Nie będzie podejmowana próba realizacji tak zwanego „Planu Miami” w sezonie 2026/27, jak wskazują źródła La Ligi dziennikowi AS. Instytucja kierowana przez Javiera Tebasa chce poczekać aż FIFA opracuje pełny odpowiedni regulamin pozwalający na rozgrywanie tego typu meczów poza Hiszpanią. Trzeba będzie więc zaczekać, aby zobaczyć mecz Primera División rozgrywany poza Hiszpanią.
Po fiasku i wojnie, jaka wybuchła w poprzednim sezonie z piłkarzami oraz również w pewnym stopniu z Realem Madryt w sprawie przeniesienia meczu Villarreal – Barcelona do Miami, La Liga chce teraz poczekać. A przynajmniej tak twierdzi na ten moment. Organizacja zapewnia, że nie planuje próbować tego samego w nadchodzącym sezonie i chcą zabezpieczyć kolejną próbę z każdej strony. La Liga ma poczekać aż FIFA, która zgodziła się na to, by tego typu inicjatywy stały się rzeczywistością, opracuje odpowiedni regulamin. W Hiszpanii nie chcą kolejnego niepowodzenia i poczekają aż będą mieli wszystko po swojej stronie.
Pierwszy raz pomysł rozegrania meczu poza Hiszpanią pojawił się w sezonie 2018/19. Wtedy zaproponowano, by do Miami przenieść spotkanie Girona – Barcelona. Jednak w przeciwieństwie do dwóch ostatnich prób, niemal wszystko było przeciwko temu. FIFA nie przewidywała w swoim regulaminie rozgrywania meczów ligowych poza odpowiednimi krajami, a ponadto Hiszpańska Federacja Piłkarska, której przewodniczył wówczas Luis Rubiales, stanowczo się temu sprzeciwiła. Odmowa doprowadziła La Ligę do sądu w celu odblokowania sytuacji i osiągnięcia swojego celu. Jednak ani wtedy, ani w kolejnym sezonie, 2019/20, gdy na stole pojawił się pomysł przeniesienia meczu Villarreal – Atlético, sąd na to nie pozwolił.
Dopiero w 2024 roku zaczęto postrzegać to jako bardziej realne. Relevent, partner La Ligi w Stanach Zjednoczonych, pozwał FIFA, aby wymusić porozumienie na tym polu. Była przy tym okoliczność, która mocno ułatwiała drogę: nie istniały już przepisy, które byłyby temu przeciwne. I właśnie wtedy Javier Tebas znalazł sojuszników w RFEF, czyli drugim murze. Po upadku Rubialesa i przy prezesurze Rochy zaproponował przeniesienie do Stanów Zjednoczonych meczu Barcelona – Atlético, ale czas działał na niekorzyść tego pomysłu i ostatecznie zdecydowano się odłożyć go w czasie.
Z kolei poprzedni sezon wydawał się najbardziej sprzyjający: nowy prezes związku Louzán zatwierdził to w strukturach RFEF, a następnie UEFA dała zielone światło, chociaż jak dodawała „z niechęcią”. Jednak napięcia z piłkarzami i naciski Realu Madryt doprowadziły do tego, że mecz Villarreal – Barcelona nie został rozegrany w Miami. W tle pozostawała też kwestia finansowa, bo La Liga zapewniała, że kluby nie otrzymają za ten mecz dodatkowych środków, ale one same zapewniały, że lecą tam także po zagwarantowane im nowe przychody.
To ostatnie niepowodzenie nie zniechęca chętnych, którzy nadal będą próbować, ale mimo wszystko dopiero wtedy, gdy będą mieli pewność, że mają wszystko po swojej stronie. Real Madryt niewątpliwie czeka na rozwój sytuacji i jest gotowy blokować kolejne takie inicjatywy, a przynajmniej tak ogłaszał praktycznie przy każdej wspomnianej okazji.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się