Kingmakerzy, którzy zdecydują o przyszłości Realu Madryt po Florentino
Gonzalo Cabeza z ABC to kolejny dziennikarz, który podkreśla, że José Ángel Sánchez i Anas Laghrari, których relacje nie są dobre, mocno rywalizują o względy prezesa Królewskich w kluczowym momencie dla przyszłości klubu i podejmują działania, by wpłynąć na potencjalnych kandydatów, którzy mogą objąć to stanowisko w przyszłości.
Od lewej José Ángel Sánchez i Anas Laghrari. (fot. Getty Images)
Florentino Pérez w marcu skończy 79 lat i sama ta liczba sprawia, że rozmowy o jego następcy w Realu Madryt stają się coraz gorętsze w madryckich kuluarach. Sam Hiszpan nie wypowiedział się wprost o swoim następcy ani nie wykonał dosłownie ani jednego gestu wskazującego, kto mógłby zostać kolejnym liderem klubu. Przy tym wszystkim upłynął dopiero pierwszy rok z jego kolejnej 4-letniej kadencji na czele klubu.
Jak zawsze w tle krążą różne plotki. W tym szumie nikt jednak nie wychodzi na pierwszy plan poza pojedynczą próbą Enrique Riquelme, który pojawił się w przestrzeni medialnej w 2021 roku, ale ostatecznie nie stanął do rywalizacji przy urnach. Każdy potencjalny kandydat rozumie, że najlepszą drogą do sukcesu jest bycie blisko samego Florentino, bo choć ten nie przeżywa najlepszego okresu na stanowisku prezesa – podkreślając, że boisko zawsze mocno rzutuje na ocenę jego pracy – to nadal pozostaje bardzo popularną postacią wśród madridistas. W ostatnich tygodniach z trybun dało się jednak słyszeć przyśpiewki przeciwko niemu, coś niespotykanego w ciągu ostatniej dekady.
Gonzalo Cabeza z ABC wskazuje, że to wszystko sprawia, że uwaga w temacie przyszłości kieruje się ku wewnętrznej rywalizacji, która trwa od dłuższego czasu pomiędzy dwiema osobami cieszącymi się największym zaufaniem prezesa Los Blancos: José Ángelem Sánchezem i Anasem Laghrarim. Pierwszy z nich jest dyrektorem generalnym klubu, postacią wszechobecną w codziennym funkcjonowaniu Realu, mającą władzę od marketingu po pion sportowy. Obecnie jest dodatkowo uwikłany w postępowanie sądowe związane z hałasem na Bernabéu, ponieważ pełni funkcję jedynego administratora spółki zarządzającej tym obiektem. Drugi ma swoje biuro przy ulicy José Ortegi, daleko od Bernabéu i od Valdebebas, nie zajmując żadnego stanowiska w Realu Madryt, lecz jego nazwisko coraz częściej się pojawia w kontekście klubu, a jego wpływ na Florentina Péreza ma być, jak się spekuluje, coraz większy.
Cabeza zaznacza, że obecnie Laghrari nie może zostać prezesem Realu Madryt z powodu zapisów w statucie klubu. Nie posiada, przynajmniej według dostępnych informacji, hiszpańskiego obywatelstwa ani wymaganych 20 lat stażu jako socio, a to konieczne warunki, by ubiegać się o to stanowisko. Owszem, jest socio, ale jednym z ostatnich tysięcy, a to wszystko mimo że nie jest ani synem, ani wnukiem innych członków klubu, co teoretycznie stanowi warunek konieczny, by nim zostać. Dla normalnych kibiców nieposiadających ojca lub dziadka socio ta rejestracja jest zamknięta.
Osoby z otoczenia José Ángela Sáncheza, znanego w środowisku jako po prostu JAS, również nie przypisują mu takich ambicji, choć jego staż socio jest wystarczający, by móc aspirować do tej funkcji. Dziennikarz ABC analizuje, że obaj ze względu na swoje obecne pozycje w klubie i wpływy bez wątpienia mogą pełnić jednak rolę tego, kogo w polityce określa się mianem kingmakera, czyli ludzi działających za kulisami, którzy wyznaczają zarówno tematy głównej debaty, jak i nazwiska potencjalnych kandydatów na dane stanowisko.
Osoby z wnętrza Realu Madryt wyjaśniają, że relacje między nimi nie są najlepsze: JAS nie ufa Laghrariemu, a ich wizje przyszłości Realu Madryt w żadnym stopniu się nie pokrywają. Co więcej, niektórzy działacze, którzy zawsze z rezerwą podchodzili do dyrektora generalnego, teraz zaczęli się do niego zbliżać, obawiając się podobnie jak on konsekwencji rosnącej władzy finansisty z Maroka.
Wydaje się, że Florentino dobrał do swojego najbliższego otoczenia dwie bardzo różne osoby. Sánchez jest związany z Realem Madryt od pierwszej prezydentury Péreza, czyli od 2000 roku. Od tamtej pory nie opuścił klubowych biur, bo w czasach prezesury Ramóna Calderóna nie tylko nie odszedł, ale został nawet awansowany na swoje obecne stanowisko. Florentino ostro atakował swojego poprzednika, ale po powrocie do władzy nie ruszył JAS-a, dla którego nic się nie zmieniło, a jeśli już, to jego kompetencje jeszcze się poszerzyły. Z zarządzającego finansami i marketingiem stał się faktycznym liderem codziennej działalności klubu, obejmując swoim zakresem nawet pion sportowy i odgrywając rolę dyrektora sportowego.
Źródła ABC, które wolą pozostać anonimowe, opisują go jako osobę niezwykle inteligentną, ostrożną i o bardzo dobrym podejściu do ludzi. Mimo że od ponad 25 lat jest głównym menedżerem wykonawczym Realu Madryt, to większość kibiców nie potrafiłaby rozpoznać jego głosu. Wiele fanów szczególnie z zagranicy może nawet nie wiedzieć, jak wygląda. Dyskrecja jest nie tylko jego cechą osobistą, ale również wymogiem stawianym przez Florentino wszystkim pracownikom klubu. Osoby w przeszłości blisko współpracujące z Sánchezem, podkreślają, że świetnie się komunikuje, jest osobą uprzejmą i empatyczną, a nawet jego przeciwnicy przyznają mu duże kompetencje oraz łatwość w budowaniu relacji międzyludzkich. Jego kariera zawodowa jest już niemal w całości związana z Realem Madryt, chociaż wcześniej zbudował bardzo solidne CV w firmie SEGA, producencie gier wideo, gdzie doszedł do stanowiska odpowiedzialnego za całą Europę. To właśnie tam poznał Florentino, który od tamtej pory trzyma go blisko siebie, powierzając mu realizację ogólnych koncepcji wyznaczanych klubowi przez prezesa.
Drugim uczestnikiem tej swoistej rywalizacji jest Laghrari, który pojawił się u boku Florentino od strony finansowej. W rzeczywistości ich relacja sięga wcześniejszych lat, ponieważ Pérez znał już jego ojca, lecz wyraźnie zacieśniła się od 2009 roku, kiedy marokański finansista trafił do hiszpańskiego oddziału francuskiego banku Société Générale. Był to jednocześnie jeden z banków szczególnie cenionych przez prezesa Królewskich w jego operacjach biznesowych, a Laghrari odegrał tam istotną rolę w kilku kluczowych momentach dla koncernu budowlanego ACS.
Laghrari, który studiował matematykę finansową we Francji, w 2013 roku usamodzielnił się i założył firmę doradczą Key Capital, specjalizującą się w tych dziedzinach. Spółka ta stała się także kluczowym partnerem prezesa Realu Madryt. To właśnie ona wyszukiwała i doprowadzała do porozumień takich, jak umowa z Sixth Street, która w 2020 roku uratowała klubowe finanse w czasie pandemii, czy różne formy finansowania stadionu. Nie tylko Real Madryt korzystał z jej usług. Również FC Barcelona, pogrążona w głębokim kryzysie, sięgnęła po wsparcie firmy Laghrariego za cichą zgodą prezesa Królewskich. O samym Laghrarim również mówi się, że jest osobą uprzejmą i komunikatywną, choć na razie również on pozostawał raczej w cieniu.
Jego wizerunek był nieznany w środowisku madridistas, co jest naturalne w przypadku zewnętrznego doradcy, jednak jego nazwisko zaczęło głośno wybrzmiewać wraz z wybuchem sprawy Superligi. Po raz pierwszy pojawił się wtedy oficjalnie w dokumentach, jako że jest założycielem A22, czyli spółki-promotora oficjalnie stojącej za projektem, która jak dotąd nie zdołała zorganizować nowych rozgrywek. Zaangażował się w to w pełni, prowadził rozmowy z klubami i należał do najbardziej aktywnych osób poszukujących finansowania przedsięwzięcia, co nie dziwi, biorąc pod uwagę jego kompetencje i kontakty.
Laghrari nie jest częścią formalnej struktury klubu, lecz osoby znające jego funkcjonowanie podkreślają, że przez jego biuro przechodzą wszystkie projekty związane ze zmianą formy prawnej Realu Madryt. To, co zapowiadano na ostatnich Walnych Zgromadzenia socios zakłada gotowość klubu do zmiany struktury i sprzedaży niewielkiego pakietu akcji, rzędu 5–10%, zewnętrznemu inwestorowi. Na razie to tylko słowa, bo publicznie nie przedstawiono żadnej oficjalnej propozycji zrealizowania takiego ruchu.
W tym procesie – jeśli faktycznie do niego dojdzie, bo na razie temat ucichł, choć zapowiadano rychłe zwołanie Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia w tej sprawie najpierw na grudzień, a następnie na styczeń – kluczową rolę logicznie odegra człowiek Péreza z rynków finansowych. Właśnie to wzbudziło nieufność wśród części starej gwardii, a nawet wśród osób najbliższych prezesowi, które nie do końca rozumieją ani plan klubu, ani wybór osoby, która za przyzwoleniem prezesa faktycznie steruje tak ważnym projektem. Również to, że tak znacząca zmiana prawna w strukturze klubu w przypadku jej realizacji oznaczałaby najpewniej wyniesienie Marokańczyka do roli odpowiedzialnego za sprywatyzowaną część Realu Madryt.
Białe szachy grające o przyszłość klubu są w ruchu. W kontekście kolejnego prezesa pojawiły się na razie nazwiska rodem z fantastyki, jak były tenisista Rafael Nadal, osoby z klubu niezwiązane bezpośrednio ze światem finansów, jak legenda i dzisiaj dyrektor Emilio Butragueño, a także ludzie z bliskiego otoczenia Florentino, tacy jak niedawno mianowany członkiem zarządu Francisco García Sanz – osobisty przyjaciel prezesa i między innymi były wysoki rangą menedżer Volkswagena – czy Carlos Ocaña, obecny zastępca dyrektora generalnego Realu Madryt i wiceprezes Telefóniki. Trudno zajrzeć do głowy Florentino, lecz wydaje się, że w jego otoczeniu to właśnie te dwie opisane osoby, pozostające ze sobą w niezbyt dobrych relacjach, będą miały decydujące znaczenie dla przyszłości klubu.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze