Cadena SER przekazuje nowe informacje w sprawie zamieszania wokół głosów korespondencyjnych w wyborach na prezesa Realu Madryt. Początkowo hiszpańskie media informowały o 400 głosach oddanych na Florentino Péreza, które zostały zaskarżone przez kandydaturę Enrique Riquelme i anulowane przez Komisję Wyborczą z powodu błędu formalnego, konkretnie podwójnego stempla. Teraz liczba zakwestionowanych głosów może być jednak wyższa.
Według Cadena SER kandydatura Riquelme miała zaskarżyć kolejne około 600 głosów korespondencyjnych. Oznaczałoby to, że łącznie spornych głosów może być blisko 1000. Dziennik MARCA idzie jeszcze dalej i informuje, że ze sztabu Enrique Riquelme napływają informacje o ponad 1000 zaskarżonych głosów oddanych na Florentino w głosowaniu korespondencyjnym. Na razie 400 z nich zostało już anulowanych, natomiast w przypadku pozostałych trzeba poczekać na decyzję Komisji Wyborczej. Nie wiadomo też, czy powodem kolejnych zaskarżeń również jest podwójny stempel.
Dane dotyczące głosowania korespondencyjnego wciąż nie są do końca jasne. Według informacji, którymi dysponuje kandydatura Riquelme, tą drogą oddano około 4000 głosów. Inne źródła z Valdebebas wskazują jednak, że mogło ich być bliżej 5000. W każdym razie mowa o znaczącej liczbie głosów, a ewentualne zakwestionowanie ponad 1000 z nich dodatkowo wydłuża całą procedurę.
MARCA informuje także, że w sztabie Riquelme panuje optymizm względem pierwszych przewidywań. Według Sergio Rodrígueza, wysłannika dziennika do siedziby kandydata z Alicante, są komisje, w których kandydatura Riquelme odniosła zwycięstwo. Obecni tam socios mieli wspierać go okrzykami „Prezes, prezes!”, a w tle słychać było również przyśpiewki wymierzone w Florentino: „Ręce ACS precz od Realu”.
Cadena SER relacjonuje również sytuację z namiotu, w którym przebywają Enrique Riquelme i jego zespół. Muzyka została wyłączona, przygotowano scenę, a sympatykom kandydata przekazano, że jego wystąpienie do socios może opóźnić się właśnie z powodu sprawy głosów korespondencyjnych. Riquelme rozmawiał już z dziennikarzami, ale miał powiedzieć, że na razie nie może zabrać głosu, ponieważ „wiele pozostaje jeszcze do wyjaśnienia”.
Całe zamieszanie znacząco opóźnia ostateczne rozstrzygnięcie wyborów. Komisja Wyborcza musi najpierw zdecydować, ile z dodatkowo zakwestionowanych głosów uzna za nieważne, a ile dopuści do liczenia. Według dziennika MARCA opóźnienie w liczeniu głosów potrwa co najmniej do północy.
Mimo sporu wokół głosowania korespondencyjnego hiszpańskie media wciąż informują, że Florentino Pérez utrzymuje wyraźną przewagę nad Enrique Riquelme i zmierza po kolejną kadencję na stanowisku prezesa Realu Madryt. Na oficjalne potwierdzenie trzeba jednak poczekać do zakończenia pracy Komisji Wyborczej.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się