Aż trudno uwierzyć, że Balearczyk dobił już do takiego wieku. Wydaje się przecież, że jeszcze całkiem niedawno braliśmy go za grosze z Mallorki jako młodego i perspektywicznego zawodnika, który w Realu Madryt ma stanowić głównie o przyszłości. W zasadzie do dziś w jakiś dziwny sposób cały czas można ulec złudzeniu, że Asensio ma jeszcze dużo czasu na dalszy rozwój i pokazanie pełni potencjału. Że to wciąż młody chłopak, w przypadku którego najlepsze dopiero przed nim.
Fakty są jednak takie, że Marco to już piłkarz dojrzały i po przejściach. 25 lat to dla kogoś występującego na pozycji skrzydłowego wiek, w którym jego gwiazda powinna błyszczeć najjaśniejszym blaskiem, przynajmniej w teorii. Sprawa Asensio jest bowiem rzecz jasna o wiele bardziej złożona. Z jednej strony trudno nie patrzeć na niego przez pryzmat koszmarnej kontuzji. Powrót do gry po niemal rocznej przerwie na pewno wymaga bardzo ciężkiej pracy zarówno fizycznej, jak i mentalnej. Z drugiej strony jednak nawet przed kontuzją Balearczyk był w wyjątkowo mizernej formie. Tak naprawdę jego najlepszą wersję w więcej niż pojedynczym meczu mieliśmy okazję widzieć na początku sezonu 2018/19. Od tamtej pory najpierw nie zdołał utrzymać pierwszego składu, a następnie doznał wspomnianego poważnego urazu.
Dziś zaś Hiszpan stara się wreszcie odbudować po praktycznie dwóch straconych z różnych powodów latach. Cieszyć może to, że Marco rzeczywiście od momentu powrotu po kontuzji zaliczył kilka fajnych występów. Mimo to ostrożnie podchodzimy do w gorącej wodzie kąpanej madryckiej prasy, która po każdym udanym zagraniu Asensio obwieszcza światu powrót Mesjasza. Jakkolwiek okrutnie to zabrzmi, 25-latkowi niezmiennie daleko jest do tego, co prezentował w sezonach 2016/17 czy 2017/18, a parasol ochronny powoli zaczyna się składać. Jednym słowem – czas zacząć grać na miarę oczekiwań bez szukania wymówek. Od powrotu po kontuzji minęło już siedem miesięcy. Śmiemy twierdzić, ze to wystarczająco długo, by ustabilizować formę i prezentować jakość nieco częściej.
Asensio być może pada poniekąd ofiarą tego, jakie miał wejście do zespołu. Wspaniałe gole po atomowych uderzeniach z Sevillą, Barceloną czy Valencią pozostają w pamięci do dziś. Każdy rozsądny kibic wie, że tego typu bramek nie da się zdobywać we wszystkich meczach. Tak czy inaczej, wypada spojrzeć też na to pod nieco innym kątem – skoro Marco piękne trafienia i błyski zaliczał kiedyś na zasadzie pewnej powtarzalności, to oznacza, że chyba umie to robić. Niestety jednak od wielu miesięcy nie było nam dane ponownie się o tym przekonać.
Drogi Marco, życzymy ci więc w dniu urodzin, byś na dobre osiągnął optymalną dyspozycję i dawał to, czego, jak widać, nie potrafią dać pozostali skrzydłowi Realu Madryt. Strzelaj, asystuj, czaruj. Czas bowiem leci, a my naprawdę wiemy, że stać cię na o wiele, wiele więcej.
¡Feliz cumpleaños, Marco!
Komentarze (24)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się