REKLAMA
REKLAMA

Dyrektor Związku Piłkarzy: Real nie miał okresu przygotowawczego i proszę spojrzeć na ich liczbę kontuzji

La Liga i Związek Hiszpańskich Piłkarzy (AFE) już negocjują ramy terminarza na kolejny sezon. Działacz związku podaje przykład Królewskich jako argument na rzecz opóźnienia startu rozgrywek.

REKLAMA
REKLAMA
Dyrektor Związku Piłkarzy: Real nie miał okresu przygotowawczego i proszę spojrzeć na ich liczbę kontuzji
Éder Militão po grudniowej kontuzji w meczu z Celtą. (fot. Getty Images)

Kolejny rok z rzędu ustalenie terminarz profesjonalnego hiszpańskiego futbolu zapowiada się jako polityczne przeciąganie liny między zawodnikami a władzami La Ligi. Prezes La Ligi Javier Tebas ogłosił wczoraj, że przyszły sezon Primera i Segunda División rozpocznie się 14 sierpnia, chociaż nie osiągnięto jeszcze żadnego porozumienia ze Związkiem Piłkarzy. Jego przedstawiciele chcą przesunąć start na weekend 22-23 sierpnia, aby zagwarantować graczom odpowiedni okres przygotowawczy po mundialu. Zgodnie z układem zbiorowym niezbędne jest, aby obie strony doszły do porozumienia. W przypadku braku porozumienia nie wyklucza się interwencji rządu. Diego Rivas, sekretarz generalny AFE i jeden z negocjatorów z La Ligą, tak skomentował sytuację w rozmowie z Asem:

REKLAMA
REKLAMA

Javier Tebas ogłosił, że La Liga wystartuje 14 sierpnia. Państwo jednak zaprzeczają, jakoby była to ostateczna data.
To propozycja La Ligi. Siedzimy przy stole negocjacyjnym. Artykuł 44. układu zbiorowego mówi, że terminarz musi zostać ustalony za obopólną zgodą obu stron. La Liga przedstawiła swoją ofertę, a my złożyliśmy kontrofertę. Naszym pomysłem jest opóźnienie startu sezonu o tydzień i przyspieszenie zakończenia rozgrywek w Segunda División tak, aby zbiegło się ono z końcem Primera División. To postulat piłkarzy z drugiej ligi.

Dlaczego nie zgadzacie się na przełożenie tylko połowy kolejki i chcecie opóźnienia całej serii gier?
Wierzymy w dwa filary. Pierwszym z nich jest zdrowie. Rozumiemy biznes i go popieramy, ale w biznesie nie wszystko jest dozwolone. Aby był on zrównoważony, a piłkarze mogli dawać lepsze widowiska, musi istnieć ochrona zdrowia. Nie chodzi tylko o 21 dni wakacji, ale także o minimalny okres przygotowawczy, aby móc stawić czoła sezonowi w odpowiedniej formie i przy mniejszym procencie kontuzji. Mamy jasny przykład Realu Madryt. Skończyli Klubowy Mundial, nie mieli okresu przygotowawczego z prawdziwego zdarzenia i proszę spojrzeć na liczbę kontuzji, jakich doznali przez to, że nie przełożono ich pierwszego meczu ligowego… Z drugiej strony rozumiemy też zasadę równości wszystkich klubów. Wszystkie zespoły powinny zaczynać w tym samym terminie i z takimi samymi możliwościami. Przy tym żaden klub nie powinien mieć piłkarza, który nie może odbyć porządnych przygotowań tylko dlatego, że wraca z fazy finałowej mundial. To turniej, w którym każdy chce zagrać.

REKLAMA
REKLAMA

Tebas zapewnił, że jeśli AFE nie zgodzi się na grę 14 sierpnia, złamie postanowienia układu zbiorowego. Czy tak jest?
On twierdzi, że wypełnia warunki układu, ponieważ zapewnia zawodnikom 21 dni wakacji. Istnieje jednak inny artykuł, który mówi o tym, że terminarz na dany sezon musi być uzgodniony i wynegocjowany z AFE.

To znaczy, że wcale nie musi to być 14 sierpnia tylko dlatego, że tak twierdzi La Liga.
Artykuł 44. mówi, że musi to być kwestia, co do której się porozumiemy. Uważamy, że musi istnieć odpowiedni okres na przygotowania do sezonu. Zacznijmy wszyscy grać po 23 sierpnia, aby każdy miał zapewnione dobre planowanie sezonu. La Liga powinna być najlepsza na świecie, a do tego potrzebne są najlepsze warunki.

Tebas mówi o 21 dniach wakacji i 3 tygodniach okresu przygotowawczego. Czy to odpowiedni czas?
Trzy tygodnie przygotowań to bardzo mało, by stawić czoła całemu sezonowi. Wyobraźmy sobie, że Rayo podpisuje kontrakt z piłkarzem, który pod koniec lipca grał w fazie finałowej Mundialu. I co wtedy? Taki zawodnik nie rywalizowałby już na tych samych warunkach. Grajmy wszyscy z takimi samymi możliwościami. To jest propozycja AFE, ale popiera ją wiele drużyn. Rozmawialiśmy o tej możliwości z piłkarzami oraz klubami i wielu z nich ją popiera. Rozumieją, że tak powinna wyglądać liga: wszyscy muszą startować z równego pułapu. Produkt jest bardzo dobry, ale ponad nim stoi zdrowie zawodników. Im bardziej będzie ono chronione, tym lepsze będzie widowisko.

REKLAMA
REKLAMA

Czy w rozmowach o nowym kalendarzu pojawił się tak zwany „Plan Miami” [czyli rozegranie meczu La Ligi poza Hiszpanią]? Tebas powiedział, że spróbuje ponownie, ale nie wiemy, czy ciągle nie słucha zdania piłkarzy?
To my wyłożyliśmy tę kwestię na stół. Nie można robić pewnych rzeczy jednostronnie. Trzeba liczyć się z piłkarzami. Nie odmawiamy eksplorowania nowych ścieżek rozwoju, ale sprzeciwiamy się narzucaniu czegokolwiek z góry. Rozumiemy cały ekosystem biznesowy, ale nie chcemy narzuconych rozwiązań. Szukamy punktów wspólnych, które przyniosą korzyść wszystkim. Nie powiedziano nam, że spróbują ponownie, ale przyjęli nasze uwagi.

A czy rozumieją różnicę w porównaniu do ubiegłorocznej sytuacji z meczem Realu Madryt z Osasuną? Wtedy La Liga odmówiła jego przełożenia.
Myślę, że wyciągnęli z tego lekcję. Proszę spojrzeć na liczbę kontuzji w Realu, prawie wszystkie są mięśniowe. To efekt zmęczenia wynikającego z gry w tak konkurencyjnej lidze oraz turniejach reprezentacyjnych bez odpowiedniego okresu przygotowawczego. Real cierpi teraz przez ten brak przygotowań. To jest właśnie to, czego chcemy uniknąć: musimy chronić wszystkich zawodników i zawodniczki.

Jak wyglądają wasze relacje? Od ponad roku trwają ciągłe napięcia i oskarżenia o kłamstwa, między innymi w sprawie zeszłorocznego terminarza.
Relacje są obecnie serdeczne, choć każdy z nas ma swoje stanowisko. Chcemy dojść do porozumienia. Zależy nam na ochronie piłkarzy, aby mogli grać przy jak najmniejszym ryzyku odniesienia kontuzji. Będziemy kontynuować spotkania. Nie zawsze dochodziło między nami do konfrontacji. Owszem, mamy za sobą sprawę Miami, ale przez wiele lat bezproblemowo dogadywaliśmy się w kwestii kalendarza. To nie musi zawsze opierać się na konflikcie. Piękno negocjacji polega na tym, by ostatecznie wypracować porozumienie.

Ostatnie aktualności

Przeskok Trenta

Anglik na dobre wywalczył sobie miejsce na prawej obronie

11
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (5)

REKLAMA