Trent Alexander-Arnold rósł wraz z biegiem sezonu. Zwłaszcza w jego drugiej części, gdy problemy fizyczne w końcu mu odpuściły i pozwoliły zacząć łapać regularność, wskazuje MARCA. I właśnie teraz można powiedzieć, że Anglik stał się pełnoprawnym władcą prawej obrony. To wszystko wobec presji ciągłych absencji Daniego Carvajala, które nasiliły się w ostatnich tygodniach. Na starcie sezonu rywalizacja między tą dwójką była bardzo wyrównana, ale teraz szala zdecydowanie przechyliła się na korzyść byłego zawodnika Liverpoolu.
Przechyliła się do tego stopnia, że w niedzielnym meczu z Espanyolem Trent może zgromadzić najwięcej występów w pierwszym składzie na pozycji prawego obrońcy w tym sezonie w Realu Madryt. Na ten moment ma ich na koncie po 18 razem z Fede Valverde, który został przesunięty na prawą obronę za czasów kontuzji zarówno Trenta, jak i Carvajala. Teraz 27-letni Anglik wyjdzie na prowadzenie i zdecydowanie ucieknie w tej klasyfikacji Carvajalowi (osiem meczów w pierwszym składzie), Raúlowi Asencio (cztery mecze w pierwszym składzie na tej pozycji) i Davidowi Jiménezowi (trzy mecze).
We wrześniu i w grudniu Trent Alexander-Arnold doznał dwóch kontuzji mięśniowych, które zrujnowały mu pierwszą połowę sezonu, w której pauzował w sumie 107 dni. Od swojego powrotu po ostatnim urazie 8 lutego angielski defensor wychodził w pierwszym składzie 12 razy na 17 meczów Realu Madryt w La Lidze i w Lidze Mistrzów. Z drugiej strony na ławce zasiadał chociażby przy okazji swojego pierwszego meczu po powrocie na Mestalli z Valencią czy w derbowym starciu z Atlético Madryt w ramach kary za spóźnienie na trening.
Teraz Trent podchodzi do ostatniej fazy sezonu, aby spróbować rzutem na taśmę wywalczyć sobie powołanie na mundial. Misja ta będzie jednak niezwykle skomplikowana, mając na uwadze fakt, że Anglik pozostaje poza kadrą od czerwca 2025 roku, podsumowuje MARCA.
Komentarze (11)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się