Menu
Klatus / abc.es

Psycholog Zinédine

Francuz wie, jak dotrzeć do każdego piłkarza

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Sergio Ramos wiedział wcześniej. Dwa dni po porażce z Ajaxem i odpadnięciu z Ligi Mistrzów kapitan mógł być już pewien, że Zinédine Zidane ponownie zasiądzie na ławce trenerskiej Realu Madryt. Wszystko było jasne na kilka godzin przed mecz spotkaniem z Realem Valladolid. Florentino Pérez poinformował stopera o zmianie, a ten przekazał wieści drużynie. Santiago Solari zdecydował się poprowadzić jeszcze poniedziałkowy trening, ale głównie po to, by móc pożegnać się z zespołem. Zawodnicy byli już jednak w trybie Zizou. Wiedzieli, że ponownie przyjdzie im spotkać się ze szkoleniowcem, który zostawił ich dziewięć miesięcy temu. Francuz poprowadził pierwsze zajęcia w ubiegłą środę, a pierwszą rzeczą, jaką zrobił po rozmowie z drużyną, było gaszenie pożarów i zasadzenie nowych nasion.

Zidane zaczął od rozmów z tymi, z którymi jego relacje nie układały się najlepiej w przeszłości, czyli Bale'em i Ceballosem. Dyskutował również z tymi, których Solari odstawił na dalszy plan, jak Isco, Keylor czy Marcelo. Każdemu miał do przekazania trzy istotne wiadomości. Po pierwsze, nie ma jakichkolwiek problemów z nikim. Po drugie, zapomniał już o wszystkim, co wydarzyło się podczas jego pierwszej kadencji. Po trzecie, zamierza liczyć na każdego z nich w kolejnym sezonie.

Francuz udowodnił kilka dni później, że nie rzucał słów na wiatr. Podczas sobotniego śniadania, na siedem godzin przed spotkaniem z Celtą, ogłosił że Isco, Marcelo, Bale i Keylor zaczną ten mecz od początku. Ale wyjaśnił też Courtois i Reguilónowi, że też będzie na nich liczył. Szczególnie poczuć mógł się wychowanek, który dowiedział się od Zizou, że spisywał się w tym sezonie świetnie i na pewno otrzyma kolejne szanse na grę. Zidane musiał jednak wysłać wiadomość światu, samej drużynie, klubowi i kibicom, że ten wyścig zaczyna się na równych zasadach dla wszystkich. Poprzednie wyniki i wydarzenie nie mają zaś znaczenia.

„Zinédine wygrał u wszystkich zawodników i udało mu się zrobić to tylko w trzy dni”, można usłyszeć od jednego ze specjalistów w dziedzinie psychologii. Królewscy zanotowali tylko jedną wygraną, ale atmosfera zmieniła się w diametralny sposób. W szatni nie wyczuwa się już napięcia, a na twarzach piłkarzy trudno dostrzec złość czy smutek. Nikt nie ponosi kary i odpowiedzialności za to, co wydarzyło się w ostatnich tygodniach i każdy może liczyć na czystą kartę.

Zidane wie, że jego podróż nie będzie usłana samymi różami. Gdy pewni zawodnicy będą spędzali czas na ławce, pojawią się problemy. „Mogę liczyć na dwudziestu pięciu piłkarzy wysokiej klasy i to jest trudne, ale muszę podejmować decyzje, to moja odpowiedzialność”, mówił niedawno do dziennikarzy. To misja trenera. Francuz znosił już rożne zachowania Bale'a, gdy ten pełnił rolę rezerwowego. Pamięta o meczu z PSG, kiedy Pintus kazał Walijczykowi się rozgrzewać, a ten go zignorował. Podobne rzeczy działy się za kadencji Solariego. Zizou ma jednak nadrzędny cel: aby znów móc sięgać po trofea, potrzebuje wszystkich, którzy są w kadrze.

Jego gesty w kierunku Keylora i Ceballosa, który otwarcie krytykował go kilka miesięcy temu, są odzwierciedleniem jego polityki, jaką ma być jedność w drużynie. Postawił na golkipera przeciwko Celcie, ponieważ ten zasługiwał na grę i chciał potwierdzić na boisku to, co powiedział mu prywatnie: „W przyszłości liczę na ciebie”. Poprosił bramkarza, by ten został w zespole i nie myślał o odejściu. Jeśli Navas znowu poczuje się ważnym członkiem zespołu, zostanie w Madrycie.

Sposób na włączenie do gry Ceballosa jest z kolei dowodem na zdolność perswazji. Dał mu w sobotę pół godziny i wprowadził na boisko jako pierwszego. Przy linii złapał go za szyję, by przekazać mu ostatnie wytyczne, spojrzał mu w oczy i z uśmiechem na ustach poklepał po plecach, by wyrazić swoją pewność siebie. Wszystko, co wydarzyło się w przeszłości, zostało zapomniane. Zidane znalazł sposób, jak dotrzeć do każdego, a piłkarze znów są gotowi walczyć dla niego na murawie.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!