Enrique Riquelme ma dziś poinformować Komisję Wyborczą Realu Madryt, że zamierza zgłosić kandydaturę na prezesa klubu. Jak informowaliśmy już wcześniej za Rubénem Cañizaresem z dziennika ABC, 37-letni przedsiębiorca z Alicante ma posiadać wymaganą gwarancję bankową i do północy powinien wykonać formalny krok w stronę rywalizacji z Florentino Pérezem. Agustín Marco z El Confidencial dokłada teraz do tej historii kolejny element: ludzi, którzy mogą stworzyć zaplecze projektu Riquelme.
Według El Confidencial Riquelme po tygodniu intensywnych spotkań zdecydował się na walkę o stanowisko prezesa najbardziej utytułowanej instytucji sportowej świata. Poza gwarancją bankową, którą Agustín Marco wylicza na 194 miliony euro (inne źródła podają, że jest to kwota 187 milionów), przedsiębiorca miał otoczyć się grupą rozpoznawalnych menedżerów i inwestorów. W tym kontekście pojawiają się między innymi nazwiska Boluda i Tapias, a także David Mesonero czy Rosauro Varo.
Źródła zbliżone do procesu wyborczego podkreślają, że zgodnie z wewnętrznymi przepisami klubu to właśnie dziś trzeba oficjalnie poinformować o kandydaturach, które mają walczyć o stanowisko prezesa Realu Madryt. Florentino Pérez już wcześniej zapowiedział, że wystartuje ponownie. Riquelme do ostatnich godzin analizował natomiast, czy jest w stanie przedstawić socios projekt, który nie będzie jedynie gestem sprzeciwu, lecz realną i przekonującą propozycją.
Jeszcze w środę podczas wydarzenia biznesowego sam Riquelme powtarzał, że decyzja nie została ostatecznie zamknięta. – Nie mogę ci powiedzieć, czy wystartuję, bo tego nie wiem. Mamy pięć dni. Dano nam czas do soboty i wykorzystamy go na pracę nad najlepszym projektem. I jeśli wystartujemy, a bardzo bym tego chciał… Nie jest to jednak decyzja tylko moja i musi za tym stać coś budzącego entuzjazm. Oczywiście także pod względem sportowym. Uważamy, że dobrze byłoby skonfrontować różne punkty widzenia… i zrobić to z pełnym szacunkiem. Pokazać, jak widzimy Real Madryt w najbliższych latach, żeby socios mogli wypowiedzieć się w sposób przejrzysty i demokratyczny. Istnieje moralny i etyczny obowiązek, by móc zrobić krok naprzód i przedstawić coś sensownego, coś budzącego entuzjazm. Żeby rozmawiano o czymś konkretnym – mówił.
Najmocniejsza była jednak jego wypowiedź dotycząca przyszłości klubu. – Znamy reguły gry, nie mamy też wielkiego prawa, żeby narzekać. Wiemy, w jaki temat się pakujemy, ale uważam też, że to dobrze. I jest przede wszystkim jedna ważna rzecz: to mogą być ostatnie wybory, tak myśli wielu madridistas, bo nadchodzi prywatyzacja, a przynajmniej tak się zapowiada. Wielu z nas uważa, że ci, którzy nie zgadzają się na tę prywatyzację, mają etyczny i moralny obowiązek, by Real Madryt nadal należał do swoich socios.
To właśnie sprzeciw wobec możliwej zmiany modelu własnościowego Realu Madryt ma być jednym z głównych powodów, dla których Riquelme chce dziś wykonać formalny krok. Według Agustína Marco w ostatnich godzinach spotykał się on z osobami, z którymi od miesięcy rozmawiał o projekcie. W większości mają to być młodzi przedsiębiorcy, gotowi wprowadzić do klubu świeższe spojrzenie.
Jednym z nazwisk pojawiających się w otoczeniu Riquelme ma być jeden z synów Vicente Boludy. To ważne nazwisko w najnowszej historii Realu Madryt. Boluda był tymczasowym prezesem klubu po dymisji Ramóna Calderóna w styczniu 2009 roku i kierował Los Blancos do momentu wyborów wygranych przez Florentino Péreza w czerwcu tego samego roku.
Na liście osób bliskich projektowi znajduje się również jeden z synów Fernando Fernándeza Tapiasa, dawnego zaufanego człowieka Florentino Péreza w Realu Madryt. Fernández Tapias wszedł do pierwszego zarządu obecnego prezesa Królewskich w 2000 roku, a później wrócił do klubu już jako pierwszy wiceprezes w drugiej kadencji Péreza. Funkcję tę pełnił od 2009 roku aż do śmierci w 2023 roku.
W projekcie Riquelme ważną postacią może być także Rosauro Varo, znany inwestor i właściciel grupy GAT (firma inwestycyjna). Do ubiegłego roku Varo zasiadał w organach kilku spółek zależnych Telefóniki (telekomunikacja), a jego interesy obejmują między innymi turystykę, rozrywkę i nieruchomości. Jest także znaczącym indywidualnym akcjonariuszem samej Telefóniki oraz Cabify (przewozy miejskie).
Riquelme ma również liczyć na wsparcie Dámaso Quintany. To mniej medialny menedżer, ale prezes jednego z najważniejszych konglomeratów surowcowych w Hiszpanii, andaluzyjskiej firmy Cunext (miedź i aluminium). W świecie biznesu Quintana bywa określany jako „król miedzi”. Łączy go też bezpośrednia relacja biznesowa z Riquelme, ponieważ zasiada z nim w radzie administracyjnej Cox Energy (energia odnawialna) i jest jednym z ważnych akcjonariuszy tej spółki.
Wszystkie te nazwiska muszą jeszcze zostać potwierdzone i według El Confidencial nie można wykluczyć, że część z nich ostatecznie nie znajdzie się w oficjalnym zespole Riquelme. Przedsiębiorca nie musi bowiem przedstawiać pełnej listy osób ze swojego projektu aż do soboty.
Agustín Marco podaje jednak, że istotną rolę w kandydaturze Riquelme mają odgrywać David Mesonero i Ángel Martín. Mesonero jest dyrektorem do spraw rozwoju korporacyjnego w Iberdroli (energetyka) oraz zięciem prezesa tej spółki, Ignacio Sáncheza Galána. Zdaniem El Confidencial ma opinię cenionego specjalisty od operacji korporacyjnych. Martín to z kolei właściciel klinik Menorca (medycyna estetyczna) i bliski znajomy kilku wielkich postaci w historii Realu Madryt, między innymi Ikera Casillasa i Sergio Ramosa. Obaj są określani jako zagorzali madridistas i mają duże szanse na role wiceprezesów, jeśli projekt Riquelme zostanie ostatecznie doprowadzony do końca.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się