REKLAMA
REKLAMA

Kim jest Anas Laghrari?

Nazwisko Anasa Laghrariego od lat pojawia się przy najważniejszych finansowych projektach Florentino Péreza, od ACS, przez przebudowę Santiago Bernabéu, aż po Superligę. Teraz wróciło w kampanii wyborczej w Realu Madryt, bo Enrique Riquelme pyta wprost, dlaczego osoba bez oficjalnej funkcji w klubie ma mieć tak duży wpływ na decyzje podejmowane przy prezesie.

REKLAMA
REKLAMA
Kim jest Anas Laghrari?
Anas Laghrari. (fot. X)

Anas Laghrari nie ma hasła w Wikipedii. W pewnym sensie pasuje to do jego profilu, bo jest człowiekiem działającym raczej w drugim planie, z dala od kamer i codziennego medialnego szumu. Santiago Siguero z dziennika MARCA zwraca uwagę, że dyskrecja to jedna z cech wspólnych najbliższych współpracowników Florentino Péreza. Laghrari nie pojawia się na konferencjach prasowych Realu Madryt, nie zajmuje oficjalnego stanowiska w klubie i nie jest twarzą żadnego sportowego projektu, ale od lat uczestniczy w operacjach, które mają strategiczne znaczenie dla Królewskich.

REKLAMA
REKLAMA

Jego nazwisko zaczęło szerzej przebijać się do mediów w 2021 roku, gdy Florentino Pérez ogłosił projekt Superligi. Teraz wróciło przy okazji wyborów na prezesa Realu Madryt i kandydatury Enrique Riquelme. „Dlaczego przy prezesie jest osoba z tak dużą władzą?”, pytał Riquelme, sugerując, że Laghrari uczestniczy w wielu kluczowych sprawach mimo braku formalnego stanowiska w klubie. Cadena SER wskazywała już kilka dni temu, że dwa najgorętsze tematy tej kampanii to możliwa zmiana modelu właścicielskiego Realu Madryt oraz właśnie figura Anasa Laghrariego.

Laghrari to francuski finansista marokańskiego pochodzenia. Urodził się w Maroku w 1984 roku, dorastał i rozpoczął edukację w Casablance, a później wyjechał do Francji. W Paryżu studiował matematykę finansową i rozpoczął pracę w bankowości inwestycyjnej. Najpierw był analitykiem w Calyon, a następnie trafił do Société Générale. Według dziennika MARCA jego relacja z Florentino Pérezem nie zaczęła się jednak w świecie wielkich pieniędzy, lecz znacznie wcześniej. Ojciec Laghrariego, inżynier budownictwa drogowego, znał przyszłego prezesa Realu Madryt, dlatego sam Anas od dzieciństwa pozostawał blisko jego otoczenia. Ta zażyłość sprawiła, że w hiszpańskich mediach i klubowych kuluarach bywa czasem określany prześmiewczo jako „chrześniak” Florentino, choć chodzi raczej o opis ich wieloletniej relacji niż o dosłowne pokrewieństwo.

REKLAMA
REKLAMA

Zawodowo Laghrari wrócił do Madrytu w 2011 roku, gdy zlecono mu uruchomienie biura w stolicy Hiszpanii. W tym samym czasie Florentino Pérez budował fundamenty drużyny, która w latach 2014–2024 zdobyła sześć Pucharów Europy. Drogi obu ponownie się przecięły, a młody finansista szybko wszedł do środowiska, w którym rozstrzygano sprawy znacznie większe niż typowe doradztwo bankowe. Laghrari został partnerem w Key Capital, madryckiej firmie inwestycyjnej doradzającej przy skomplikowanych operacjach korporacyjnych.

Jak opisuje dziennik MARCA, jednym z pierwszych ważnych epizodów tej współpracy było doradztwo dla Florentino przy ACS, szczególnie w okresie próby przejęcia Iberdroli. Był to dla prezesa Realu Madryt bardzo delikatny moment biznesowy. Relevo pisało, że finansista pomagał Pérezowi przy restrukturyzacji zadłużenia i wyjściu z operacji, która nie potoczyła się po myśli właściciela ACS. Według tego medium tamto doświadczenie miało duży wpływ na sposób, w jaki Florentino później patrzył na dług, kontrolę finansów i ryzyko w Realu Madryt.

Z czasem relacja między Florentino a Laghrarim stała się coraz bliższa. W klubie formalną prawą ręką prezesa pozostaje José Ángel Sánchez, dyrektor generalny Realu Madryt. Laghrari odgrywa inną rolę. Nie prowadzi pionu sportowego, nie jest dyrektorem generalnym i nie znajduje się w strukturze klubu, ale doradza przy operacjach finansowych, technologicznych i biznesowych. Sam Florentino w rozmowie z TVE mówił o nim wprost: „Po prostu nam pomaga, z tą resztą nie ma nic wspólnego. O piłce nożnej ma średnią wiedzą, trzeba powiedzieć prawdę, ale zna się na świecie technologicznym”.

REKLAMA
REKLAMA

Hiszpańskie media od miesięcy opisują go nie tylko jako doradcę Florentino, lecz także jako jednego z ludzi, którzy mogą mieć wpływ na układ sił po odejściu obecnego prezesa. Gonzalo Cabeza z ABC pisał już w styczniu, że w klubowych kuluarach coraz więcej mówi się o rywalizacji między José Ángelem Sánchezem a Anasem Laghrarim. Obaj cieszą się zaufaniem Florentino, obaj działają dyskretnie, ale ich zadania są zupełnie inne. Sánchez odpowiada za codzienne zarządzanie klubem, od marketingu po pion sportowy. Laghrari pozostaje natomiast zewnętrznym doradcą od finansów, wielkich projektów i potencjalnej zmiany struktury klubu.

Według ABC relacje między nimi nie są najlepsze. W otoczeniu Realu Madryt wskazywano, że JAS nie ufa Laghrariemu, a ich wizje przyszłości klubu mają się nie pokrywać. Hiszpańska gazeta przedstawiała obu jako „kingmakerów”, czyli ludzi działających z drugiego planu, wpływających na tematy dominujące w debacie i nazwiska pojawiające się w rozmowach o ewentualnym następcy Florentino. W tym sensie Laghrari nie musi sam ubiegać się o prezesurę, by mieć znaczenie przy układaniu przyszłego Realu Madryt.

Według tamtych informacji Laghrari obecnie nie mógłby zresztą zostać prezesem Realu Madryt. ABC podkreślało, że przynajmniej według dostępnych danych finansista nie spełnia dwóch podstawowych warunków ze statutu klubu: nie ma hiszpańskiego obywatelstwa ani wymaganego 20-letniego stażu jako socio. Jest członkiem klubu, ale należy do grona ostatnich tysięcy socios.

REKLAMA
REKLAMA

Największym projektem, z którym łączy się jego nazwisko, pozostaje Superliga. Laghrari jest współzałożycielem A22 Sports Management, firmy odpowiedzialnej za promowanie nowych rozgrywek. Oficjalna strona A22 przedstawia go jako współzałożyciela oraz byłego managing partnera i szefa doradztwa corporate finance & capital markets w Key Capital Partners. W tym profilu podkreślono również jego doświadczenie przy finansowaniu stadionów oraz doradztwie w operacjach medialnych i sponsorskich w sporcie.

Według dziennika MARCA Laghrari był finansowym mózgiem pierwszej wersji Superligi, która miała gwarantować znacznie wyższe wpływy niż Liga Mistrzów UEFA. Projekt ogłoszono w kwietniu 2021 roku, a jego zapalnikiem była pandemia i spadek przychodów największych europejskich klubów. Superliga upadła w pierwotnej formule po gwałtownej reakcji kibiców, rządów, lig krajowych i UEFA, ale A22 nie zniknęło. W grudniu 2023 roku firma przedstawiła nową propozycję rozgrywek, a później zaczęła promować projekt Unify League, z darmową transmisją jako jednym z głównych haseł. Reuters informował w 2025 roku, że UEFA potwierdziła nieformalne spotkania swojego sekretarza generalnego Theodore’a Theodoridisa z Anasem Laghrarim, ale podkreśliła, że rozmowy nie przyniosły żadnych oficjalnych ustaleń i że nie planuje zmian w formacie Ligi Mistrzów.

REKLAMA
REKLAMA

Laghrari pojawiał się też przy finansowaniu nowego Santiago Bernabéu. Dziennik MARCA podkreśla, że doradzał klubowi w trudnym procesie domykania finansowania stadionu, na który wpływ miały pandemia oraz konsekwencje rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Jedną z kluczowych operacji był strategiczny układ Realu Madryt z Sixth Street i Legends. Na mocy porozumienia Królewscy mieli otrzymać około 360 milionów euro, a Sixth Street uzyskało prawo do udziału w eksploatacji części nowych biznesów stadionu przez 20 lat. Legends miało natomiast wnieść doświadczenie w zarządzaniu dużymi obiektami, wydarzeniami i przestrzeniami rozrywkowymi.

To właśnie tego typu operacje tłumaczą, dlaczego Laghrari jest dla Florentino tak cenny. Nie jest człowiekiem od szatni, transferów czy wyboru trenera. Jest człowiekiem od finansowania, inwestorów, struktur prawnych, stadionów i projektów wykraczających poza klasyczne rozumienie klubu piłkarskiego. Relevo pisało, że uczestniczył w najważniejszych operacjach Péreza w ostatnich latach, w tym przy porozumieniach z Providence i Sixth Street, bez których trudno zrozumieć aktualny obraz finansów Realu Madryt.

Co ciekawe, Laghrari i Key Capital pojawiali się także przy Barcelonie. AP informowała już w 2022 roku, że finansista był związany przez Key Capital Partners z umową dotyczącą zarządzania przebudowanym Bernabéu, a także uczestniczył w części negocjacji mających pomóc finansowo Barcelonie. Sam kataloński klub oficjalnie ogłaszał w 2022 roku transakcje z Sixth Street, w ramach których amerykańska firma otrzymała część praw telewizyjnych Barcelony z La Ligi, najpierw 10%, a później dodatkowe 15% na 25 lat.

REKLAMA
REKLAMA

W kontekście Realu Madryt najważniejszy politycznie jest jednak inny wątek: możliwa zmiana struktury właścicielskiej klubu. El Confidencial pisał w listopadzie 2025 roku, że Florentino Pérez analizował projekt przekształcenia modelu klubu wspólnie z Key Capital Partners oraz kancelarią Clifford Chance. Według tamtych informacji chodziło o potencjalnie historyczną zmianę, która mogłaby umożliwić wejście zewnętrznych inwestorów, przy jednoczesnym utrzymaniu kontroli przez socios poprzez Fundację Realu Madryt. W tym samym tekście wskazywano, że projekt został odsunięty w czasie wobec sprzeciwu wewnątrz zarządu.

ABC pisało, że osoby znające funkcjonowanie klubu wskazują, iż przez biuro Laghrariego przechodzą projekty związane ze zmianą formy prawnej Realu Madryt. W kuluarach mówiło się o modelu, który zakładałby sprzedaż niewielkiego pakietu zewnętrznemu inwestorowi, rzędu 5–10%. Publicznie nie przedstawiono jednak żadnej oficjalnej propozycji w tej sprawie. Najpierw spekulowano o możliwym Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu w grudniu, później w styczniu, ale temat wyraźnie przycichł.

To właśnie ten punkt wywołał największą nieufność u części osób z dawnego otoczenia klubu. Nie chodzi wyłącznie o techniczne doradztwo finansowe, lecz o pytanie, kto miałby prowadzić Real Madryt przez ewentualnie najważniejszą zmianę instytucjonalną od dziesięcioleci. Jeśli klub rzeczywiście zdecydowałby się kiedyś na dopuszczenie zewnętrznego inwestora, człowiek Florentino od rynków finansowych naturalnie zyskałby jeszcze większe znaczenie. Dla zwolenników obecnego modelu byłby to argument za profesjonalizacją i ochroną konkurencyjności klubu. Dla krytyków kolejny dowód na to, że decyzje o przyszłości Realu Madryt mogą być przygotowywane poza kontrolą socios.

REKLAMA
REKLAMA

W tym kontekście łatwiej zrozumieć, dlaczego nazwisko Laghrariego stało się jednym z narzędzi kampanii Riquelme. Kandydat przeciwstawia się temu, co przedstawia jako ryzyko prywatyzacji Realu Madryt, i próbuje pokazać, że decyzje o przyszłości klubu zapadają z udziałem ludzi niewybieranych przez socios. Z perspektywy Florentino sprawa wygląda inaczej: Laghrari to zaufany doradca, człowiek od nowoczesnych finansów, technologii i projektów, bez których Real Madryt ma nie być w stanie rywalizować z klubami należącymi do państwowych funduszy czy wielkich prywatnych właścicieli.

Według dziennika MARCA źródła z Realu Madryt opisują Laghrariego jako człowieka sympatycznego, inteligentnego i bardzo pracowitego. W klubie podkreślają, że „bardzo pomaga prezesowi”. Jednocześnie ta sama cecha, która czyni go użytecznym dla Florentino, staje się problemem w kampanii wyborczej: Laghrari dużo znaczy, ale formalnie nigdzie go nie widać. Nie jest członkiem zarządu, nie jest dyrektorem generalnym, nie podlega ocenie socios i nie występuje publicznie jako osoba odpowiedzialna za konkretne decyzje.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (17)

REKLAMA