Co za wieczór.
To, co się wydarzyło... To zwycięstwo nas wszystkich. Zawodników, sztabu technicznego... Zasłużyliśmy na to. Szanse były minimalne, ale doprowadziliśmy mecz do tego momentu, na którym nam zależało. Całkowicie ich dezaktywowaliśmy. Chłopaki nigdy nie zapomną tego dnia. To jest właśnie duch Alcoyano. Jedną nogą byliśmy już poza turniejem, a ostatecznie przeprowadziliśmy remontadę grając w dziesiątkę.
Właśnie takiego meczu pan oczekiwał?
Tak. Nasz cel był taki, aby do końca meczu dotrwać z szansami na awans. I tak też się stało. Przy każdej kolejnej zmianie w Realu Madryt odczuwałem coraz większą dumę z moich zawodników. Widziałeś Benzemę, Hazarda, Kroosa... Dobrze, że nie było Sergio Ramosa, bo możliwe, że końcówka wyglądałaby nieco inaczej.
Na kogo chciałby pan trafić w kolejnej fazie?
Teraz jesteśmy w siódmym niebie, ale od jutra skupiamy się już tylko na Orihueli.
Jak pan ocenia ten mecz?
Miał kilka różnych faz. Na początku byliśmy nieco przytłoczeni, ponieważ nie codziennie masz takich piłkarzy na wyciągnięcie ręki. Obawialiśmy się, że zaraz strzelą nam szybkie dwa gole. Jednak wraz z upływem czasu zaczęły się pojawiać nasze sytuacje. I to wówczas tak naprawdę zacząłem się denerwować. Nie odpuszczaliśmy i cały czas szliśmy do przodu. Przy drugiej bramce mieliśmy aż czterech zawodników w polu karnym rywala. Zasłużyliśmy na to zwycięstwo. Teraz musimy się tym nacieszyć.
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się