REKLAMA
REKLAMA

AS: Florentino wydał ponad 75 milionów euro na trenerów

AS wylicza, że od 2000 roku Florentino Pérez wydał ponad 75 milionów euro na trenerów Realu Madryt. Prawie 45 milionów pochłonęły klauzule i rekompensaty za sprowadzenie szkoleniowców, a blisko 30 milionów, odprawy po ich odejściach.

REKLAMA
REKLAMA
AS: Florentino wydał ponad 75 milionów euro na trenerów
José Mourinho i Florentino Pérez w 2019 roku. (fot. Getty Images)

Real Madryt od lat wydaje wielkie pieniądze na piłkarzy, ale za kadencji Florentino Péreza kosztowna bywała również ławka trenerska. Agustín Martín z Asa wylicza, że od 2000 roku, z pominięciem okresu 2006–2009, przez klub przewinęło się 15 szkoleniowców, część z nich więcej niż raz, a łączny rachunek przekroczył 75 milionów euro.

REKLAMA
REKLAMA

Pierwszy trener Florentino nie kosztował nic, bo Vicente del Bosque był już w klubie, gdy Pérez wygrał wybory w 2000 roku. Miał za sobą triumf w Lidze Mistrzów z Valencią, później zdobył jeszcze dwie ligi i kolejny Puchar Europy, ale po sezonie 2002/03 nie dostał nowego kontraktu. Odszedł bez odprawy, bo jego umowa po prostu wygasła.

Później zaczęło się szukanie. Carlos Queiroz przyszedł z Manchesteru United razem z Davidem Beckhamem i miał być trenerem bardziej nowoczesnym, z innym pomysłem na zespół. Przez kilka miesięcy wyglądało to obiecująco, ale wiosną 2004 roku wszystko się posypało. Real Madryt przegrał finał Pucharu Króla z Saragossą, odpadł z Ligi Mistrzów z Monaco i fatalnie skończył ligę. Queiroz miał jeszcze rok kontraktu, dlatego otrzymał 1,35 miliona euro.

Po nim Florentino spróbował wrócić do ludzi znających klub. José Antonio Camacho wytrzymał jednak tylko trzy kolejki sezonu 2004/05. Po porażce z Espanyolem uznał, że drużyna nie gra tak, jak powinna, i że z nim na ławce nie będzie lepiej. Za rozstanie dostał około 900 tysięcy euro. Mariano García Remón, który zastąpił go na prośbę samego Camacho, pracował niecałe cztery miesiące i odszedł z odprawą w wysokości około 227,5 tysiąca euro.

REKLAMA
REKLAMA

Kolejnym wyborem był Vanderlei Luxemburgo, pierwszy brazylijski trener w historii Realu Madryt. Początkowo jego przyjście miało dać drużynie nową energię, ale również ten etap skończył się szybko. Brazylijczyk został zwolniony w grudniu 2005 roku, a później walczył z klubem o pieniądze do końca kontraktu. Sąd przyznał mu 1,8 miliona euro. Po nim drużynę przejął Juan Ramón López-Caro, ale jego przypadek trudno dopisywać do rachunku Florentino. Pérez zrezygnował z funkcji prezesa w lutym 2006 roku, a decyzję o kolejnej zmianie podjął już Ramón Calderón, który postawił na Fabio Capello.

Po powrocie do klubu w 2009 roku Florentino zaczął od Manuela Pellegriniego. Villarreal otrzymał za Chilijczyka 4 miliony euro, po dwa miliony w 2009 i 2010 roku. Sam trener podpisał dwuletni kontrakt, ale został zwolniony po pierwszym sezonie. Klęska z Alcorcónem w Pucharze Króla i brak trofeów sprawiły, że Real Madryt poszedł w inną stronę. Pellegrini dostał 2,6 miliona euro odprawy.

Tą inną stroną był José Mourinho. Portugalczyk przychodził po wygraniu wszystkiego z Interem, w tym Ligi Mistrzów na Santiago Bernabéu. Jego zatrudnienie było punktem zwrotnym także finansowo. Według jednych źródeł Real Madryt zapłacił Interowi 8 milionów euro, według włoskich informacji kwota mogła być dwa razy większa. Mourinho podpisał umowę do 2014 roku, później przedłużył ją do 2016 roku, ale odszedł w 2013 roku. Florentino mówił wtedy o porozumieniu stron, więc nie było odprawy.

REKLAMA
REKLAMA

W 2013 roku klub sięgnął po Carlo Ancelottiego. PSG otrzymało za Włocha 4,5 miliona euro, a sam trener w pierwszym sezonie wygrał Puchar Króla i upragnioną Décimę. Rok później brak najważniejszych trofeów wystarczył jednak do rozstania. Ancelotti miał jeszcze rok kontraktu, a klub wypłacił mu około 3,7 miliona euro, czyli połowę tego, co zostało mu do końca umowy.

Rafa Benítez przyszedł bez konieczności płacenia Napoli, ale jego etap od początku był trudny. Zwolniono go w styczniu 2016 roku po remisie z Valencią na Estadio Mestalla. Według Asa kosztowało to klub 4 miliony euro. Wtedy Florentino postawił na Zinédine’a Zidane’a, który pracował w Castilli. Jego awans do pierwszej drużyny nie kosztował nic, a później przyniósł trzy Ligi Mistrzów z rzędu. Gdy Zidane odszedł w 2018 roku, zrezygnował z pieniędzy, które mógł jeszcze dostać. W Madrycie mówiło się nawet o około 20 milionach euro.

Następny był Julen Lopetegui. Real Madryt początkowo miał zapłacić jego klauzulę w federacji, ale po zwolnieniu selekcjonera przez RFEF nie musiał już przelewać tych pieniędzy. Trener wytrzymał tylko kilka miesięcy. Porażka z Atlético w Superpucharze Europy, słabe wyniki i 1:5 w Klasyku na Camp Nou zakończyły jego etap. Lopetegui dostał około 3 milionów euro, czyli równowartość półrocznej pensji z kontraktu podpisanego na trzy sezony.

REKLAMA
REKLAMA

Tak jak wcześniej przy Benítezie, drużynę przejął trener Castilli. Santiago Solari zaczął dobrze, ale w marcu Real Madryt wypadł z walki właściwie o wszystko. Barcelona wyrzuciła go z Pucharu Króla i odjechała w lidze, a Ajax wygrał na Bernabéu 4:1 i zakończył udział Królewskich w Lidze Mistrzów. Solari odszedł, a na ławkę wrócił Zidane.

Drugi etap Francuza trwał do 2021 roku. Zidane wygrał mistrzostwo Hiszpanii w sezonie 2019/20, ale po kampanii bez trofeów i odpadnięciu z Chelsea w półfinale Ligi Mistrzów ponownie uznał, że to koniec. Według Asa znów nie domagał się pieniędzy za ostatni rok kontraktu, a chodziło o około 12 milionów euro.

Real Madryt wrócił wtedy do Ancelottiego. Everton otrzymał 5 milionów euro, a Włoch w drugiej kadencji został trenerem z największą liczbą trofeów w historii klubu. Jego odejście w 2025 roku odbyło się za porozumieniem stron, ale AS szacuje, że przy pensji na poziomie 11 milionów euro brutto odprawa mogła wynieść około 5,5 miliona euro.

Po Ancelottim klub postawił na Xabiego Alonso. Według Kickera Bayer Leverkusen otrzymał za niego około 12 milionów euro. Trener podpisał kontrakt do 2028 roku, ale już w styczniu 2026 roku obie strony rozwiązały umowę za porozumieniem. AS szacuje jego odprawę na około 8 milionów euro. Po nim drużynę przejął Álvaro Arbeloa, kolejny szkoleniowiec z Castilli. Zarabiał około 3 milionów euro rocznie, a jego rozstanie po sezonie 2025/26 może kosztować klub około 4 milionów euro.

REKLAMA
REKLAMA

Teraz na ławkę wraca Mourinho. Portugalczyk podpisał kontrakt na trzy sezony, a Benfica publicznie informowała, że Real Madryt musiał zapłacić 15 milionów euro za jego zwolnienie z umowy. W ten sposób rachunek za trenerów w erze Florentino znów urósł.

Według Asa od 2000 roku ławka Realu Madryt kosztowała Péreza ponad 75 milionów euro. Około 45 milionów poszło na klauzule, rekompensaty i opłaty za sprowadzenie szkoleniowców. Kolejne 30 milionów pochłonęły odprawy. W tych liczbach mieści się cała logika Realu Madryt ostatnich lat: ciągłe szukanie trenera, który nie tylko wygra, ale też utrzyma szatnię, zniesie presję i będzie pasował do projektu Florentino. Czasem klub trafiał idealnie. Czasem po kilku miesiącach musiał płacić za następną zmianę.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

REKLAMA