Real Madryt 1 czerwca przejął istniejącą spółkę Velvet ALM S.L., zmienił jej nazwę na Real Madrid Madridistas S.L. i ustanowił jej siedzibę na Santiago Bernabéu. Administratorem jednoosobowym został José Ángel Sánchez, dyrektor generalny klubu i jedna z najważniejszych postaci w codziennym zarządzaniu Realem Madryt. Sprawę opisał Manuel Merinero z dziennika ABC, a sam wpis widnieje w BORME, czyli hiszpańskim odpowiedniku rejestru handlowego.
Największe zainteresowanie budzi przedmiot działalności spółki. Real Madrid Madridistas S.L. może tworzyć inne podmioty, obejmować w nich udziały, zarządzać nimi i je kontrolować. W praktyce daje to strukturę zbliżoną do spółki holdingowej. Nie musi to jeszcze oznaczać żadnej wielkiej operacji, bo Real Madryt już wcześniej działał przez spółki zależne. Klub ma między innymi Real Madrid Estadio S.L., a osobne podmioty pojawiały się też przy tematach związanych ze stadionem, parkingami czy rozwojem marki poza Hiszpanią.
Różnica polega na momencie. Florentino Pérez od listopada 2025 roku mówi publicznie o zmianie statutu i nowym zabezpieczeniu majątku klubu. Na zgromadzeniu zapowiedział wtedy reformę, która miałaby zmienić sposób ochrony Realu Madryt przed wejściem funduszy, wrogim przejęciem albo próbą zmiany modelu własnościowego bez zgody socios. Prezes mówił też o możliwości dopuszczenia inwestora mniejszościowego, który objąłby od 5% do 10%, choć później w wywiadach najczęściej padała granica 5%.
Florentino przedstawiał ten pomysł nie jako sprzedaż Realu Madryt, lecz jako sposób na wycenę klubu i wzmocnienie jego pozycji. W przedwyborczych wywiadach podkreślał, że Real Madryt ma pozostać własnością socios, a ewentualny inwestor nie miałby decydować o polityce klubu. To ważny element całej sprawy, bo bez niego łatwo sprowadzić temat do prostego hasła o sprzedaży Realu Madryt. Na dziś nie ma dokumentu ani oficjalnego komunikatu, który potwierdzałby taki scenariusz.
Pytania pojawiają się jednak gdzie indziej. Jeśli Real Madrid Madridistas S.L. będzie zwykłą spółką techniczną, sprawa zostanie na poziomie organizacyjnym. Jeśli w przyszłości miałyby trafić do niej istotne aktywa, część działalności komercyjnej, prawa, marka albo inne elementy majątku klubu, wtedy temat przestanie być wyłącznie formalnością. Wtedy wróci pytanie o zgodę socios i o to, jak daleko może sięgać decyzja zarządu bez wcześniejszego głosowania.
ABC pisze o luce prawnej i administracyjnej, ale podobny kierunek pojawił się też w The Objective, które łączy Real Madrid Madridistas S.L. z możliwą reformą modelu ekonomicznego klubu. Nadal mowa jednak o interpretacji, nie o potwierdzonym planie. Real Madryt nie wyjaśnił publicznie, czy ta spółka ma być narzędziem przyszłej reformy, czy tylko kolejnym podmiotem w strukturze klubowej. I właśnie ten brak jasnej odpowiedzi podtrzymuje dyskusję.
Osobny temat to referendum. Florentino Pérez sam zapowiedział, że reforma zostanie najpierw przedstawiona na Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu, a później poddana pod głosowanie wszystkich socios. AS przypominał przy tej okazji artykuł 58 statutu Realu Madryt i wyliczał, że przy obecnym cenzusie 75 219 socios z prawem głosu do zatwierdzenia takiej operacji potrzebne byłyby 37 610 głosy „za”. Nie chodziłoby więc tylko o większość głosujących, ale o większość wszystkich uprawnionych socios.
Powstanie Real Madrid Madridistas S.L. samo w sobie nie uruchamia referendum. Statut nie nakazuje głosowania przy każdym ruchu spółkowym ani przy samym tworzeniu podmiotu zależnego. Inaczej wyglądałaby sytuacja, gdyby przez tę spółkę miała przejść operacja dotykająca własności ekonomicznej klubu, jego kluczowych aktywów albo realnej kontroli nad majątkiem. W takim scenariuszu trudno byłoby oddzielić ją od obietnicy, którą Florentino złożył socios.
Real Madryt nie pokazał jeszcze, jaką rolę w całej reformie miałaby odegrać Real Madrid Madridistas S.L. Jeżeli spółka pozostanie tylko narzędziem organizacyjnym, jej znaczenie będzie ograniczone. Jeżeli jednak w przyszłości mają przez nią przechodzić aktywa albo wejście inwestora zewnętrznego, klub będzie musiał wrócić do zapowiedzi Florentino Péreza z listopada. Najpierw Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie, później referendum wszystkich socios. Właśnie na tym prezes oparł swoją obietnicę ochrony Realu Madryt przed zmianami bez zgody właścicieli klubu.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się