Przed wrześniową przerwą reprezentacyjną Luka Jović mógł wyjeżdżać na zgrupowanie Serbii z wielkimi nadziejami na lepszą przyszłość. Wówczas w wyjazdowym meczu z Villarrealem po raz pierwszy wyszedł w pierwszym składzie Realu Madryt i popisał się pięknym zagraniem piętką, po którym Dani Carvajal mógł bez większych problemów zanotować asystę przy bramce Garetha Bale'a. Drugie i, jak do tej pory, ostatnie spotkanie serbskiego napastnika w podstawowej jedenastce miało miejsce w domowym starciu z Osasuną. Tego dnia Jović zdobył nawet bramkę, która ostatecznie została anulowana przez VAR.
Od tamtej pory Serb przepadł. W derbowym pojedynku z Atlético Madryt rozegrał zaledwie trzy minuty, w których zdążył zanotować jedno podanie i jeden odbiór. Następnie wraz z rozpoczęciem października nie otrzymał już ani jednej szansy — zarówno w meczu Ligi Mistrzów z Club Brugge, jak i w ostatniej ligowej kolejce z Granadą. W tych spotkaniach Zinédine Zidane zamiast Jovicia wolał wprowadzać z ławki takich zawodników jak Vinícius Júnior, Isco czy James Rodríguez.
Dla byłego napastnika Eintrachta Frankfurt najgorsze jest jednak to, że przez swoją obecną sytuację w klubie powoli traci również swoją pozycję w reprezentacji. Selekcjoner Serbów, Ljubiša Tumbaković, postanowił, że tym razem swojego podstawowego snajpera nie powoła, dając tym samym szansę młodszym zawodnikom. Rozpoczynająca się właśnie przerwa reprezentacyjna będzie zatem niezwykle ciężka i frustrująca dla Jovicia, którego zamiast wyjazdu na zgrupowanie czeka praca w Valdebebas. A swoją ostatnią bramkę zanotował właśnie w koszulce swojego kraju — miało to miejsce już dosyć dawno temu, gdyż 10 czerwca.
Komentarze (47)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się