Zaraz wróci Bellingham. Zrobi się trochę trudniej, prawda? Bo wszystkich nie da się pomieścić.
Bellingham to niesamowity piłkarz. Jeśli będzie mógł być do dyspozycji, jeśli da się grać z nami dwoma – tym lepiej, bo naprawdę jest niezwykły. Bardzo mnie zaimponował. To też świetny człowiek i, moim zdaniem, piłkarz jedyny w swoim rodzaju.
Co w nim najbardziej cię uderzyło?
Szczerze mówiąc, nigdy wcześniej nie widziałem kogoś takiego. Ma ogromny autorytet i wielką obecność na boisku. Oby grał jeszcze więcej, niesamowicie nam pomoże.
Franco, zadebiutowałeś w pierwszej kolejce. Jesteś z drużyną 40 dni, niektórzy potrzebowali sześciu miesięcy, a ty wyglądasz, jakbyś był tu od zawsze.
Nie powiedziałbym, że od zawsze, ale rzeczywiście czuję się bardzo komfortowo. Koledzy są świetnymi ludźmi. To wcale nie jest łatwe: trafić do nowego klubu, zacząć nowe życie, znów się przystosować, zostawić rodzinę. Dzięki nim i dzięki temu wielkiemu klubowi, który sprawia, że czujesz się jak w domu, jest mi tu naprawdę dobrze i wygląda, jakbym był tu dłużej.
Co najbardziej zwróciło twoją uwagę, odkąd trafiłeś do Realu Madryt? W szatni?
Przede wszystkim pokora moich kolegów, to jakimi są ludźmi. Mówimy o piłkarzach… Dani Carvajal wygrał sześć Lig Mistrzów, a jest niesamowitym człowiekiem, bardzo pokornym, liderem. Podobnie Kylian Mbappé, Vinícius, Jude – to zawodnicy, od których bije wielka pokora i którzy wspierają.
Sportowo: który zawodnik zaskoczył cię najbardziej?
Bellingham.
Dlaczego?
Właśnie z powodów, o których mówiłem: ma niespotykaną obecność i autorytet na boisku, spokój i pewność, które przenosi na grę. Dla mnie to piłkarz inny niż wszyscy.
***
Wywiad z Argentyńczykiem dla klubowej telewizji można znaleźć tutaj.
Komentarze (33)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się