– Przed meczem w tunelu poczułem się trochę dziwnie, gdy zobaczyłem po drugiej stronie wszystkich kolegów. Trzeba jednak zmienić mentalność. Jesteśmy profesjonalistami i rozumiemy, że takie rzeczy mogą się zdarzyć. Ja zmieniłem klub kilka dni temu, ale po wyjściu na murawę jasno wiedziałem, gdzie mam teraz swój dom i dla kogo muszę dać z siebie wszystko.
– To rodzaj rewanżu na Realu? Nie, nie czuję żadnego rewanżu. Od przyjścia tutaj poczułem się jak w domu. Jestem bardzo szczęśliwy z bycia w PSG. Co do Realu, nie odczuwam nic złego, a raczej same dobre rzeczy z naciskiem na historię, jaką razem zapisaliśmy i przyjaciół, jakich dalej mam w Realu.
– Podjąłem decyzję o odejściu, gdy Courtois ogłosił publicznie, że będzie pierwszym bramkarzem? Nie, nie odszedłem z Realu, bo ktoś coś powiedział czy nie powiedział. Odszedłem, bo moja rodzina i ja podjęliśmy decyzję, która była dla nas najlepsza. Paryż się zaoferował i okazał nam wiele sympatii. Teraz mogę odwdzięczyć się PSG poprzez bronienie jego barw.
– Czy Zidane był wobec mnie klarowny? Jeśli chodzi o to, to wszystko jest przeszłością. Ja żyję teraźniejszością. Wy pytacie ciągle o to samo, ale wy wiecie nawet więcej ode mnie. Na końcu ja teraz chcę cieszyć się grą w PSG. Należę dzisiaj do tego wielkiego klubu i chcę napisać tu historię tak samo, jak robiłem to w Madrycie.
– Czy odszedłem zraniony? Nie. Ja jestem spokojny i nie mam żadnych złych uczuć wobec nikogo. Stało się tak, bo tak chciał Bóg, który wskazał mi to miejsce, gdzie czuję się szczęśliwy. W Realu wyróżniam przyjaciół, jakich ciągle tam mam i to jest dla mnie najważniejsze. Dzisiaj wszyscy byli koledzy ucieszyli się, gdy mnie zobaczyli i wszyscy mnie ściskali. Takie coś nie ma ceny i pokazuje, że razem spędziliśmy piękny czas w Realu Madryt. To była ważna część mojego życia i myślę, że ta przyjaźń przetrwa.
– Nie wypowiadam się na temat Zidane'a i mówię tylko o kolegach? Nie mam żadnego problemu z trenerem. Jeśli go kiedyś spotkam na ulicy, serdecznie się z nim przywitam.
– Cieszymy się, bo rozegraliśmy wielki mecz. Wszyscy koledzy zagrali na maksa i wyszło nam wszystko, nad czym pracowaliśmy w tygodniu. Z tego musimy być zadowoleni najbardziej. Real bez celnego strzału? Koledzy zagrali świetnie w obronie. Oni się starali, ale my zawsze w tym odpowiednim momencie coś blokowaliśmy czy przechwytywaliśmy, co bardzo nam pomogło.
– Tuchel prosił mnie o rady? Nie. To trener, który świetnie obserwuje futbol i doskonale czyta grę. Nie musiał mnie o nic prosić.
Komentarze (20)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się