REKLAMA
REKLAMA

Lopetegui, The Best i mecz Sevilli z Realem rok później

Istnieją historie, które niezależnie od swojego dobrego początku są jakby naznaczone i kończą się w gwałtowny sposób, który przykuwa uwagę. Jak te filmy, w których widz po 30 minutach może domyślać się zakończenia. Julen Lopetegui wszedł do Realu Madryt przy wielkim hałasie, a opuścił go tylnymi drzwiami po fatalnej serii złych wyników, która rozpoczęła się rok temu właśnie na Sánchez Pizjuán.
REKLAMA
REKLAMA
Lopetegui, The Best i mecz Sevilli z Realem rok później
Fot. Getty Images

Za cztery dni minie rocznica ostatniego ligowego wyjazdu Królewskich na ten stadion. Przed nim drużyna była w świetnej dyspozycji. Chociaż na starcie przez własne błędy przegrała starcie o Superpuchar Europy z Atlético, to potem zaliczyła serię 5 wygranych w 6 spotkaniach. Nikt nie mówił wtedy o odejściu Cristiano, a wszyscy zachwycali się spektakularnym spotkaniem w Lidze Mistrzów z Romą, które dla wielu było najlepszym występem ekipy od wielu lat. W stolicy panowała euforia, która przeniosła się do Londynu na poniedziałkową galę The Best, na której najlepszym piłkarzem wybrano Lukę Modricia, a do najlepszej drużyny poza Chorwatem i wspomnianym Cristiano wytypowano także Rafę Varane'a, Sergio Ramosa i Marcelo. Lopetegui wspierał wtedy swoich zawodników w stolicy Anglii i na pewno nie spodziewał się, że za dwa dni rozpocznie się jego droga krzyżowa…

REKLAMA
REKLAMA

W środę w Sewilli ekipa przegrywała po 30 minutach 0:3. Real nagle stał się ekipą nie tyle ogłuszoną samym tym spotkaniem, co po prostu zagubioną. W kolejnych 6 meczach zanotowano wygraną z Pilznem, remis z Atlético oraz cztery porażki, w tym 1:5 na Camp Nou, po której klub ogłosił zwolenienie Lopeteguiego. Chociaż piłkarze publicznie bronili szkoleniowca, to klub uznał, że trzeba zmienić coraz gorszą dynamikę zespołu.

Po roku, w którym futbol niejako się od niego odwrócił, szansę dał mu Monchi. Dzisiaj Lopetegui znowu ma przed sobą podobny scenariusz: świetny start sezonu jego ekipy, gala The Best za rogiem i mecz Sevilli z Realem Madryt. Tym razem jednak oczywiście będzie on rywalem Królewskich, którzy wydają się wciąż być pogrążeni w kryzysie, który rozpoczął się właśnie rok temu. Wtedy „The Best” był Real, dzisiaj bliżej tego określenia jest Sevilla, która rozpoczynała tę kolejkę jako lider.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

REKLAMA