Brak tradycyjnego w poprzednich latach wywiadu na murawie tuż po ostatnim gwizdku to efekt wojny Realu Madryt z La Ligą o prawa do wykorzystywania transmisji przedmeczowych i pomeczowych. Organizacja przed poprzednim sezonem jednostronnie zmieniła zasady dzielenia pieniędzy z praw telewizyjnych, rozdzielając dotychczasowe środki z innych tytułów na aktywności w tych segmentach wokół spotkania, co klub uznaje za nielegalne i co w jednym z orzeczeń poparł sąd. Walka sądowa trwa, ale Królewscy nie udzielają żadnych wypowiedzi nadawcom meczów ligowych w Hiszpanii (robią to w Lidze Mistrzów, bo tam sprzedano oddzielny pakiet praw).
W poprzednim sezonie stale obchodzono to transmisjami studia pomeczowego w Real Madrid TV i wywiadami nawet z szatni drużyny. Doszło jednak do trzech wyjątków, gdy piłkarze nie wyszli do klubowych dziennikarzy: po wyjazdowej porażce z Atlético Madryt oraz po obu zremisowanych meczach z Rayo Vallecano. W tym sezonie było zaś tak już po remisach z Mallorcą, Las Palmas, Atlético i Rayo oraz po porażkach z Barceloną, Athletikiem, Espanyolem, Betisem i Valencią. Wszystkie te mecze miały miejsce w La Lidze i po każdej z tych wpadek żaden zawodnik nie udzielił komentarza nawet klubowej telewizji. Po przegranych z Lille, Milanem i Liverpoolem w Lidze Mistrzów zawodnicy wychodzili do mediów, bo mieli taki obowiązek w rozgrywkach UEFA.
Dziś znowu doszło do sytuacji, w której nikt nie stanął przed mediami. Jedynym oficjalnym komentarzem ze strony drużyny do przegranego 3:4 meczu z Barceloną bezpośrednio ze stadionu pozostaje oficjalna konferencja prasowa, na której Carlo Ancelotti ma obowiązek się stawić zgodnie z przepisami federacyjnymi i ligowymi. Z komentarzami trenera Królewskich można zapoznać się tutaj.
Komentarze (48)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się