Przypomnijmy, że po wtorkowym zebraniu doszło do bitwy na komunikaty między RFEF, La Ligą a AFE. Głównym punktem sporu był okres przerwy między kolejnymi meczami po powrocie do gry: Federacja podała, że Związek Piłkarzy wcześniej zgodził się z La Ligą, by spotkania rozgrywać co 48 godzin, ale we wtorek zawarł z RFEF porozumienie, by grać jednak minimalnie co 72 godziny.
Ostatecznie wobec przepychanek słownych Federacja wypuściła radiu SER nagranie odpowiedniego fragmentu w tej sprawie. Może nie zawiązano w nim porozumienia, ale prezes Luis Rubiales klarownie naciskał na ten temat u prezesa Davida Aganzo.
AFE uznała to za naruszenie Kodeksu Karnego, a konkretnie artykułu dotyczącego ochrony danych i materiałów prywatnych. Związek jest zdania, że nie były to oficjalne negocjacje stron ani zebranie Komisji Monitorującej, a spotkanie w dobrej wierze między podmiotami piłkarskimi, które na co dzień są członkami Komisji, bez porządku dnia i w charakterze prywatnym. Chociaż RFEF informowało w komunikacie, że nagrywano je przy zgodzie wszystkich uczestników, to AFE twierdzi, że żaden z jej przedstawicieli nie zdawał sobie sprawy, że z tych rozmów zachowane będą nagrania audio oraz że nie zrobiono tego w zgodzie z przepisami. Do tego przekazano te materiały – które zdaniem przedstawicieli piłkarzy są w pełni prywatne – rozgłośni radiowej.
Za takie naruszenie prywatności osób i danych w Hiszpanii przewiduje się nawet karę więzienia. Federacja na ten moment nie odniosła się do tych wiadomości. Źródła z AFE dodają, że ta sytuacja narusza stosunki między stronami, które jak wszyscy widzieli w ostatnich dniach, były już bardzo delikatne.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się