Jude Bellingham był jednym z głównych bohaterów zwycięstwa Anglii nad Meksykiem w 1/8 finału mistrzostw świata. Pomocnik Realu Madryt zdobył dwie bramki w ciągu 98 sekund, pomógł drużynie także we własnym polu karnym i po raz trzeci na tym turnieju odebrał nagrodę dla najlepszego zawodnika spotkania. Po pięciu występach ma na koncie cztery gole i jedną asystę.
W jego przypadku najważniejsze są jednak nie tylko liczby, ale również pozycja, z której je wypracowuje. Thomas Tuchel ustawia Bellinghama blisko Harry’ego Kane’a i pozwala mu regularnie wbiegać w pole karne. Anglik nie musi odpowiadać za rozpoczynanie każdej akcji ani przez całe spotkanie organizować gry z głębi boiska. Może skupić się na tym, co robi najlepiej: wykorzystywaniu wolnych przestrzeni, atakowaniu pola karnego i finalizowaniu akcji.
Cadena SER przypomina, że podobną rolę Bellingham odgrywał podczas pierwszego sezonu w Realu Madryt. Zakończył go z 23 golami i 13 asystami, a wiele jego trafień miało ogromne znaczenie w walce o mistrzostwo Hiszpanii i Ligę Mistrzów. Później Carlo Ancelotti przesunął go głębiej, a po sprowadzeniu Kyliana Mbappé Anglik otrzymał jeszcze więcej obowiązków w środku pola.
José Mari Bakero nie ma wątpliwości, że występy na mundialu pokazują, gdzie Bellingham czuje się najlepiej.
– To zawodnik, który lubi od czasu do czasu uczestniczyć w budowaniu akcji, ale przede wszystkim ciągnie go do ich wykańczania – stwierdził były piłkarz w programie Carrusel Deportivo.
Według Bruno Alemany’ego José Mourinho ma dwie podstawowe możliwości. Pierwszą jest ustawienie 4-2-3-1 z Bellinghamem grającym za napastnikiem. Drugą stanowi system 4-4-2, w którym Anglik teoretycznie zajmowałby miejsce na lewej stronie, ale otrzymałby dużą swobodę w schodzeniu do środka i atakowaniu pola karnego.
Pierwszy wariant pasuje do wcześniejszych informacji The Athletic. Mario Cortegana przekazywał, że Mourinho zamierza oprzeć nowy Real właśnie na ustawieniu 4-2-3-1, a kadra ma zostać dostosowana do tego pomysłu. Mundial nie musi więc zmieniać planów Portugalczyka. Może jedynie podsunąć mu oczywistego kandydata do gry na kluczowej pozycji w tym systemie.
Jak pisaliśmy na portalu, problemem Bellinghama nie jest brak jakości, lecz nadmiar obowiązków. Jego wszechstronność sprawia, że trenerzy chętnie wykorzystują go do łatania kolejnych dziur, przesuwając między środkiem pola, lewą stroną i ofensywą. W efekcie Anglik robi na boisku niemal wszystko, ale coraz rzadziej może robić to, w czym jest naprawdę wyjątkowy.
Bellingham nie jest klasyczną „dziesiątką”, która przez całe spotkanie czeka między liniami. Nie jest też pomocnikiem stworzonym do cierpliwego dyktowania tempa z głębi pola. Najgroźniejszy staje się wtedy, gdy może poruszać się między drugą linią a atakiem, ruszać z piłką w stronę bramki i wbiegać w pole karne z miejsca, którego obrońcy nie zawsze są w stanie kontrolować.
Mourinho nie musi zamykać go w jednym sektorze, ale powinien zdjąć z niego część odpowiedzialności za budowanie gry. Jeżeli zapewni Anglikowi stabilny środek pola za plecami i pozwoli mu częściej pojawiać się pod bramką, może odzyskać zawodnika, który podczas pierwszego sezonu w Madrycie regularnie rozstrzygał najważniejsze mecze.
Komentarze (10)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się