420 dni później Karim Benzema wraca na Estadio Benito Villamarín, gdzie 13 stycznia poprzedniego roku doznał złamania palca tuż przed końcem pierwszej połowy. To jednak nie było przeszkodą, by Francuz grał w kolejnych meczach sezonu, który dokończył z opatrunkiem na ręce. Co więcej, rozegrał wtedy 23 mecze do końca rozgrywek i strzelił w nich 18 goli, notując hattricka przeciwko Athletikowi czy dublety z Espanyolem, Gironą, Realem Valladolid czy Eibarem. Nie są to złe liczby dla napastnika, dla którego jego opatrunek stałby się jakby talizmanem na szczęście.
Dokładnie teraz zaczyna się ostatnie 12 ligowych meczów dla Karima. W ubiegłym sezonie w podobnej sytuacji w ostatnich dziesięciu kolejkach strzelił 10 goli, a nie zagrał w meczach z Rayo (porażka 0:1) i z Villarrealem (wygrana 3:2). Benzema, który sezon rozpoczął mocnym uderzeniem i jeszcze przed wyjazdem do Vitorii na mecz z Deportivo Alavés miał na koncie już 10 bramek, będąc najlepszym strzelcem ligi, w ostatnich 13 meczach drogę do siatki rywali odnalazł zaledwie trzykrotnie. Oczywiście, dwa z tych goli dały Królewskim aż 4 punkty: gol na wagę zwycięstwa w derbach i na wagę remisu w Walencji. Ogólnie jednak jego posucha znalazła też swoje odzwierciedlenie w klasyfikacji najlepszych strzelców, gdzie wyprzedził go Messi. Argentyńczyk na dziś ma 18 trafień, czyli o 5 więcej niż Francuz.
Co ciekawe, ta dobra seria Benzemy zbiegła się w czasie z powrotem Zidane'a na ławkę trenerską. Zizou niezmiennie wierzy w Karima i ma nadzieję, że i tym razem jego napastnik wróci do swojej najlepszej dyspozycji, co by bardzo Królewskim pomogło w tym końcowym etapie wyścigu o ligę. To trofeum byłoby drugim dla trenera Los Blancos. Przeciwko Betisowi ponownie zaczyna się liga Benzemy, a na jej końcu czeka trofeum.
Komentarze (28)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się