We wtorek, gdy Florentino witał się z piłkarzami w drodze do szatni przed meczem z Alavés, prezes przybija piątkę z Viníciusem, daje mu kuksańca w klatkę piersiową i zamienia z nim kilka słów, patrząc na niego niemal jak zakochany. Uczucie i sympatia, jakimi prezes Realu Madryt darzy Viníciusa, pozostają bowiem niewzruszone. Także teraz, gdy przechodzi on najtrudniejszy moment jako piłkarz Królewskich – wskazywany palcem przez sporą część kibiców, z których niektórzy przyjęliby jego sprzedaż z zadowoleniem i na razie wcale nie spieszy mu się z przedłużeniem umowy wygasającej 30 czerwca 2027 roku, a Florentino chce zamknąć tę sprawę jeszcze przed tegorocznym Mundialem, opisuje Rubén Cañizares z dziennika ABC.
Do końca kontraktu Viníciusa z Realem pozostało czternaście miesięcy. Za osiem miesięcy będzie mógł swobodnie negocjować z dowolnym klubem. Nikt w klubie, poczynając od prezesa, nie wierzy, że Brazylijczyk wypełni umowę do końca po to, by odejść za darmo. Nikt nie zakłada też, że będzie przeciągał sprawę tak długo, aż postawi Real przed wyborem: sprzedać go za zaniżoną kwotę albo pozwolić mu odejść bez odstępnego. Dzisiejszy futbol nauczył jednak, że nie da się za nic i za nikogo ręczyć. Sam zawodnik wielokrotnie podkreślał, że chce przedłużyć kontrakt i spędzić w Realu całe życie. To pragnienie, w połączeniu z niemal ojcowską relacją łączącą go z prezesem, oddala wszelkie argumenty o „zdradzie”, jednak Florentino, jako skuteczny biznesmen, uważa, że im szybciej wszystko zostanie podpisane, tym lepiej, donosi ABC.
Od miesięcy rozmowy Viníciusa z Realem stoją w miejscu z powodów wyłącznie finansowych. Otoczenie Brazylijczyka domaga się rocznie 30 milionów euro, licząc pensję, bonusy i premię za przedłużenie kontraktu, która stanowi klucz do całych negocjacji. Real nigdy nie wypłacił żadnemu piłkarzowi dodatku za samą prolongatę umowy i uważa, że zrobienie tego stworzyłoby bardzo niebezpieczny precedens. Czym innym jest premia za podpisanie kontraktu, gdy zawodnik przychodzi za darmo, a czym innym premia za jego przedłużenie. Ten drobny, a zarazem fundamentalny szczegół dochodzi do niechęci Realu, by wejść na taki poziom finansowy. Klub nie chce przekroczyć 25 milionów i nie zamierza ustąpić, podobnie jak Vinícius. Jeśli więc żadna ze stron, albo obie, nie pójdą na ustępstwa, osiągnięcie porozumienia będzie bardzo trudne.
Florentino chce przedłużyć kontrakt z Brazylijczykiem, Vini chce zostać w Realu, lecz nikt nie ustępuje. Tymczasem prezes chce dopiąć tę sprawę jeszcze przed Mundialem, a zawodnik uważa, że można zrobić to także po turnieju. Każdy rozgrywa własne karty. Sternik Los Blancos nie chce ryzykować, że znakomity turniej Viníciusa postawi go w gorszej pozycji negocjacyjnej, a Brazylijczyk uważa, że właśnie ta impreza będzie najlepszą sceną, by pokazać Realowi, że jest wart tyle, ile żąda. Może jednak stać się dokładnie odwrotnie. Słaby Mundial Viníciusa mógłby osłabić go w rozmowach i oddać całą siłę Florentino, lecz Brazylijczyk jest przekonany, że do tego nie dojdzie. Jeśli Vini zawsze czymś się wyróżniał, to właśnie wiarą w siebie, podkreśla ABC.
Vinícius nie traci też z pola widzenia tego, że wokół niego są dziesiątki osób i ich rodziny, które żyją dzięki niemu, a to sprawia, że mocno naciska, gdy chodzi o domknięcie finansowego porozumienia kluczowego dla jego kariery. W wieku 26 lat wszedł w moment, w którym supergwiazda podpisuje prawdopodobnie najlepszy kontrakt w całym życiu, a jego agencja Roc Nation doskonale bierze ten kontekst pod uwagę, siadając do rozmów o liczbach przy stole w Valdebebas.
Sprawa Xabiego nie została zapomniana
Podczas gdy obie strony walczą o własne interesy, madridismo pozostaje mocno poirytowane Viníciusem. Spora grupa kibiców Królewskich wciąż ma mu za złe to, co zrobił Xabiemu. Chodzi o trenera i obiecujący projekt, który zaczął się sypać podczas Klasyku 26 października ubiegłego roku, zaledwie pięć miesięcy po przyjściu Baska, kiedy Vinícius w historyczny sposób okazał niezadowolenie po zmianie dokonanej przez Alonso w połowie drugiej połowy. Wielu kibiców Los Blancos do dziś mu tego nie wybaczyło. Tak samo jak nie wybaczyło mu ostatnich dwóch lat rozczarowującej gry, w trakcie których przeszedł drogę od niesłusznie „przegranego” Złotej Piłki do zawodnika, którego nie ma nawet na liście finalistów najważniejszej indywidualnej nagrody w futbolu. Vinícius o tym wie, dlatego po golu strzelonym Alavés, w kolejnym meczu, w którym został ukarany gwizdami, odpowiedział gestem przeprosin i pocałunkiem w herb.
„Chcę, żeby Vinícius został tu przez wiele lat”, powiedział wczoraj wieczorem Arbeloa, zapytany o przedłużenie kontraktu Brazylijczyka. Gdy ten dziennik dopytał go, czy uważa, że tego samego chce większość madridismo, odpowiedział: „Mogę mówić za siebie, bo jestem pewien tego, co myślę i co uważam. A naprawdę mocno wierzę w to, że Vinícius może liczyć na sympatię kibiców Realu Madryt”.
To przekonanie trenera daje sporo do myślenia. Jasne jest, że wśród madridismo toczy się wyraźna debata o tym, czy umowę Viníciusa należy przedłużyć, czy sprzedać, a głosy są dziś mocno podzielone. Jest część kibiców, która nie rozumie surowości wobec Viníciusa, piłkarza, który dał klubowi dwa Puchary Europy. Jest jednak także duża grupa madridistas zmęczonych niektórymi zachowaniami Brazylijczyka i uznaliby za dobry ruch porządne spieniężenie jego odejścia oraz przeznaczenie tych pieniędzy na wzmocnienie kadry, która ma braki jakościowe w środku pola i nie tylko. Nie tak myśli jednak Florentino, który darzy Viníciusa ogromną symaptią i mocno wierzy w jego połączenie z Mbappé. Plan jest jasny: przedłużyć kontrakt z Viníciusem przed Mundialem. To osobisty cel prezesa, podsumowuje ABC.
Komentarze (34)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się