1 stycznia 2027 roku Vinícius będzie mógł negocjować swoją przyszłość poza Realem Madryt. Jego kontrakt obowiązuje do 30 czerwca 2027 roku, ale jeśli do tego czasu przedłużenie umowy dalej nie zostanie przeniesione na dokument, Brazylijczyk od pierwszego dnia stycznia będzie miał otwartą drogę do rozmów z innymi klubami, podkreśla Santiago Siguero z dziennika MARCA.
W Realu Madryt przekaz pozostaje taki sam: spokój. Klub i zawodnik ustalili, że do tematu wrócą po mundialu. Królewscy nie chcieli wchodzić w sprawy kontraktowe w trakcie turnieju, na którym Vinícius jest jednym z najważniejszych piłkarzy Brazylii. Jego forma także będzie miała znaczenie przy stole negocjacyjnym. Po trzech pierwszych meczach miał na koncie trzy gole i dwie asysty, a takie liczby nie osłabiają pozycji zawodnika, tylko ją wzmacniają. Wczoraj rozegrał zaś dobry mecz z Japonią, choć tym razem nie trafił do siatki, ale jego zespół awansował do 1/8 finału turnieju.
Największa różnica nadal dotyczy pieniędzy. Obecne zarobki Viníciusa wynoszą około 20 milionów euro za sezon, a jego otoczenie oczekuje wyraźnej podwyżki. W tle od miesięcy pojawia się kwota zbliżona do 30 milionów rocznie. MARCA zaznacza, że ostatnie dwa sezony w Realu Madryt nie pomagają Brazylijczykowi w negocjacjach, ale mundial przypomina też drugą stronę sprawy: w najlepszej wersji Vinícius wciąż należy do niewielkiej grupy piłkarzy, którzy potrafią tak mocno wpływać na wynik meczu.
Na portalu opisywaliśmy w ostatnich dniach jeszcze jeden ważny element tych rozmów. Real Madryt bardzo nie chce płacić premii za samo przedłużenie kontraktu, bo boi się stworzenia precedensu w szatni. Klub rozumie różnicę między premią za podpis dla piłkarza przychodzącego bez odstępnego a premią dla zawodnika, który już jest w kadrze i przedłuża umowę. W przypadku Viníciusa ta granica ma duże znaczenie, także przez całą drabinkę płacową i sytuację Kyliana Mbappé.
Florentino Pérez w ostatnich tygodniach kilkakrotnie zabierał głos w tej sprawie. W rozmowie z Asem powiedział: „Vinícius chce zostać w Realu i ja chcę, żeby został”. Sam zawodnik 12 czerwca, już podczas mundialu, odpowiadał w podobnym tonie, ale bez wchodzenia w szczegóły. „O wszystkim, co dotyczy Realu Madryt, będę rozmawiał po zakończeniu sezonu albo przed rozpoczęciem kolejnego. Obecnie skupiam się wyłącznie na swoim kraju, na zawodnikach, którzy są tutaj razem ze mną i na rozegraniu znakomitych mistrzostw”, mówił Brazylijczyk.
MARCA dodaje, że na razie Vinícius nie ma na stole ofert z innych klubów. Arabia Saudyjska sondowała możliwość sprowadzenia go do swojej ligi, pojawiały się przy tym ogromne kwoty, ale ten temat przycichł. W Madrycie nie brakuje osób, które zastanawiają się, czy część tamtego zamieszania nie była po prostu ruchem obliczonym na poprawienie pozycji negocjacyjnej zawodnika.
Dobry mundial może jednak obudzić zainteresowanie największych klubów z Europy. Na razie, jak podkreśla MARCA, Vinícius nie ma na stole konkretnych ofert, a temat Chelsea, który pojawiał się kilka miesięcy temu, jest dziś nieaktualny. W praktyce najważniejsze pozostają więc rozmowy z Realem Madryt. Brazylijczyk chce zostać, klub też chce go zatrzymać, ale po mundialu trzeba będzie przejść od deklaracji do liczb i podpisu.
Real Madryt nadal powtarza, że nie ma powodów do nerwów. Vinícius od dawna mówi, że jego pierwszym wyborem jest pozostanie w klubie, do którego trafił jako nastolatek i w którym stał się gwiazdą światowej piłki. Klub także chce go zatrzymać. Na razie brakuje jednak podpisu, a przy kontrakcie ważnym tylko do 2027 roku każdy kolejny miesiąc zmienia układ sił. Po mundialu sprawa ma wrócić na stół i wtedy Real oraz Vinícius będą musieli ruszyć w jedną albo drugą stronę.
Komentarze (27)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się