– Liga hiszpańska nie jest poważna. Liga hiszpańska, liga Tebasa, liga Negreiry. To cyrk i kpina. To jest straszne. Co za wstyd, jeśli chodzi o realizację transmisji ligi hiszpańskiej. Najpoważniejszy jest brak powtórek. Gdy dochodziło do kontrowersyjnych akcji, pokazywano bardzo dobre ujęcie z szerokiego planu, kiedy celem było wskazanie faulu Realu Madryt. Nagle, po raz kolejny, dochodzi do przejęcia realizacji transmisji przy decydującym faulu. Za realizację odpowiada HBS, firma zatrudniana przez Tebasa, jednocześnie powiązana z Mediapro, a jej realizatorzy wywodzą się z dawnego Mediapro i to oni wyznaczają linię redakcyjną w taki sposób, w jaki chcą pokazać mecz kibicowi.
– To mogła być czerwona kartka dla Daniego Olmo. Widzowi ukrywa się powtórkę czegoś, co po prostu się wydarzyło. Jeśli do tej pory tego nie zobaczyliśmy, to już tego nie zobaczymy, jak wielu innych rzeczy. Tak jak nie pokazano Mbappé zalanego krwią, bo nie chciano tego pokazać. Sam fakt, że nie emitują tego ujęcia, już daje pewne wskazówki co do tego, co mogło się wydarzyć, biorąc pod uwagę wcześniejsze przypadki. Gdyby nie było problemu, pokazaliby to bez żadnych kłopotów”.
– Być może popchnięcie na wysokości szyi było czymś więcej, ale tego nie widzieliśmy. To, co widzieliśmy, to uderzenie łokciem Erica Garcíi, które jest ewidentnym rzutem karnym, a do tego czerwoną kartką. Czego można się spodziewać, skoro na boisku jest Hernández Hernández. A VAR? Bez znaczenia. Widzimy przecież, że powtórzyło się to, co dzieje się tydzień po tygodniu, i znów znajduje potwierdzenie. Jeśli jutro będzie Rayo Vallecano – Girona, skończy się rzutem karnym, tak jak wczoraj przy Real Sociedad – Betis. Tego, czego nie odgwizdano w meczu Betis – Real Madryt, wczoraj dowiedziono, bo kryteria zmieniają się w zależności od interesów innej drużyny.
– To kolejny dowód bezczynności VAR-u, który nie naprawia czegoś, co może być niesprawiedliwością. Jeśli to uznaje się za zwykły element gry, to wszystko może nim być. Każdy, kto grał w piłkę, wie, że Eric García robi to celowo. Za każdym razem, gdy pojawiają się wątpliwe akcje, VAR interweniuje wtedy, kiedy jest to wygodne. A kiedy VAR interweniuje? Interweniuje tylko po to, żeby zaszkodzić Realowi Madryt”.
– Dziś był Tebas, był szef, w loży na Camp Nou. Nie pomyliłem się, był szef. Był też Louzán, który figuruje jako prezes Federacji, ale szefem jest Tebas, który figuruje jako wiceprezes Federacji i prezes La Ligi. Wszyscy tam byli. To był dzień, w którym trzeba było świętować.
– Kiedy piłkarze Barcelony, czterech czy pięciu, ruszyli do Viníciusa, pokazano szeroki plan, żeby nie dało się dostrzec szczegółów. Potem znów wrócili do zbliżenia na Viníciusa, jakby to on był negatywnym bohaterem. To sposób na próbę manipulacji.
– W loży był Tebas i trzeba bardzo uważać, ponieważ to on decyduje, jakie obrazy są pokazywane, a jakie nie, o co mają pytać koledzy pracujący przy transmisjach, co mogą mówić i czego mówić nie mogą.
Komentarze (29)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się