„Najlepszy dla wszystkich będzie transfer. Chcę spełnić swoje marzenie”, powiedział Julián Álvarez po meczu Argentyny z Austrią. David G. Medina i Isaac Suárez z dziennika MARCA informują, że w Atlético dobrze wiedzą, o jakim marzeniu mówi napastnik. Według tego źródła Argentyńczyk od ponad miesiąca daje do zrozumienia działaczom z Metropolitano, że chciałby w przyszłym sezonie grać w Barcelonie.
Kataloński klub to dla Álvareza naturalny kierunek przede wszystkim przez Leo Messiego. To właśnie na Camp Nou jego największy idol stał się legendą, a napastnik Atlético uznaje taki transfer za krok naprzód w swojej karierze. Problem w tym, że Barcelona nie ma dziś pieniędzy, by przekonać Rojiblancos do sprzedaży, zwłaszcza że kontrakt zawodnika obowiązuje do 2030 roku i zawiera klauzulę odstępnego w wysokości 500 milionów euro.
MARCA dodaje jednak, że Barcelona nie jest jedynym klubem, do którego Álvarez chciałby trafić. W tej historii pojawia się również Real Madryt. Jeśli klub Joana Laporty nie będzie w stanie dojść do porozumienia z Atlético, Argentyńczyk ma bardzo pozytywnie zapatrywać się także na przeprowadzkę na Santiago Bernabéu. W praktyce oznacza to, że napastnik chce opuścić Metropolitano, ale zależy mu na pozostaniu w La Lidze.
To ważna informacja w kontekście ostatnich doniesień. AS informował dziś, że Real od dwóch tygodni nie wykonał żadnego ruchu w sprawie Álvareza. Królewscy złożyli wcześniej ofertę w wysokości 150 milionów euro, Atlético ją odrzuciło i od tamtej pory w Valdebebas nie wrócono z nową propozycją. Według dziennika MARCA tamta oferta pozostaje jednak istotnym punktem całej sprawy, ponieważ Álvarez nie ogranicza swojego marzenia wyłącznie do Barcelony. Do Realu Madryt również odszedłby z przekonaniem.
Argentyńczyk nie chce natomiast przenosić się ani do PSG, ani do Arsenalu, choć to właśnie te dwa kluby są przedstawiane jako najmocniejsze opcje poza Hiszpanią. Jego plan jest inny: odejść z Atlético, ale nadal grać w La Lidze. To zawęża pole do dwóch największych klubów w Hiszpanii, o ile Rojiblancos w ogóle zgodzą się na sprzedaż.
Na Metropolitano nastroje są coraz gorsze. Atlético jest rozczarowane zachowaniem samego zawodnika, ale przede wszystkim działaniami jego agenta Fernando Hidalgo. W klubie przypominają, że sprowadzili Álvareza z Manchesteru City w momencie, gdy nie miał tam statusu niepodważalnego piłkarza. Teraz nie rozumieją sposobu, w jaki napastnik próbuje doprowadzić do transferu.
Najostrzejszy konflikt dotyczy jednak Barcelony. Jak informował w nocy AS, Atlético rozważa złożenie skargi do FIFA, ponieważ podejrzewa Katalończyków o kontakty z zawodnikiem mającym ważny kontrakt. W klubie z Metropolitano są przekonani, że Barcelona próbuje wymusić publiczną presję ze strony piłkarza, by później negocjować z Atlético z lepszej pozycji. Stanowisko Rojiblancos wobec Katalończyków pozostaje twarde: Álvarez nie ma zostać sprzedany Barcelonie.
Według dziennika MARCA całe napięcie nie zmienia tego, że zawodnik chce odejść. Pierwszym wyborem pozostaje Barcelona, ale jeśli ta droga będzie zamknięta, Real Madryt jest dla niego drugą wielką opcją. W Atlético na razie nie zamierzają pomagać mu w spełnieniu tego planu.
Komentarze (29)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się