Od momentu odpadnięcia z Bayernem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów w Realu Madryt rozpoczęto już przygotowania do sezonu 2026/27. Walka o mistrzostwo Hiszpanii wciąż trwa, a Barcelona ma sześć punktów przewagi przed dzisiejszym domowym meczem z Celtą. Nikt jednak w klubie nie wierzy już realnie w tytuł, chyba że Blaugrana zaliczyłaby historyczny blamaż, opisuje dziennik MARCA.
Wszystkie analizy, które są prowadzone i które jeszcze będą prowadzone, sprowadzają się do jednej postaci: Florentino Péreza. W ostatnich dniach prezes Realu Madryt rozmawiał z wieloma osobami, zarówno wewnątrz klubu, jak i poza nim. Jak informowała w piątek MARCA, prezes uznaje, że w obecnym sezonie popełnił dwa kluczowe błędy: pierwszym było zatrudnienie Xabiego Alonso, drugim zbyt szybkie włączenie Álvaro Arbeloi do pierwszej drużyny.
W przypadku baskijskiego szkoleniowca rozczarowanie przyszło szybko. W odniesieniu do obecnego trenera Realu Madryt narastało ono stopniowo, jednak mecz w Monachium rozwiał wątpliwości prezesa i przesądził o zmianie kierunku przed kolejnym sezonem.
W trakcie tych rozmów wielokrotnie pojawiało się nazwisko Viníciusa. Gdy padały narzekania i żądania pod adresem Brazylijczyka, odpowiedź prezesa była stanowcza: „To moja sprawa, zostawcie to mnie”. Florentino Pérez jasno daje do zrozumienia, że piłkarz jest majątkiem klubu, zarówno dziś, jak i w perspektywie przyszłości i dojdzie do jego przedłużenia kontraktu. Co więcej, każda zmiana, jaka może zostać przeprowadzona, a nie będzie ona radykalna, zakłada szczęśliwego Viníciusa w Madrycie, podkreśla MARCA.
Ich relacja jest bardzo bliska od momentu, gdy Brazylijczyk trafił do Realu. Vinícius jest bardzo wdzięczny swojemu prezesowi za wsparcie, jakie okazał mu w związku z nagłaśnianiem przypadków rasizmu, których doświadczył. Prezesowi Realu trudno zrozumieć, co dzieje się z Viníciusem w tym sezonie. Jego zaufanie do Brazylijczyka pozostaje całkowite i jest przekonany, że ma wszelkie argumenty, by znów stał się tym zawodnikiem, który strzelał gole w finałach w Paryżu i Londynie.
Florentino Pérez jest pewny, że przed Viníciusem wciąż wiele lat w roli gwiazdy, u boku Kyliana Mbappé. Krytyka pod adresem Francuza zaskakuje prezesa, który odwołuje się do prostego argumentu liczbowego: liczby goli, które już uzbierał, zauważa MARCA.
Stawianie na szkółkę
Otwarcie drzwi pierwszej drużyny dla wychowanków przez Álvaro Arbeloę to coś, co nie do końca przekonuje prezesa. Nie rozumie, dlaczego w trudnych momentach stawiano na zawodników będących jeszcze w fazie rozwoju zamiast na piłkarzy, w których zainwestowano ogromne pieniądze. Powtarzające się nieobecności w wyjściowym składzie Álvaro Carrerasa (50 milionów), Deana Huijsena (62,5 miliona) i przede wszystkim Franco Mastantuono (45 milionów) wywołują jego irytację. To bardzo poważne inwestycje klubu, które przy tak częstym oglądaniu ich na ławce rezerwowych stają pod znakiem zapytania.
W tej sytuacji Florentino wchodzi w najbliższe tygodnie z jasnym celem: ożywić projekt, który uważa za wciąż bardzo żywy. Jest przekonany, że jakość kadry nie ma nic wspólnego z tym, co drużyna pokazywała na boisku w trakcie tego sezonu. Z jednej strony szuka trenera, który będzie potrafił właściwie odczytać potencjał zespołu i wycisnąć z niego maksimum. Z drugiej piłkarze już usłyszeli z jego ust, że ich odpowiedzialność za sezon, który zmierza ku zakończeniu bez żadnego trofeum, nie przechodzi niezauważona, podsumowuje MARCA.
Komentarze (88)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się