Real Madryt rzeczywiście spróbował sprowadzić Juliána Álvareza. Jak poinformował Fabrizio Romano na swoim kanale na YouTubie, Królewscy po przeanalizowaniu sytuacji w ostatnich dniach zdecydowali się złożyć Atlético oficjalną ofertę w wysokości 150 milionów euro. Gdyby operacja doszła do skutku, byłby to najdroższy transfer w historii klubu.
Włoski dziennikarz podkreśla, że pierwszym nazwiskiem, które Real Madryt miał bardzo na liście, był Michael Olise. Florentino Pérez chciał spróbować sprowadzić skrzydłowego Bayernu, ale Bawarczycy zamknęli temat zarówno prywatnie, jak i publicznie. Prezes mistrza Niemiec Herbert Hainer jasno przekazał, że jeśli Florentino zamierza wysyłać ofertę za Olise, może oszczędzić sobie czasu, ponieważ Bayern nie jest klubem sprzedającym i nie zamierza siadać do rozmów.
Po tak stanowczej reakcji Bayernu Real Madryt zaczął analizować inne możliwości sprowadzenia wielkiego nazwiska. Romano zaznacza, że w ostatnich dniach, gdy pytano o Juliána Álvareza, ani otoczenie piłkarza, ani sam Real nie odpowiadali, że temat jest nieprawdziwy. Zamiast tego obie strony ograniczały się do formuły: „Bez komentarza”.
Ostatecznie Królewscy położyli na stole 150 milionów euro. Atlético bardzo szybko odrzuciło propozycję i, według Romano, nie dało Realowi żadnego pola do negocjacji. Nie była to odpowiedź w stylu: „Porozmawiajmy o 160 czy 170 milionach”. Przekaz z Metropolitano był jasny: Julián Álvarez nie jest na sprzedaż.
Atlético poszło jednak krok dalej i odpowiedziało Realowi również publicznie, w mediach społecznościowych. Klub z Metropolitano opublikował kilka wpisów, w których uderzał w Królewskich, zarzucając im między innymi próby podbierania zawodników z akademii i wyśmiewając samą ofertę. Romano podkreśla, że tak agresywna reakcja Atlético była jednym z powodów, dla których Real Madryt na ten moment wstrzymał rozmowy.
Według Włocha Królewscy nie szykują obecnie kolejnej, wyższej propozycji za Argentyńczyka. Romano zaznacza, że później w oknie transferowym sytuacja może jeszcze zostać oceniona ponownie, ale na dziś nie ma mowy o ofercie rzędu choćby 200 milionów euro. Atlético pozostaje spokojne, bo kontroluje sytuację kontraktową zawodnika i nie zamierza ułatwiać odejścia jednego ze swoich najważniejszych piłkarzy.
W tle pozostaje Barcelona. Romano twierdzi, że w klubie z Katalonii wciąż panuje przekonanie, iż Julián Álvarez chciałby przejść właśnie do niej. Problem polega jednak na tym, że wcześniejsza propozycja w wysokości 100 milionów euro również nie przekonała Atlético. Enrique Cerezo, prezes klubu z Metropolitano, w rozmowie z El Chiringuito powtórzył krótko: „Julián nie jest na sprzedaż”.
Romano odniósł się też do innych nazwisk łączonych z zapowiadanym przez Florentino transferem za 150 milionów euro. Vitinha i João Neves nie byli realnymi opcjami, co potwierdził Jorge Mendes. Agent obu piłkarzy przekazał, że są oni dla Paris Saint-Germain zawodnikami nietykalnymi i nie podlegają negocjacjom.
Komentarze (71)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się