nie interweniował, a bramka została uznana.

– Przy pierwszym golu sędzia powinien zrobić to samo, co wcześniej przy rzucie karnym, czyli obejrzeć sytuację. Zobaczyłby wtedy to, co widzieli wszyscy: faul na Schlagerze – mówił selekcjoner Austriaków.

Wcześniej w tym samym spotkaniu prowadzący zawody Amin Omar po interwencji VAR-u przyznał Argentynie rzut karny, którego Messi nie wykorzystał. Kiedy jednak pojawiły się wątpliwości dotyczące faulu poprzedzającego bramkę dla Albicelestes, system nie wkroczył do akcji.

REKLAMA
REKLAMA

To właśnie brak spójności jest jednym z głównych argumentów podnoszonych przez rywali Argentyny. Przed golem Egiptu VAR dopatrzył się przewinienia niemal pod drugim polem karnym. Przed bramkami Argentyny w spotkaniach z Austrią i Egiptem wcześniejsze sporne zdarzenia nie doprowadziły nawet do obejrzenia powtórek przez sędziego.

Jak zwraca uwagę AS, VAR bezpośrednio ingerował w trzech meczach Argentyny na tym mundialu – z Austrią, Jordanią i Egiptem – i za każdym razem kończyło się to decyzją korzystną dla mistrzów świata. Nie oznacza to, że każde z tych rozstrzygnięć było błędne. Ich jednostronny bilans sprawia jednak, że zarzuty o stosowanie różnej miary wracają po kolejnych spotkaniach.

Wściekłość Egipcjan

Ziko nie próbował po spotkaniu ukrywać wściekłości.

– To niesprawiedliwość, jasna i oczywista niesprawiedliwość. Sędzia zmarnował wysiłek całego kraju. Od początku meczu był przeciwko nam. Nie może być tak, że odpadamy w ten sposób, kiedy prowadziliśmy z Argentyną 2:0. Przepraszam naszych kibiców. Bardzo chcieliśmy ich dzisiaj uszczęśliwić. Nie udało nam się, ale naprawdę, przysięgam na Boga, nie było to w naszych rękach. Wszystko znajdowało się w rękach sędziego. Ten turniej od początku jest wyraźnie ustawiony.

REKLAMA
REKLAMA

– Od pierwszej minuty wyszliśmy grać bez żadnego strachu. Nie baliśmy się nikogo. Weszliśmy na boisko wyłącznie z myślą o zwycięstwie i było to widać przez cały mecz. W drugiej połowie zaczęły się jednak dziać bardzo dziwne rzeczy. Odgwizdywano przeciwko nam mnóstwo fauli, anulowano nam gola i nawet nie wiem dlaczego. Tego dnia wydarzyło się wiele dziwnych rzeczy.

Hossam Hassan przekonywał, że na wynik wpłynęły nie tylko decyzje podejmowane na murawie, ale także wydarzenia poprzedzające spotkanie.

– Na rezultat wpłynęły czynniki wewnętrzne na boisku i podczas meczu, a także czynniki zewnętrzne sprzed spotkania. Wyglądało na to, że Argentyna wywierała presję na sędziego, co doprowadziło do takiego wyniku. Już wcześniej zgłaszaliśmy zastrzeżenia dotyczące tego arbitra. Pomyślałem, że być może coś ukrywa, że może ma coś do ukrycia. Człowiek, który coś ukrywa, czasami nie potrafi całkowicie tego zamaskować. Dokładnie takie odniosłem wrażenie podczas tamtej rozmowy.

– Powiedziałem sędziemu, że to, co się działo, nie było sprawiedliwe. Argentyna nie zasłużyła na to zwycięstwo. Kiedy wrócę do swojego kraju i do domu, nie obejrzę już żadnego meczu mundialu, ponieważ w tych rozgrywkach nie ma sprawiedliwości.

REKLAMA
REKLAMA

Najpierw Algieria, teraz Egipt

Egipt jest drugą federacją, która podczas tego mundialu złożyła skargę po spotkaniu z Argentyną. Wcześniej do komisji sędziowskiej FIFA zwróciła się Algieria, pokonana przez Albicelestes 0:3.

Algierczycy wskazywali przede wszystkim na wejście Messiego w Aïssę Mandiego. Argentyńczyk zaatakował rywala od tyłu i trafił podniesioną nogą w jego łydkę. Prowadzący spotkanie Szymon Marciniak nie pokazał mu nawet żółtej kartki, a VAR nie zalecił Polakowi obejrzenia powtórki. Messi pozostał na boisku i później zdobył trzy bramki.

W skardze znalazło się także zachowanie Alexisa Mac Allistera, który miał uderzyć Ibrahima Mazę łokciem w twarz. Marciniak znajdował się około metra od całego zdarzenia, lecz nie odgwizdał przewinienia. Ponownie nie zareagował również VAR.

Do sytuacji z Messim odwołał się później selekcjoner Republiki Południowej Afryki Hugo Broos. Jego zawodnik Themba Zwane został zawieszony na trzy spotkania po czerwonej kartce w meczu z Meksykiem.

– Nie chcę, żeby Messi otrzymał czerwoną kartkę, ponieważ zawodnik tej klasy powinien znajdować się na boisku, co pokazał w meczu z Algierią. Jaka była jednak różnica między tamtą sytuacją a przewinieniem Zwanego? – pytał Broos.

REKLAMA
REKLAMA

Osiem karnych w 12 meczach

Osobnym elementem całej dyskusji pozostaje liczba rzutów karnych. Jak wyliczył statystyk Alexis Martín-Tamayo, znany jako MisterChip, Argentynie przyznano osiem jedenastek w jej ostatnich 12 spotkaniach na mistrzostwach świata.

To najwyższy wynik jakiejkolwiek reprezentacji w dowolnej serii 12 kolejnych meczów w całej historii mundialu. Hiszpania w latach 1998–2010 oraz Holandia w latach 1938–1978 otrzymały po siedem rzutów karnych. Anglia, Portugalia, Czechosłowacja i Rosja zatrzymywały się na sześciu.

Na bilans Argentyny składa się pięć jedenastek z Kataru oraz trzy z obecnego mundialu – przeciwko Austrii, Jordanii i Egiptowi. Messi nie wykorzystał prób z Austrią i Egiptem, ale sama częstotliwość przyznawania karnych pozostaje bezprecedensowa.

Osiem jedenastek nie oznacza, że wszystkie zostały podyktowane niesłusznie. Argentyna często prowadzi grę, długo utrzymuje się przy piłce i regularnie pojawia się w polu karnym przeciwnika. Część decyzji nie wzbudzała też większych kontrowersji.

Niektóre wywołały jednak poważne spory. Najgłośniejszym przykładem pozostaje rzut karny z meczu z Polską w Katarze. Wojciech Szczęsny próbował wypiąstkować piłkę, a po jej zagraniu musnął rękawicą twarz Messiego. Danny Makkelie początkowo nie dopatrzył się faulu, ale po obejrzeniu powtórki wskazał na jedenasty metr. Później Szczęsny obronił strzał Argentyńczyka.

REKLAMA
REKLAMA

Kontrowersje wywołała również jedenastka z półfinału przeciwko Chorwacji. Daniele Orsato wskazał na jedenasty metr po zderzeniu Juliána Álvareza z Dominikiem Livakoviciem. Luka Modrić przyznał po spotkaniu, że Argentyna była lepsza, ale jego zdaniem rzutu karnego nie powinno być.

Podobne oskarżenia padały już w Katarze

Zarzuty o szczególne traktowanie Argentyny nie pojawiły się dopiero podczas obecnego mundialu. Po odpadnięciu Portugalii z Marokiem Pepe skrytykował powierzenie spotkania argentyńskiemu arbitrowi Facundo Tello. Stwierdził, że po tym, co działo się podczas turnieju, można już założyć, iż Argentyna zostanie mistrzem świata.

Kilka miesięcy później o krok dalej poszedł Louis van Gaal. Były selekcjoner Holandii sugerował, że sposób traktowania argentyńskich piłkarzy, brak kar za niektóre zachowania oraz reakcje sędziów wskazywały na wcześniej przygotowany scenariusz. Zapytany, czy Messi miał zostać mistrzem świata, odpowiedział twierdząco. Holender nie przedstawił jednak żadnych dowodów, a Virgil van Dijk publicznie odciął się od jego słów.

Podejrzenia podsyca również układ drabinki. Na obecnym mundialu Argentyna trafiła w grupie na Algierię, Austrię i debiutującą Jordanię. Następnie zmierzyła się z Republiką Zielonego Przylądka, która także po raz pierwszy występowała na mistrzostwach świata, oraz z Egiptem.

REKLAMA
REKLAMA

W ćwierćfinale rywalem mistrzów świata będzie Szwajcaria, która wyeliminowała Kolumbię po serii rzutów karnych i po raz pierwszy od 1954 roku znalazła się w najlepszej ósemce turnieju. Argentyna może więc awansować do półfinału bez rozegrania choćby jednego spotkania z wysoko notowanym rywalem.

Układ drabinki sam w sobie nie jest dowodem na ingerencję FIFA. Wynika z losowania, regulaminu i wyników osiąganych przez poszczególne zespoły. Republika Zielonego Przylądka, Egipt i Szwajcaria same wywalczyły awans do kolejnych rund.

Także w Katarze pierwsza część fazy pucharowej ułożyła się dla Argentyny korzystnie. Albicelestes rozpoczęli ją od spotkania z Australią, a przed półfinałem uniknęli Brazylii, która odpadła z Chorwacją. Całej drogi z 2022 roku nie można jednak uczciwie nazywać łatwą, ponieważ zespół Scaloniego musiał później pokonać Holandię, Chorwację i broniącą tytułu Francję.

W 2026 roku ścieżka do najlepszej czwórki wygląda znacznie łagodniej. W połączeniu z dwoma oficjalnymi protestami, kolejnymi rozbieżnościami w pracy VAR i rekordową liczbą rzutów karnych daje to rywalom Argentyny coraz więcej powodów do zadawania tych samych pytań, które pojawiały się już cztery lata temu.

REKLAMA
REKLAMA

Nie ma dowodów, że FIFA ustawia spotkania albo nakazuje arbitrom pomagać Argentynie. Zarzuty nie ograniczają się już jednak do wpisów kibiców w mediach społecznościowych. Podczas jednego mundialu skargi złożyły federacje Algierii i Egiptu, kolejni trenerzy publicznie wskazywali na brak spójności w decyzjach sędziowskich, a były arbiter Premier League uznał anulowanie gola Ziko za poważny błąd VAR-u.

Cztery lata po Katarze oskarżenia o szczególne traktowanie Argentyny wracają więc ze znacznie większą siłą.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (33)

REKLAMA