REKLAMA
REKLAMA

Gago: Przez cały dzień myślałem, że boli mnie od gorszego snu, a w szpitalu stwierdzili zatkaną tętnicę

Były piłkarz Królewskich, który obecnie pracuje jako trener, wrócił do pracy po medycznie stwierdzonym zawale serce. Przedstawiamy jego wypowiedzi na temat.

REKLAMA
REKLAMA
Gago: Przez cały dzień myślałem, że boli mnie od gorszego snu, a w szpitalu stwierdzili zatkaną tętnicę
Fernando Gago w październiku 2025 roku, gdy pracował jeszcze w Meksyku. (fot. Getty Images)

Universidad de Chile potwierdził, że jego trener Fernando Gago 20 czerwca trafił do szpitala po tym, jak doznał problemów zdrowotnych w po zwycięskim meczu swojej drużyny. Tam okazało się, że Argentyńczyk doznał zawału serca, a konkretnie miał zablokowaną tętnicę wieńcową. Do pełnej pracy na ławce wrócił po 10 dniach i tak skomentował całą tę sytuację:

Fernando, naprawdę cieszymy się, że znowu pana tu widzimy. Cieszymy się, że jest pan w dobrym stanie. Wiem, że będziemy rozmawiać o meczu, pewnie też o wielu innych tematach, ale żeby trochę pociągnąć ten wątek: bardzo się o pana martwiliśmy i naprawdę, z całego serca, cieszymy się, że siedzi pan tutaj i że, powiedzmy, konsekwencje na przyszłość są możliwie jak najmniejsze. Chciałabym pana zapytać o tę sytuację, bo widzieliśmy, że ludzie w klubie byli wstrząśnięci całą sytuacją. Mówili nam: „Czuł ból w meczu z O’Higgins”. Piłkarze mówili, że poprowadzenie meczu z tym bólem budziło ich ogromny podziw. Wiemy, ile pan wycierpiał przez kontuzje, ale to jest coś, czego nigdy wcześniej nie widzieliśmy. Wszystkich trochę zaskoczył ten duch walki, który pokazał pan w tej sytuacji, a do tego tak szybko wraca pan do pracy w trakcie tej rekonwalescencji, która wciąż trwa, ale fakt, że jest pan tu dzisiaj, jest naprawdę czymś niesamowitym. Dlatego chciałabym zapytać, co motywowało pana do tego, by tak szybko starać się wrócić tutaj i prowadzić tych zawodników?
Dobry wieczór. Dobrze, odpowiem na to raz, żeby było już jasne i postaram się więcej o tym nie mówić. Wstałem w czwartek, to był czwartek, z jakąś dolegliwością, myśląc, że to coś mięśniowego, coś od kaszlu, takie złe samopoczucie, może od spania w złej pozycji czy gorszego snu. Czułem takie dolegliwości. Nigdy nie pomyślałem, że to jest to, co miałem. Gdyby od początku było wiadomo, że to coś tak poważnego, zrobiłbym badania rano. Zdecydowałem się być z drużyną, bo bardzo dobrze wiem, co oznacza ten zawód. Często tracimy różne rzeczy jako piłkarz czy trener. Traci się rodzinne sprawy, traci urodziny i inne takie okoliczności. Ale to był mecz, przy którym uważałem, że muszę być i potrzebowałem tam być z drużyną. Moja żona przez cały dzień naciskała, żebym zrobił badania. Powiedziałem jej, że po meczu tak, że wtedy je zrobię. Kiedy mecz się skończył, czułem się tak samo jak przez cały dzień. Nie czułem się źle i nigdy nie poczułem, żeby stan tej dolegliwości, którą miałem, się pogorszył. I tyle. Kiedy po meczu dotarłem do szpitala, badania wychodziły dobrze, wszystko szło dobrze, ale ostatnie badanie wyszło źle. I wtedy dowiedziałem się, że miałem zatkaną tętnicę. Jestem więc wdzięczny lekarzowi, klinice i całej opiece, którą otrzymałem. Wszystko było bardzo szybkie, bardzo proste, łatwe. Myślę, że jeszcze to wszystko do mnie nie dociera, taka jest prawda. To do mnie nie dociera. To było w końcu nieco ponad tydzień temu, prawda? Wiele rzeczy przeszło mi przez głowę. Prawda jest taka, że przez cały ten czas przez głowę przeszło mi wiele rzeczy. Moje dzieci, moja żona, moja rodzina... Ale już czwartku czy piątku zacząłem trochę chodzić do klubu, zacząłem mieć trochę kontaktu z codziennością. Oczywiście śledziłem mecze, rozmawiając ze sztabem telefonicznie w ich trakcie, ale cóż, to wszystko są rzeczy i ważne sprawy życiowe, które wysuwają się na pierwszy plan wtedy, kiedy człowiek się tego nie spodziewa. Nigdy nie myślałem o czymś takim, bo jestem młody, ale teraz mam drugą szansę. Drugą szansę, żeby móc dalej żyć. Taka jest prawda.
Przepraszam, ale czy w tym momencie pije pan kawę?
[oburzenie z uśmiechem] Tak, to kawa! Tak, kawy nie odstawię [śmiech]. Piję ją też dlatego, że jest dzisiaj barbarzyńsko zimno.

REKLAMA
REKLAMA

Fernando Gago był piłkarzem Realu Madryt w latach 2007-2012. W barwach pierwszej drużyny Królewskich rozegrał 121 spotkań i zdobył jednego gola. Pomocnik wygrał z Los Blancos dwa mistrzostwa Hiszpanii i jeden Puchar Króla.

Następnie grał jeszcze w Valencii, Vélez Sarsfield i Boca Juniors. Karierę zakończył w 2020 roku i od 2021 roku pracował jako trener. Obecnie prowadzi Club Universidad de Chile i to jego szósta posada trenerska.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

REKLAMA