Sąsiedzi Bernabéu kolejny raz wygrali w sądzie… ale nie w sprawie hałasu
Sąsiedzi stadionu odnieśli kolejne sądowe zwycięstwo nad klubem, tym razem na drodze odwoławczej. Nie dotyczyło ono jednak hałasu, jak niektórzy tak szybciutko to podali, nie sprawdzając i nie przekazując kontekstu.
Widok na Santiago Bernabéu w sierpniu 2025 roku. (fot. Getty Images)
Najwyższy Trybunał Sprawiedliwości Wspólnoty Madrytu (TSJM) orzekł o ponownym otwarciu sprawy dotyczącej Santiago Bernabéu, podały media w Hiszpanii i następnie także w Polsce. Wiele z nich wskazało automatycznie, że chodzi o tak komentowany nadmierny hałas powodowany przez koncerty, ale w rzeczywistości jest to kolejna sądowa batalia, która dotyczy jeszcze innego tematu. Wystarczy podkreślić, że w pełnym uzasadnieniu tego wyroku słowo "hałas" nie pada w jakiejkolwiek formie ani razu.
Przypomnijmy, że Asociación de Vecinos Perjudicados por el Bernabéu, czyli Stowarzyszenie Sąsiadów Poszkodowanych przez Bernabéu, to organizacja, której już wcześniej w innych postępowaniach udało się zablokować budowę dwóch miejskich podziemnych parkingów przy stadionie (klub cały walczy o wybudowanie przynajmniej jednego z nich), a także doprowadzić do postawienia przed sądem prawą rękę Florentina Péreza – czyli dyrektora generalnego klubu José Ángela Sáncheza, który zarządza stadionową spółką – w związku z hałasem, jaki wyemitowano podczas koncertów i innych wydarzeń muzycznych organizowanych na Bernabéu w 2024 roku. O tej drugiej sprawie więcej można przeczytać w tym artykule.
Dzisiaj hiszpańskie media obiegła informacja o kolejnym zwycięstwie Stowarzyszenia Sąsiadów, które automatycznie, także w Polsce, przypisano do sprawy samego hałasu. To jednak zupełnie inne i oddzielne postępowanie, w którym Stowarzyszenie Sąsiadów próbuje wykazać, że Real Madryt nie miał i nie ma pozwoleń ani licencji na organizowanie koncertów. Problem hałasu istnieje, ale absolutnie nie jest to istota akurat tego postępowania.
Stowarzyszenie Sąsiadów od kilku miesięcy próbuje ustalić, jaki rodzaj licencji posiada Real Madryt na swój stadion i czy umożliwia ona organizowanie wydarzeń takich jak koncerty muzyczne, które stały się źródłem skarg mieszkańców. W tym celu sąsiedzi w październiku 2024 roku zwrócili się do alkada José Luisa Martíneza-Almeidy z wnioskiem, aby potwierdził ich ekspertyzę, że plany działalności obiektu zatwierdzone przez władze miasta nie obejmują ani nie dopuszczają organizowania na nim koncertów.
Wniosek doczekał się odpowiedzi w lutym 2025 roku, lecz nie udzielił jej alkad. Zamiast tego skierował on wniosek Stowarzyszenia Sąsiadów do Agencji ds. Działalności, czyli instytucji podlegającej Departamentowi Urbanistyki, uchylając się od odpowiedzialności. Agencja odpowiedziała na e-mail mieszkańców krótkim stwierdzeniem, że „kompetencje do zezwalania na nadzwyczajne wydarzenia, takie jak koncerty, należą do Wspólnoty Madrytu”, czyli regionu, a nie samego miasta.
Sąsiedzi, którzy – jak następnie wytłumaczyli to w swoim pozwie – zdecydowali się „wyrwać burmistrza z jego zawinionej bierności oraz zmusić go do zajęcia publicznego stanowiska w sprawie prawnej niemożliwości dalszego organizowania makrokoncertów na Santiago Bernabéu”, kierując skargę na ich zdaniem milczenie administracyjne do Sądu Administracyjnego nr 31 w Madrycie, próbując wymusić poprzez ten organ odpowiedź głównego polityka w mieście. Jednak sędzia prowadzący oddalił ten wniosek już na etapie wstępnym, uznając, że mieszkańcom nie przysługuje żaden środek zaskarżenia, ponieważ ich pytanie miało jedynie charakter „konsultacji”. Dokładnie taka była też argumentacja władz miasta oraz Realu Madryt.
Sąsiedzi nie poddali się i skierowali odwołanie do TSJM. Teraz ten regionalny trybunał odrzucił stanowisko sądu pierwszej instancji i w swoim postanowieniu zobowiązuje go do rozstrzygnięcia kwestii podniesionej przez mieszkańców miasta. „Wniosek złożony przez skarżące stowarzyszenie nie może być uznany za zwykłą konsultację. [...] Ten sąd odrzuca podstawę niedopuszczalności przyjętą w zaskarżonym postanowieniu i w konsekwencji uwzględnia w całości apelację”. W efekcie sprawa wraca do sądu administracyjnego, który teraz zdecyduje, czy alkad powinien zgodnie z żądaniem mieszkańców zająć stanowisko w sprawie zakresu licencji, jaką Real Madryt posiada na działalność swojego obiektu oraz czy ma obowiązek jednoznacznie przekazać Realowi Madryt, że ten nie ma prawa wynajmować swojego stadionu w celach związanych z wydarzeniami muzycznymi.
Eksperci podkreślają, że ta sprawa wykracza poza spór sąsiadów z klubem o koncerty, a obejmuje także zdaniem wielu nieodpowiednie praktyki stosowane przez władze Madrytu, które uciekają od odpowiedzialności przed mieszkańcami, oraz sądy, które dotychczas z dużą lekkością odrzucały tego typu zażalenia ze strony mieszkańców.
Real Madryt w sprawie licencji na działalność Bernabéu wypowiedział się w oficjalnym komunikacie na starcie całej tej sprawy w październiku 2024 roku.
Od września 2024 roku klub nie organizuje koncertów na Bernabéu, przy czym do dzisiaj inwestuje w poprawienie wygłuszenia obiektu i ma być na ostatniej prostej tego procesu, wierząc, że poprawki obniżą hałas emitowany przez stadion i tego typu wydarzenia powrócą na Santiago Bernabéu. Wśród poprawek najbardziej widoczne są dodatkowe drzwi w wejściach na trybuny oraz zabudowanie przestrzeni między najwyższym pierścieniem trybun a dachem w sekcji tak zwanego Sky Walku.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze