– Ocena przejścia do Oviedo? Nie mogę tego oceniać, bo spędziłem tam niewiele czasu i mam nie za dużo do powiedzenia, ale na pewno chciałbym tam dokończyć sezon, zresztą jak wszyscy. Mogę stwierdzić, że Oviedo mi zaufało, dało minuty na boisku i jestem im wdzięczny za ten gest. Prawda jest taka, że byłem tam krótko, ale dla mnie to jest lepsze niż nic. Rozegrałem 9-10 meczów i to coś lepszego niż niegranie. Powtórzę, że chciałbym dokończyć sezon, grać i iść tak dalej. Chcę dalej się rozwijać, pracować i trenować, ale na razie najważniejsze jest zdrowie ludzi.
– Dlaczego nie zaufano mi w Valladolidzie? To pytanie nie jest do mnie, a do trenerów Valladolidu.
– Jak doszło do transferu do Realu? Nie mogę opowiedzieć o procedurze krok po kroku, bo sam jej nie znam [śmiech]. Mogę zdradzić tyle, co sam wiem. Po pierwsze, to dyrektor mojego klubu na Ukrainie powiedział mi, że jest mną zainteresowany Real i że chce mnie kupić. Gdy to usłyszałem... poczułem różne emocje. Byłem szczęśliwy, ale też trochę zmartwiony, bo to ogromny poziom, rozumiesz? Jednak na końcu to jest marzenie od dziecka i dlatego byłem szczęśliwy. Odpowiedziałem, że oczywiście, że jestem zainteresowany i że nie patrzę na inne opcje. I potem działo się... Przyleciałem do Madrytu, porozmawiałem z klubem, trenerami, dyrektorami, prezesem, przeszedłem badania i podpisałem kontrakt. Przeżyłem 2-3 wspaniałe dni.
– Pierwsze wizyty w Valdebebas i na Bernabéu? Ach, ośrodek i stadion... Są spektakularne, imponujące, wspaniałe, nowoczesne. Przez pierwsze dni mieszkałem w Valdebebas. Pokoje tam są komfortowe i bardzo przyjemne. Masz tam wszystko, by pracować i się rozwijać. Naprawdę jest tam wszystko. Pamiętam też pierwszy mecz na Bernabéu. Zagrałem chyba z 20 minut. Atmosfera jest niesamowita, a ludzie mocno naciskają i nas wspierają. Powtórzę, że stadion i otoczka to coś wspaniałego. Do tego masz to uczucie, że grasz z najlepszymi na świecie. To jest spektakl.
– Oferty z innych klubów? Miałem inne propozycje, ale to nie miało znaczenia. Gdy chce ciebie Real... Jak powiedziałem, to klub moich marzeń od dziecka. Dlatego za dużo nie myślałem i nie miałem za wiele wątpliwości.
– Następny sezon? Nie wiem, co się wydarzy. Naprawdę teraz tego nie wiem. Zobaczymy. Jasne, że chciałbym wrócić do Realu i walczyć o pozycję numer 1. Jednak zobaczymy za jakiś czas, co będzie myślał trener i jaka będzie sytuacja po kwarantannie. Oby wszystko potoczyło się dobrze.
– Courtois? Thibaut ma poziom. To jest jasne. Bez umiejętności nie grałby w Realu Madryt. Podoba mi się w nim wiele rzeczy. Na przykład jego wzrost, ma prawie dwa metry. Jest trochę podobny do mnie i podoba mi się, jak korzysta ze swoich warunków, jak reaguje na płaskie piłki... Po prostu podoba mi się jak wykorzystuje swój wzrost w bramce.
– Czuję się na siłach, by bronić w Realu? Oczywiście. Jeśli bym tego nie widział, nie byłoby sensu, by przychodzić do Realu. Widzę to i zrobię wszystko, by zrealizować ten cel. Kiedy? Nie wiem. Ale kiedy przyjdzie ten moment, jestem przekonany, że to będzie jedna z lepszych chwil w moim życiu, może nawet najlepsza.
– Pierwszy kontakt z Zidane'em? Mieliśmy standardowe rozmowy, gdy się poznawaliśmy. Nic specjalnego. Powiedział, że dostanę szanse i minuty oraz że muszę pracować. Proste rzeczy, nic specjalnego, normalna rozmowa.
– Florentino Pérez? Przyjął mnie perfekcyjnie. Ja oczywiście byłem trochę zdenerwowany [śmiech], ale wszystko poszło dobrze. Podarował prezenty całej mojej rodzinie. Trochę porozmawialiśmy i mogę przyznać, że po takiej rozmowie z prezesem czułem się lepiej, bardziej uwierzyłem w siebie [śmiech].
– Rady od trenera bramkarzy Realu? Doradza mi, jak mogę się poprawić. Roberto Vázquez widzi, co robię dobrze, a co robię źle, co muszę poprawić... On widzi dużo różnych rzeczy i mówi mi, jak mogę stawać się lepszy.
Komentarze (11)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się