Czy uważa pan, że Florentino Pérez wyświadczył panu przysługę, przedstawiając pana szerokiej publiczności na słynnej konferencji prasowej, na której zwrócił się bezpośrednio do pana?
To zależy, w jakim sensie. Dla mojego życia zawodowego nie, ale dla tego projektu była to jedna z zachęt, tak. To odniesienie wyraźnie wprowadziło nas na ring.
Dlaczego pan startuje?
Widzę zmęczenie w zarządzaniu klubem i obawiam się jego prywatyzacji. Startujemy ze względu na ryzyko, że mogą to być ostatnie wybory w Realu Madryt.
Zabolało pana, że niektóre hiszpańskie banki nie ułatwiły panu uzyskania gwarancji bankowej potrzebnej do zostania kandydatem?
Nie do końca tak było. Zdajemy sobie sprawę z możliwości osoby, z którą się mierzymy, ale ja sam, jako przedsiębiorca, w ostatnich tygodniach realizowałem projekty, przy których mieliśmy wsparcie wszystkich banków w tym kraju i najważniejszych banków na świecie. I nie były to projekty za 200 milionów, tylko za 8 miliardów dolarów. Od początku mówiłem, że kwestia gwarancji bankowej jest rozwiązana.
Jeśli zostanie pan prezesem, będzie pan dążył do zmiany statutu, aby więcej socios mogło startować w wyborach?
Chciałbym, żeby było więcej kandydatur. Trzeba ocenić, czy był to jeden z powodów, dla których od 20 lat nie było wyborów, i przeanalizować, jakie zmiany należy wprowadzić, aby mogło startować więcej socios. Oczywiście chodzi o ludzi wypłacalnych.
Jak można utrzymać gospodarkę klubów, które wciąż należą do swoich socios, takich jak Barcelona czy Real Madryt, bez zmiany modelu?
Real Madryt jest klubem z najwyższymi przychodami na świecie. Musi nadal należeć do swoich socios, ponieważ to jest możliwe. Nie zgadza się natomiast nadmiar ogólnych wydatków pozasportowych. Liczba osób z różnych działów wykonawczych klubu, które zarabiają ponad milion, nie ma sensu. W Realu Madryt jest trzy razy więcej pozasportowego personelu korporacyjnego niż w pozostałych klubach Europy.
Florentino miał obsesję na punkcie doprowadzenia do powstania Superligi. Jaka jest pana opinia o tym projekcie?
To oznaczało pójście przeciwko całemu światu. To klub sportowy, który musi promować rywalizację, projekt, w którym porażka oznacza spadek, zwycięstwo awans, a bycie najlepszym, wygranie ligi i grę w Lidze Mistrzów. Właśnie to trzeba promować. Jeśli chodziło o wywarcie presji, żeby poprawić warunki klubów, należało pójść i negocjować z UEFA. To, co zrobił Florentino, było jednak groteskowe: poszedł z tym projektem ramię w ramię z Laportą do El Chiringuito. Ten projekt urodził się martwy.
Głównym atutem Florentino w 2000 roku był transfer Figo. Jaki będzie pana główny atut?
Nie opieram projektu wyłącznie na transferze w części sportowej. To klub, który chcą odebrać socio, żeby go sprywatyzować. Florentino mówi socio, że jesteśmy numerem jeden i że aby nikt nie przejął klubu, trzeba go sprywatyzować. Proszę posłuchać, za kogo on ma tych ludzi? Trzeba zatrzymać tę próbę prywatyzacji. To wygląda na wielką bajkę, taką jak Superliga. Tutaj nikt nie liczył się z socio, kiedy wprowadzano nas do Superligi. Tutaj nikt z nikim nie liczył się przy wspieraniu Barcelony. Co to w ogóle znaczy, że potrzebujemy silnej Barçy? A potem jest jeszcze sprawa Negreiry. Barça wyjdzie z tego bezkarnie po jednej z największych hańb w światowej piłce, bo w odpowiednim momencie nic nie zrobiono.
Ale na poziomie sportowym…
Mogę powiedzieć tyle, że do Realu Madryt przyjdą dwie gwiazdy światowego formatu. Bo mnie jako madridistę boli, że nie widzę żadnego piłkarza mojego zespołu w reprezentacji Hiszpanii. Jeśli zostanę prezesem, przyjdzie zawodnik, który zagra na mundialu z Hiszpanią.
Stylem Realu Madryt jest wygrywanie czy styl, za którym opowiada się Riquelme, zakłada określony sposób gry?
Nie jestem trenerem.
Ale ma pan swoje upodobania, prawda?
Oczywiście: wygrywać i grać dobrze. Ale przede wszystkim wygrywać.
Twarda ręka czy trenerzy typu Ancelotti, o bardziej życzliwym podejściu?
Musi istnieć struktura i hierarchia, a każdy musi wiedzieć, gdzie jest jego miejsce. Nie jestem zwolennikiem twardej ręki, po prostu musi być dyscyplina i hierarchia.
W takim razie Mourinho kojarzy się panu bardziej z przeszłością niż z przyszłością?
Mourinho nie jest częścią mojej kandydatury. Proszę zapytać pana Péreza.
A jak rozwiązałby pan na przykład bójkę między dwoma zawodnikami pod względem dyscyplinarnym?
Bardzo zdziwiłoby mnie, gdyby do takich rzeczy dochodziło przy istnieniu struktury i hierarchii.
Wcześniej mówił pan o sprawie Negreiry, ale poza tym, jakie relacje Real Madryt powinien mieć z Barceloną?
Powinny być serdeczne, ale nie za wszelką cenę. Real Madryt powinien był działać od pierwszej chwili. Gdybym był prezesem Realu Madryt, nie mielibyśmy dobrych relacji, bo poszedłbym z tym do końca. Barça miała szczęście, że nie byłem prezesem w tych latach.
Kobieca Barcelona jest znacznie lepsza od Realu Madryt. Jeśli pan wygra, otworzy pan drzwi Bernabéu dla kobiecej drużyny?
We wszystkim, w czym rywalizuje Real Madryt, musi rywalizować po to, żeby być numerem jeden. Wzmocnię kobiecą sekcję i otworzę drzwi Bernabéu. Barcelonie będzie znacznie trudniej wygrywać Ligę i europejskie puchary.
Florentino Pérez zapewnił, że rezygnuje z prenumeraty ABC. A pan ją wykupił?
Już byłem prenumeratorem ABC w Sewilli, ale teraz jestem nim również w Madrycie. Poprosiłem wszystkich, żeby subskrybowali wszystkie media w Hiszpanii, bo ostatecznie media trzeba wspierać.
Wielu dobrze mówi o prasie, gdy są kandydatami, ale kiedy rządzą, krytykę znoszą już gorzej. Pan toleruje krytykę?
Zdrowa prasa jest jedną z władz demokracji. Jesteśmy otwarci na wszelkiego rodzaju konstruktywną krytykę.
Komentarze (17)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się