REKLAMA
REKLAMA

L'Équipe: Lekarze Realu zdiagnozowali również nie tę nogę Camavingi

Francuzi twierdzą, że napastnik nie chce już pozostawać pod opieką madryckich lekarzy i nie jest odosobnionym przypadkiem w drużynie Królewskich, która nie ufa swojemu sztabowi medycznemu.
REKLAMA
REKLAMA
L'Équipe: Lekarze Realu zdiagnozowali również nie tę nogę Camavingi
Kylian Mbappé przytula Eduardo Camavingę. (fot. Getty Images)

Na starcie przypomnijmy, że w środęKylian Mbappé pojawił się na konferencji prasowej reprezentacji Francji przed czwartkowym sparingiem z Brazylią, gdzie powiedział: „Informacja, że zbadano mi niewłaściwe kolano, nie jest prawdziwa. Być może pośrednio ponoszę za to odpowiedzialność, bo kiedy się nie komunikujesz, to zostawiasz pole do interpretacji i każdy wykorzystuje lukę. Taka jest ta gra”.

REKLAMA
REKLAMA

L'Équipeutrzymuje, że lekarze Realu Madryt rzeczywiście pomylili kolano podczas badania Kyliana Mbappé na początku grudnia. I jak twierdzi gazeta, nie był to pierwszy taki przypadek: według kilku źródeł lekarze mieli też pomylić nogę przy rezonansie magnetycznym urazu lewej kostki Eduardo Camavingi, do którego doszło 3 grudnia w Bilbao. Cztery dni później pomocnik zasiadł na ławce w meczu z Celtą Vigo, po czym wypadł z treningów i przez dwa tygodnie był niedostępny do gry.

Właśnie w tamtym meczu z Celtą Mbappé poczuł silny ból w lewym kolanie. Dwa dni później przechodzi rezonans magnetyczny, aby ocenić charakter i stopień urazu. Madryccy lekarze zapewniają go, że nic mu nie dolega. Francuska gazeta podtrzymuje, że to przez to, iż oglądali skany jego prawego kolana. Dla ostrożności, a także dlatego, że ból nie ustąpił, 10 grudnia przeciwko Manchesterowi City w Lidze Mistrzów atakujący pozostaje rezerwowym i nie wchodzi na boisko.

Następnie Mbappé po tygodniowym odpoczynku wrócił do gry i rozegrał w pełnym wymiarze trzy mecze Realu w ciągu sześciu dni (z Alavés, Talaverą i Sevillą między 14 a 20 grudnia), strzelając cztery gole. Zrobił to będąc kontuzjowanym. Przekonany, że nie podejmuje żadnego ryzyka i kierowany chęcią wyrównania rekordu liczby bramek Cristiano Ronaldo w roku kalendarzowym (ostatecznie obaj strzelili ich po 59), Francuz zaciska zęby mimo bólu i znacznego dyskomfortu przy przyspieszaniu oraz zmianie kierunku biegu. Sądzi, że zimowa przerwa i porządny tydzień odpoczynku pozwolą mu odzyskać pełnię sił.

REKLAMA
REKLAMA

Po powrocie 30 grudnia przerywa trening z powodu tego samego problemu. Dziennik podkreśla, że następnego dnia Mbappé przechodzi kolejny rezonans magnetyczny i właśnie wtedy odkrywa początkowy błąd madryckich lekarzy. Wybucha gniewem, a Real wreszcie publikuje komunikat medyczny dotyczący Francuza, informując o „skręceniu lewego kolana”. Tym razem badane kolano jest właściwe, a diagnoza również wydaje się trafna.

Zalecono mu trzy tygodnie odpoczynku, ale pod presją Xabiego Alonso, ówczesnego trenera Królewskich, napastnik Realu wraca już po zaledwie jedenastu dniach rekonwalescencji na finał Superpucharu Hiszpanii (porażka 2:3 z Barceloną, Mbappé wchodzi na boisko w 76. minucie). Trzy dni później dostaje odpoczynek na mecz Pucharu Króla z Albacete, a potem gra w 8 z kolejnych 9 spotkań. Gra właściwie na jednej nodze, strzela jeszcze dziewięć goli i nikt nie mówi mu, że powinien się zatrzymać.

Tymczasem ból wciąż się utrzymuje i nic się nie zmienia, więc sam Mbappé decyduje się powiedzieć „stop” przed rewanżowym barażem Ligi Mistrzów z Benficą. Wtedy bierze sprawy w swoje ręce i prosi o zewnętrzną opinię medyczną, konsultując się między innymi 2 marca z francuskim profesorem Bertrandem Sonnery-Cottetem. Dopiero wtedy, choć grał już od 2,5 miesiąca z kontuzją, zostaje postawiona precyzyjna diagnoza. Sam kapitan reprezentacji Francji potwierdził to na poniedziałkowym evencie w Paryżu, że dopiero w ojczyźnie postawiono mu właściwą diagnozę. To medialne wystąpienie wydaje się być formą przywołania do porządku sztabu medycznego Realu, a pośrednio także madryckich działaczy, którzy mogli poważnie pogorszyć jego uraz, ale również zagrozić jego końcówce sezonu i udziałowi w mistrzostwach świata.

REKLAMA
REKLAMA

L'Équipepodsumowuje, że od kilku lat piłkarze Realu Madryt nie mają już zaufania do opieki medycznej w swoim klubie. Real zaczął się nawet systematycznie zwracać do lekarza drużyny NBA Los Angeles Lakers, aby konsultować z nim swoje wstępne diagnozy, a następnie wspólnie ustalić protokół leczenia. Po diagnozie z początku marca Mbappé miał zadzwonić do swojego prezesa Florentino Péreza, aby dać mu do zrozumienia, że nie chce już być prowadzony przez lekarzy Realu, lecz wyłącznie przez Christophe’a Baudota, którego zna jeszcze z PSG. To właśnie on miał rozpisać mu ostatni protokół leczenia, który zrealizował piłkarz.

Otoczenie Francuza nie odpowiada na prośby o komentarz w tej sprawie.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (5)

REKLAMA