REKLAMA
REKLAMA

Enrique Riquelme: To mogą być ostatnie wybory, bo nadchodzi prywatyzacja

Enrique Riquelme zabrał głos podczas wystąpienia na VII Międzynarodowym Forum ekonomicznego medium Expansión. Przedstawiamy wypowiedzi potencjalnego kandydata na prezesa Realu Madryt.

REKLAMA
REKLAMA
Enrique Riquelme: To mogą być ostatnie wybory, bo nadchodzi prywatyzacja
Enrique Riquelme. (fot. X)

Przemówienie podczas VII Międzynarodowym Forum ekonomicznego

– To sytuacja mająca dwie strony. Świat sportu jest pełen pasji. W sferze zawodowej możemy być racjonalni, ale gdy dochodzimy do futbolu, do tej pasji… ona nie jest racjonalna. Rozumiem wszystko. Mam pełen szacunek do Realu Madryt, do instytucji, do pana Florentino Péreza, który stworzył najlepszy Real Madryt. Wszyscy cieszyliśmy się z tytułów… Jednak jak we wszystkim w życiu, musi nadejść zmiana cyklu, plan na kolejne lata.

REKLAMA
REKLAMA

– Mówię szczerze, bo mogę to zrobić: nie mieliśmy planu na dziś. Od dłuższego czasu pracowaliśmy nad strategią na 2028 rok, ale wybory zostały przyspieszone o trzy lata. Wiemy, jakie są zasady, ale chcieliśmy poszukać innych opcji. Uważamy, że dobrze byłoby skonfrontować różne punkty widzenia… i zrobić to z pełnym szacunkiem. Pokazać, jak widzimy Real Madryt w najbliższych latach, żeby socios mogli wypowiedzieć się w sposób przejrzysty i demokratyczny. Istnieje moralny i etyczny obowiązek, by móc zrobić krok naprzód i przedstawić coś sensownego, coś budzącego entuzjazm. Żeby rozmawiano o czymś konkretnym.

– To jednak skomplikowane… choć wiemy, że takie są zasady i nie mamy prawa narzekać. Zostawiono nam kilka dni i weszliśmy w trudny temat, który dla nas nie był przeznaczony na ten moment. Istnieje jednak obowiązek, by zrobić krok naprzód, jeśli jest to możliwe. Nie będziemy częścią żadnej szopki przygotowywanej w tak krótkim czasie. Pracujemy: jest zarząd złożony z przedsiębiorców, działaczy i madridistas, którzy chcą nas wesprzeć. Przez długi czas słuchaliśmy socios, madridistas, peñas… Jakie problemy widzimy w Realu Madryt, co widzą socios. I sprawdzamy, czy mimo złożoności przepisów możemy coś zaproponować… bo właśnie dlatego od 20 lat nie było wyborów.

REKLAMA
REKLAMA

– Pracujemy jednak 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu… Jak tak dalej pójdzie, wyrzucą mnie z domu! Chcemy sprawdzić, czy możemy przedstawić coś budzącego entuzjazm. A jeśli nie uda się wygrać, oby część tych pomysłów została wykorzystana do poprawy Realu Madryt. To nasza opinia.

– Nie mogę ci powiedzieć, czy wystartuję, bo tego nie wiem. Mamy pięć dni. Dano nam czas do soboty i wykorzystamy go na pracę nad najlepszym projektem. I jeśli wystartujemy, a bardzo bym tego chciał… Nie jest to jednak decyzja tylko moja i musi za tym stać coś budzącego entuzjazm. Oczywiście także pod względem sportowym.

Wypowiedzi dla mediów

– To projekt, który przygotowywaliśmy już od lat dwudziestych, od podstaw, razem z osobami będącymi socios Realu Madryt. Teraz pracujemy także nad czymś bardzo dobrym w obszarze sportowym. Mamy plan pod każdym względem

– Nie zamierzamy startować tylko po to, by tworzyć pozory demokratycznego procesu, jeśli części socios w ogóle to nie interesuje. Jeśli jednak uda nam się zbudować projekt, który naprawdę może wzbudzić entuzjazm, a jesteśmy tego blisko, to bardzo chciałbym wystartować. Nie przemawiam tutaj jako Enrique z Cox, tylko jako kibic, któremu towarzyszy wielka ekscytacja. Zobaczymy, co wydarzy się w najbliższych dniach. Dalej pracujemy.

REKLAMA
REKLAMA

– Znamy reguły gry, nie mamy też wielkiego prawa, żeby narzekać. Wiemy, w jaki temat się pakujemy, ale uważam też, że to dobrze. I jest przede wszystkim jedna ważna rzecz: to mogą być ostatnie wybory, tak myśli wielu madridistas, bo nadchodzi prywatyzacja, a przynajmniej tak się zapowiada. Wielu z nas uważa, że ci, którzy nie zgadzają się na tę prywatyzację, mają etyczny i moralny obowiązek, by Real Madryt nadal należał do swoich socios.

– Nie mogę podać nazwisk, bo byłoby to wrzucanie ludzi w niepotrzebne zamieszanie. Są osoby, które grają w innych zespołach, ale dalej pracujemy, dalej kompletujemy projekt. I mówię ci: to jest naprawdę ogromne i ekscytujące także pod względem sportowym.

– Jeśli dobrze rozumiem, w czwartek musimy napisać do komisji wyborczej. Sprawdzaliśmy przepisy wyborcze, które na dwa dni przed końcem terminu pozwalają nam zasygnalizować, czy wystartujemy. Dlatego jutro, jak rozumiem, sztaby przekażą wszystko do komisji wyborczej, a potem trzeba będzie zobaczyć, jak będą wyglądały procedury, jeśli rzeczywiście w sobotę zrobimy ten krok.

– Powtarzam jednak: jutro przekażemy informacje komisji wyborczej, ale wykorzystamy cały czas do soboty, by podjąć decyzję. Musimy zamknąć projekt budzący entuzjazm, a serii potrzebnych zawodników i profili sportowych nie da się dopiąć w pięć dni. To właściwie niemożliwe. Mimo wszystko, powtarzam, dalej pracujemy nad projektem budzącym entuzjazm, bez żadnych wątpliwości i przedstawimy go ludziom

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (28)

REKLAMA