– Kontuzja Hazarda? Jestem naprawdę smutny i obwiniam siebie o tę sytuację. Próbowałem skontaktować się z nim osobiście po meczu, ale nie udało mi się. Dwóch czy trzech kolegów z jego ekipy powiedziało mi, że sytuacja wygląda dosyć źle. Nie wiem ciągle czy to coś poważnego [do wywiadu doszło przed wczorajszym komunikatem w sprawie kostki Belga], ale ściskam kciuki, żeby to nie było nic złego. Moim celem nie jest doprowadzanie do kontuzji jakiegokolwiek zawodnika. A jeśli jest jakiś gracz, którego nie chcę zranić, to jest nim Eden.
– Hazard cały czas tworzył zagrożenie? Czuliśmy, że jest w dobrej formie i że wraca na swój najlepszy poziom. Próbuje dużo dryblować i wygląda dobrze pod względem fizycznym, co było widać szczególnie po jego pracy w obronie, gdzie odzyskał 2-3 ważne piłki. Wiemy, kim jest Eden. Z nim jest jak z Robbenem: myślisz, że wiesz, co zrobi, ale nigdy nie możesz odebrać mu piłki. To ktoś bardzo nieprzewidywalny, kto wiele wnosi do swojej ekipy. Jeśli podpisujesz kontrakt z Realem, nie dzieje się tak przez przypadek.
– Real miażdżył PSG? Nie potrafiliśmy wygrywać pojedynków, brakowało nam agresywności i popełnialiśmy błędy w obronie. Gdy oni robili podwojenie, nie utrzymywaliśmy się za graczem, który dostawał piłkę. W naszej grze było za dużo przypadku, nawet w rozgrywaniu. Nie wykonywaliśmy dobrych ruchów w odpowiednich momentach. Nie wiem, czy poczuliśmy jakiś strach, czy może chodziło o to, że granie tutaj zawsze robi na nas jakieś wrażenie. Trzeba przede wszystkim przyznać, że Real to bardzo, bardzo dobra drużyna, która w ostatnich tygodniach podniosła głowę. W końcówce niczym bokser wyszliśmy z rogu i udało nam się doprowadzić do remisu. Patrząc jednak na przebieg meczu, cieszymy się z tego remisu, to szczęśliwy wynik.
Komentarze (16)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się