Pomeczowy wywiad dla M6
Jesteś cały spocony, ale my wszyscy też, bo końcówka meczu była bardzo intensywna. Trzeba było poradzić sobie zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym, a ostatecznie udało wam się powstrzymać Paragwaj. Co okazało się kluczowe?
Tak, nie było łatwo. Gdybyśmy wykorzystali którąś z dwóch okazji w końcówce, byłoby spokojniej. Paragwaj korzysta jednak ze wszystkich możliwych środków. To może nie jest futbol, który przyciąga ludzi na stadion, ale nie brakuje w nim agresywności. Nie daliśmy się wytrącić z naszego meczu. Było trudno, ponieważ rywale grali bardzo blisko siebie i byli mocno nastawieni na obronę. Oczywiście temperatura nie sprzyjała wysokiej intensywności, a oni nawet bez niej bardzo dobrze się bronili. To kolejny ważny krok. Mecze z drużynami z Ameryki Południowej zawsze są skomplikowane. Jestem bardzo szczęśliwy, że zespół zdołał dzisiaj przez to przejść.
Widziałem, że podczas przerwy na schłodzenie podniosłeś głos, między innymi w rozmowie z Kylianem Mbappé i Ousmane’em Dembélé. Domyślam się, że prosiłeś ich, żeby się uspokoili, bo Paragwajczykom udało się zdenerwować nawet Michaela Olise’a. A naprawdę trzeba się postarać, żeby wyprowadzić go z równowagi.
Tak, ale oni potrafią to robić. Później to my zostaliśmy ukarani, bo dostaliśmy dwie żółte kartki, a oni popełniali faule, za które nie zostali ukarani. Szczególnie uważałem na Kyliana, bo pamiętam mecz z Urugwajem w 2018 roku. Musiałem go wtedy zdjąć z boiska, ponieważ rywale zaraz by go skosili. Poprosiłem dwóch najsilniejszych zawodników z ławki, żeby po końcowym gwizdku natychmiast poszli go chronić. Nigdy nie wiadomo, mecz nigdy tak naprawdę się nie kończy. Nie chciałem stracić żadnego zawodnika.
Widziałem, że wszyscy byli gotowi ruszyć do akcji. Masz samych żołnierzy.
Mam zjednoczoną grupę, w której panuje znakomita atmosfera. Dzisiaj znaleźliśmy się w trudnej sytuacji, podobnie jak wiele innych zespołów, ale zrobiliśmy to, co należało. Jesteśmy w ćwierćfinale. Teraz mamy pięć dni, więc będziemy mogli się zregenerować. Trzeba się cieszyć z awansu, a następnie dobrze przygotować do meczu z Marokiem.
Fragment konferencji prasowej
Kylian Mbappé powiedział, że tego wieczoru trzeba było „włożyć ręce w gówno” – cytuję jego słowa. Czy twoim zdaniem dobrze podsumował w ten sposób ten mecz? Rzadko widujemy cię też tak zdenerwowanego, jak podczas drugiej przerwy na schłodzenie. Co mniej więcej powiedziałeś wtedy zawodnikom?
Powtórzyłem im to, co mówiłem już przed meczem. Prowadziliśmy i gdybyśmy dali się wciągnąć w grę Paragwajczyków, moglibyśmy na tym źle wyjść. Oni potrafią tak grać, a my mieliśmy już trzy żółte kartki, dlatego absolutnie nie mogliśmy pozwolić sobie na żaden niepotrzebny gest czy reakcję. Rzeczywiście trochę podniosłem głos, ponieważ widziałem, że możemy jeszcze bardziej nakręcić rywali, a nie było nam to potrzebne. To również moja rola. Z natury jestem raczej spokojny. Niektórzy są być może bardziej pobudzeni ode mnie, ale każdy trener postępuje po swojemu. Uważam jednak, że kiedy ławka jest spokojna, udziela się to także zawodnikom. Jeżeli ławka jest zdenerwowana, może dodatkowo zdenerwować piłkarzy. Wszystko jest ze sobą powiązane. Uspokajałem więc zawodników. W pewnym momencie pojawiło się jednak tyle drobnych sytuacji, które mogły wywoływać poczucie niesprawiedliwości, że nie da się wszystkiego bez końca akceptować. Przygotowywałem ich na taki mecz i mówiłem im, że nie będzie łatwo. Pojawiło się kilka niewielkich spięć, ale zachowaliśmy zimną krew, a to było najważniejsze. Sam nie użyłbym takiego określenia jak Kylian, ale czasami trzeba po prostu wykonać brudną robotę. Ten mecz prawdopodobnie nie był widowiskowy. Mogliśmy zrobić więcej, ale nie możemy odbierać zasług Paragwajowi. Ta drużyna całkowicie wytrąciła z rytmu Niemców, którzy także dysponują ogromnym potencjałem ofensywnym, i awansowała dalej. Dopóki utrzymywał się wynik 0:0, Paragwajczycy wierzyli – i mieli do tego prawo – że mogą dostać się do ćwierćfinału. Trzeba więc było ubrudzić sobie ręce, żeby użyć innego określenia.
Dużo już mówiliśmy o Kylianie Mbappé, ale chciałbym wrócić do jego roli kapitana. Dzisiaj wypowiadał się bardzo stanowczo i zachowywał się jak prawdziwy lider. Można odnieść wrażenie, że od początku mundialu prowadzi za sobą reprezentację Francji i całą tę grupę. Czy osiągnął już pełną dojrzałość jako kapitan? Trochę się zmienił czy dla ciebie pozostaje tym samym kapitanem?
Nie, nie zmienił się. Robicie z niego dyktatora. Skoro wybrałem go na kapitana… Nie mówię konkretnie o tobie, nie zamierzam cię atakować. Dzisiaj mieliśmy już wystarczająco dużo agresji. Mówię to od samego początku i nie zamierzam teraz zaprzeczać własnym słowom ani zmieniać zdania. Kylian ma w oczach niektórych ludzi z zewnątrz wizerunek, który w ogóle nie odpowiada rzeczywistości. Gdybym uważał inaczej, po prostu bym milczał. Nie mówię tego, żeby opowiadać bajki. Od pierwszego dnia zgrupowania prezentował właśnie takie nastawienie. Wykonał niezbędną pracę fizyczną i jest w pełni zaangażowany. Wszyscy doskonale wiemy, że na boisku jest wyjątkowym zawodnikiem – zresztą zawsze nim był. Kiedy jednak zabiera głos, przemawia w imieniu całej grupy. Spędzam z nim dużo czasu na rozmowach. Przekazuje mi również uwagi i oczekiwania innych zawodników, które niekoniecznie są jego własnymi. W pełni przyjmuje na siebie tę odpowiedzialność. Sam trochę tego doświadczyłem, choć nie chcę tutaj mówić o sobie. Jeżeli chcesz zajmować się problemami innych, najpierw musisz być poukładany sam ze sobą. A jeżeli jest zawodnik, który nie ma żadnego problemu z samym sobą, to jest nim właśnie Kylian. Wszyscy za nim podążają. Oczywiście skupia na sobie światło reflektorów ze względu na to, co robi na boisku, ale w tej drużynie mamy wiele różnych charakterów. To naprawdę piękna grupa – w końcu sam ją wybrałem.
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się