REKLAMA
REKLAMA

Camavinga wziął winę na siebie

Po odpadnięciu z Bayernem na Santiago Bernabéu nie zabrakło nerwów i rozliczeń. Jednym z najmocniej wskazywanych winnych został Eduardo Camavinga, który usłyszał gwizdy z trybun, a po meczu w wymowny sposób przeprosił kibiców za ostatnie błędy.

REKLAMA
REKLAMA
Camavinga wziął winę na siebie
Eduardo Camavinga przeprasza kibiców po meczu z Deportivo Alavés. (fot. Getty Images)

Bernabéu nie zapomina. Po odpadnięciu z Ligi Mistrzów w Monachium stadion wydał swój wyrok i wskazał winnych. Wśród zawodników, na których spadła największa krytyka, obok Viníciusa i Mbappé, szczególnie mocno wybrzmiało nazwisko Eduardo Camavingi. Francuz nie wyszedł w podstawowym składzie, ale gdy pojawił się na boisku w drugiej połowie, niemal każdej jego interwencji towarzyszyły gwizdy, najmocniejsze tego wieczoru, opisuje dziennik MARCA.

Każde jego zagranie było przyjmowane przez trybuny z wyraźną dezaprobatą. Kibice pamiętali jego ostatnie błędy: czerwoną kartkę na Allianz Arenie, kluczową tuż przed dogrywką, a także niedawne występy z Mallorcą i Gironą, które tylko pogłębiły brak zaufania.

Najbardziej wymowny moment nadszedł jednak później. Gdy mecz już się skończył i stadion zaczął pustoszeć, Camavinga jeszcze raz przeszedł przez murawę. Sam. Bez kolegów z drużyny. Okrążył całe Bernabéu, klaszcząc w stronę trybun i przykładając dłonie w geście przeprosin. Wziął na siebie całą odpowiedzialność i cały gniew stadionu, zauważa MARCA.

REKLAMA
REKLAMA

Arbeloa po spotkaniu chciał go wesprzeć: „Myślę, że wrócił do bycia na boisku, do grania, do pomagania drużynie, a tego właśnie chce. To zawodnik z moim zdaniem dużą osobowością i mimo swojej młodości ma wielkie doświadczenie. I cóż, zawsze kiedy będę go potrzebował, tak jak dziś, to wejdzie na boisko. Jak zawsze mówiłem, myślę, że w tych miesiącach był ważnym zawodnikiem, który zawsze dodawał minuty, czy to od początku, czy wchodząc w drugiej połowie. I tak jak Vini, to są chłopcy, którzy trafili do Realu Madryt w bardzo młodym wieku i zdołali już w zaledwie kilku latach osiągnąć wiele rzeczy, wiele ważnych tytułów. Jak zawsze mówiłem, kiedy pytaliście mnie o Camavingę, myślę, że nie tylko ma zaufanie swojego trenera, ale myślę, że także całego klubu i jestem pewien, że również kibiców”.

Camavinga przepraszał już kilka dni wcześniej w mediach społecznościowych za swoje wykluczenie w Monachium, za sytuację równie kontrowersyjną, co brzemienną w skutki. Tym razem wyglądało to jednak inaczej. Tym razem zrobił to twarzą w twarz z kibicami.

Francuz przechodzi jeden z najtrudniejszych momentów od swojego przyjścia do Realu Madryt. Mnożą się błędy, jego rola w zespole osłabła i stał się jednym z głównych celów krytyki. Ten gest na Bernabéu sugeruje jednak coś więcej, o czym pisze MARCA: Camavinga nie zamierza odchodzić. Pierwszy krok już wykonał. Następny, ten najważniejszy, będzie musiał postawić już z piłką przy nodze.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (14)

REKLAMA