REKLAMA
REKLAMA

Pedro Porro: Nie było konkretnego zainteresowania ze strony Realu ani Barcelony

Pedro Porro był gościem Manu Carreño w programie El Larguero na antenie Cadena SER. Obrońca Tottenhamu opowiedział o zainteresowaniu Realu Madryt i Barcelony, możliwości powrotu do Hiszpanii oraz nowym kontrakcie z londyńskim klubem. Ocenił też grę Fede Valverde na prawej obronie, wspomniał o wiadomości od Daniego Carvajala i wrócił pamięcią do mistrzostw świata, na których Hiszpania sięgnęła po złoto.

REKLAMA
REKLAMA
Pedro Porro: Nie było konkretnego zainteresowania ze strony Realu ani Barcelony
Pedro Porro. (fot. Getty Images)

Widzę, że wróciłeś już do zdrowia, znów grasz, dobrze wyglądasz, jesteś szczęśliwy. Podpisałeś też świetny kontrakt, na który zasłużyłeś. Zostałeś mistrzem świata, a Tottenham bardzo na ciebie stawia i nie chce cię nigdzie puszczać. Cieszę się, że tak dobrze ci się układa.
Przede wszystkim bardzo ci dziękuję. Zanim jednak zaczniemy, chciałbym przekazać słowa wsparcia mieszkańcom Toledo. Wiem, że jesteście dobrymi ludźmi i zawsze dobrze mnie traktujecie, dlatego chciałbym o tym wspomnieć. To bardzo smutny moment dla wszystkich, a szczególnie dla rodzin i bliskich ofiar. Przesyłam im wielki uścisk z Londynu. To trudne chwile dla całej Hiszpanii, a przede wszystkim dla wszystkich osób dotkniętych tą tragedią.

REKLAMA
REKLAMA

To bardzo piękny gest z twojej strony. Dzisiaj wrócił już futbol, ale wszyscy nadal myślimy o tym, co się wydarzyło. Zwłaszcza o rodzinach, przed którymi jeszcze wiele trudnych dni. Powiedz mi, czy w Londynie dużo mówi się o tej tragedii? Czy brytyjskie media poświęcają jej uwagę, czy raczej sam śledzisz wszystko, ponieważ pochodzisz z Hiszpanii?
W domu oglądam hiszpańską telewizję. Widziałem wiadomości podczas posiłku, a dzisiaj rano również po treningu. Od dwóch dni śledzę te informacje i naprawdę jest to bardzo smutne.

Przejdźmy do ciebie. Jesteś szczęśliwy?
Tak, bardzo szczęśliwy. Wróciłem już do gry i z każdym dniem czuję się coraz lepiej. Nie miałem okresu przygotowawczego, więc początek był dla mnie trochę trudny, ale teraz wszystko wraca do normy.

Co pamiętasz z mistrzostw świata? Masz wrażenie, że minęło już bardzo dużo czasu, czy nadal regularnie wracasz wspomnieniami do tego turnieju?
Oczywiście, że wracam. Przecież to było całkiem niedawno. Ludziom może się wydawać, że minęły już dwa czy trzy lata, ale przecież...

Zmieniłeś ostatnio mieszkanie?
Tak, przeprowadziłem się.

W której części Londynu teraz mieszkasz?
Bliżej centrum.

I jak ci się tam mieszka?
Bardzo dobrze, naprawdę.

REKLAMA
REKLAMA

Stałeś się już prawdziwym Londyńczykiem, prawda?
Można tak powiedzieć. Jestem tutaj już prawie cztery lata.

Rozmawialiśmy przed chwilą o tym, że wróciłeś do zdrowia i znów grasz. Przede wszystkim jesteś jednak w klubie, który pokazał ci, jak bardzo na ciebie liczy. Miałeś różne możliwości odejścia, ale Tottenham jasno dał do zrozumienia, że chce cię zatrzymać.
Tak, Manu, jestem naprawdę bardzo szczęśliwy. Przede wszystkim ze względu na rodzinę. Dzisiaj coraz większą uwagę zwracam na to, żeby moja żona i moje dzieci czuły się dobrze. Oni są tutaj szczęśliwi, a to dla mnie niezwykle ważne. Klub zaproponował mi przedłużenie kontraktu jeszcze przed mistrzostwami świata. Nie wiedzieli przecież, co wydarzy się podczas turnieju, czy będę grał, jak mi pójdzie. To był z ich strony naprawdę piękny gest. Widziałeś też, jak mnie potraktowali po mundialu. Zorganizowali dla mnie specjalną uroczystość, w której uczestniczyli wszyscy pracownicy klubu i zawodnicy. Naprawdę czuję się tutaj bardzo doceniany, Manu, a to również ma dla mnie ogromne znaczenie.

Podpisaliście też bardzo dobry kontrakt, prawda?
Tak. [śmiech]

Zasłużony, zasłużony, ale naprawdę dobry. Chociaż gdybyś poczekał z podpisaniem umowy do zakończenia mundialu, może udałoby ci się wynegocjować jeszcze więcej.
Być może, ale równie dobrze mogło się okazać, że wszystko pójdzie źle i zaproponują mi mniej. [śmiech]

REKLAMA
REKLAMA

Czy podczas letniego okienka transferowego, kiedy pojawiały się różne propozycje, choć przez chwilę pomyślałeś: „Kurczę, może wrócę do Hiszpanii”? Czy któryś klub rzeczywiście się do ciebie zgłosił i sprawił, że zacząłeś się zastanawiać? Mówiło się przecież o Realu Madryt i Barcelonie, a to nie są byle jakie kluby.
Wiesz, Manu, kiedy przygotowujesz się do mistrzostw świata, przez półtora miesiąca jesteś skupiony wyłącznie na tym turnieju. Nie chcesz zastanawiać się, czy zadzwoni do ciebie agent, czy nie. Właśnie dlatego chciałem zamknąć sprawę przedłużenia kontraktu jeszcze przed mundialem, żeby mieć spokój. Uważam, że takie rzeczy mają duży wpływ na występy zawodnika. Przecież sam nawet nie rozpocząłem turnieju w podstawowym składzie. Oczywiście słyszysz różne plotki, pojawiają się informacje z wielu stron, ale ja chciałem przede wszystkim dobrze zaprezentować się w reprezentacji, a później wrócić do klubu. Jeśli masz oferty z różnych miejsc, zaczynasz się na tym skupiać. A ja nie chciałem tego robić. Jeżeli ktoś jest mną naprawdę zainteresowany, Manu, to kontaktuje się ze mną bezpośrednio. I tyle.

Ale takiego konkretnego zainteresowania nie było? Nikt nie powiedział ci: „Pedro, zadzwonili do nas z Realu Madryt i chcą złożyć ci taką ofertę” albo że zgłosiła się Barcelona?
Nie. Zainteresowanie było w takim sensie, że niektóre kluby pytały o moją sytuację, chciały wiedzieć, jak wyglądają sprawy związane z moją przyszłością. Ale konkretnego zainteresowania nie było.

REKLAMA
REKLAMA

Trzeba też pamiętać, że Tottenham żądał za ciebie ogromnych pieniędzy.
Tak, zapewne. Klub bardzo wysoko mnie ceni, uważają mnie za jednego z najlepszych zawodników na mojej pozycji. A kiedy ktoś jest tak oceniany, to normalne, że kosztuje więcej.

Skoro żądali takich pieniędzy, to znaczy, że jesteś tyle wart. Kto chce sprowadzić Pedro Porro, musi zapłacić. A teraz przypomnę ci bramkę, którą strzeliłeś Francji. Tak na wszelki wypadek, gdybyś już zapomniał. Posłuchaj, jak komentował ją Romero. Co pamiętasz z tej akcji? Opowiedz nam, jak wyglądała z twojej perspektywy.
Pamiętam ją doskonale. No, może nie wszystko co do jednego podania. [śmiech] To była jednak świetna akcja całej drużyny. Zaczęliśmy rozgrywać piłkę od tyłu. Wydaje mi się, że Cucu podał do Aymerica, Aymeric wymienił podania z Unaiem, potem piłka wróciła do Aymerica, który zagrał do Rodriego. W tym momencie trochę już gubię kolejność, ale później piłkę dostał Fabián i podał na moją stronę. Zszedłem z nią do środka, podałem do Rodriego, a on mi ją oddał. Chyba wymieniliśmy jeszcze jedno czy dwa podania. [śmiech] Później zagrałem do Aymerica, który ruszył z piłką i znalazł Daniego między liniami. Dani się obrócił, piłka trafiła do Baeny, a ten próbował wygrać pojedynek jeden na jednego. Wydaje mi się, że oddał strzał, po którym piłka trafiła do Rodriego. Rodri próbował przerzucić ją do Lamine'a, ale zagrał trochę za krótko i przechwycił ją Digne. Po odbiciu piłka trafiła do Fabiána, a on podał do mnie. Chciałem ponownie zagrać do Lamine'a, ale zobaczyłem, że boczny obrońca stoi bardzo blisko niego. Dlatego przyjąłem piłkę, przesunąłem ją do środka i zobaczyłem, że Mikel odciąga jednego ze stoperów. Nagle pojawiła się wolna przestrzeń. Wbiegłem w nią jak samolot. Nie myślałem już o niczym innym. Podanie było dość mocne, a Dani próbował mi odegrać piłkę, jak tylko potrafił, bo Upamecano bardzo mocno go zaatakował. [śmiech] I wtedy usłyszałem ciszę. Po prostu wykończyłem akcję tak, jak potrafię. Wiesz, Manu, kiedyś byłem skrzydłowym.

REKLAMA
REKLAMA

Wróciłeś do swoich początków. Mówisz, że usłyszałeś ciszę. W takich momentach wszystko wokół jakby się zatrzymuje?
Tak, wszystko. Naprawdę. Byliśmy tylko ja i piłka. Nic więcej.

Niesamowite. Trudno będzie przebić coś takiego w karierze, prawda? Strzelić gola Francji w półfinale mistrzostw świata...
Tak, zdecydowanie. To był jeden z moich najlepszych meczów, zarówno pod względem indywidualnym, jak i zespołowym. Nigdy nie czerpałem z żadnego spotkania takiej przyjemności jak wtedy.

Co mogłoby przebić takie przeżycie?
Powiem ci. Pamiętasz ten rzut wolny w finale, w 90. minucie? Gdyby Lamine pozwolił mi go wykonać i gdybym trafił w samo okienko... [śmiech] To też byłoby coś niesamowitego.

Ostatecznie bohaterem finału został Ferran Torres, który strzelił zwycięskiego gola.
Powiedziałem mu przed finałem kilka razy: „Spokojnie, w futbolu wszystko wraca. Twoja szansa jeszcze nadejdzie, musisz tylko być gotowy”. I wykorzystał ją w najlepszy możliwy sposób.

Dwa dni temu gościliśmy tutaj Daniego Carvajala, który, jak wiesz, jest teraz piłkarzem Getafe. Zapytałem go, kto jest najlepszym prawym obrońcą spośród trzech zawodników Realu Madryt: Trent Alexander-Arnold, Denzel Dumfries czy Fede Valverde. Nie chciał jednoznacznie odpowiedzieć, bo przecież niedawno sam był w tym klubie. A ty kogo byś wybrał?
Nie chciał odpowiedzieć, bo sam jest najlepszy! [śmiech]

REKLAMA
REKLAMA

To prawda.
Najlepszym prawym obrońcą Realu Madryt był Dani. I to zdecydowanie.

Z dużą przewagą nad pozostałymi?
Tak, zdecydowanie. Zawsze mu to mówiłem. Bardzo się też ucieszyłem z wiadomości, którą mi wysłał przed mistrzostwami świata. On dobrze o tym wie. Napisał do mnie jeszcze przed rozpoczęciem turnieju i naprawdę sprawił mi tym ogromną radość.

A co sądzisz o wystawianiu Fede Valverde na prawej obronie? Uważasz, że dobrze sprawdza się na tej pozycji?
Fede Valverde może grać, gdzie tylko zechcesz. Naprawdę. To bestia, niesamowity zawodnik. Bardzo lubię Fede, ale oczywiście uważam, że na swojej naturalnej pozycji może dać jeszcze więcej. Jeśli spojrzysz na środek pola, to obecnie niewielu jest pomocników na jego poziomie. Ta siła, dynamika, jakość, umiejętność wchodzenia w pole karne i zdobywania bramek... Ale sam Fede wiele razy mówił, że jeśli trener wystawia cię na prawej obronie, a ty grasz w Realu Madryt, to po prostu musisz tam grać. Nie ma innego wyjścia.

Podczas mistrzostw świata twoi przyjaciele i rodzina dostarczyli nam wielu pięknych chwil na antenie. Pamiętam wzruszenie twojego dziadka i rozmowy z kolegami, z którymi kiedyś świętowałeś mistrzostwo świata Hiszpanii z 2010 roku, kąpiąc się w fontannie. Udało ci się później z nimi o tym porozmawiać? Byli jednymi z najbardziej naturalnych i szczerych rozmówców, jakich mieliśmy podczas mundialu. Widać było ogromną więź między wami. To chyba daje ci dodatkową siłę?
Dokładnie tak. Uważam, że ludzie, którymi się otaczasz, mają ogromne znaczenie. Zawsze to powtarzałem i od najmłodszych lat kierowałem się tą zasadą. Mój dziadek, moi przyjaciele... To wspaniali ludzie. Myślę, że otoczenie ma również ogromny wpływ na to, jak później prezentujesz się na boisku.

REKLAMA
REKLAMA

Pedro, wiem, że masz kontrakt z Tottenhamem i dopiero go przedłużyłeś, ale załóżmy, że za dwa miesiące, cztery miesiące albo za rok zadzwoni do ciebie Real Madryt. Co byś zrobił?
[śmiech] Wiesz, bardzo chciałbym kiedyś wrócić do Hiszpanii. To mój kraj, lubię La Ligę. Ale obecnie byłoby z mojej strony bardzo nie w porządku, gdybym rozmawiał o innych klubach. Mam kontrakt z Tottenhamem i szanuję ten klub. Oni okazali mi ogromny szacunek, więc działa to w obie strony. Natomiast tak, zawsze mówiłem, że bardzo chciałbym kiedyś wrócić do Hiszpanii. To mój kraj i sprawiłoby mi to wielką radość.

Rodri mówił kilka miesięcy temu coś podobnego i ostatecznie wrócił do Hiszpanii. Skoro już o nim wspomnieliśmy, wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację. Masz dwie oferty: z Realu Madryt i Barcelony. Do którego z tych zespołów lepiej pasowałby twój styl gry? Rodri powiedział kiedyś, że jego gra bardziej pasowałaby do Barcelony. A twoja?
Nie wiem. Wolę zostawić ocenę innym. Nie chcę mówić, że do jednego zespołu pasuję bardziej, a do drugiego mniej.

Nie chcesz pakować się w żadne zamieszanie?
Dokładnie. [śmiech] Uważam się za zawodnika, który potrafi dostosować się do wszystkiego. Przystosowałem się do Premier League, a to przecież nie jest łatwe. Skoro poradziłem sobie tutaj, to myślę, że mogę odnaleźć się w każdym zespole. Na tym poprzestanę.

REKLAMA
REKLAMA

Chciałbym zapytać cię o Lamine'a Yamala. Doskonale go znasz. To zawodnik, który bardzo szybko chce osiągać kolejne sukcesy: zdobywać mistrzostwa, wygrywać mundial, EURO, a wkrótce, miejmy nadzieję, także Ligę Mistrzów. Mimo młodego wieku chce też jak najszybciej sięgnąć po Złotą Piłkę. Po ostatniej gali wysłałeś mu wiadomość ze słowami wsparcia i uznania. Dlaczego zdecydowałeś się na taki gest? Uważasz, że był rozczarowany wynikiem? Co chciałeś mu przekazać?
Nie miałem w tym żadnego szczególnego celu. Oczywiście bardzo się ucieszyłem, że Złotą Piłkę zdobył mój były kolega z Tottenhamu. Ale jednocześnie chciałbym, żeby tę nagrodę otrzymał któryś z hiszpańskich piłkarzy. Jeśli chodzi o Lamine'a, to znam go na tyle, żeby wiedzieć, że jest niezwykle ambitnym zawodnikiem, który zawsze chce więcej. To jedna z rzeczy, które czynią go tak wyjątkowym. Nie powiem, że ktoś nie zasłużył na tę nagrodę, bo wszyscy nominowani, a szczególnie trójka finalistów, mieli ku temu argumenty. Chciałem jednak pokazać Lamine'owi, że jego kolega z reprezentacji również dostrzega to, co on robi na boisku. Spędzamy razem czas podczas zgrupowań, widzę jego możliwości i wiem, na co go stać. Oglądam go też praktycznie w każdy weekend, bo uwielbiam futbol i śledzę mnóstwo meczów. Myślę, że każdy, kto zna się na piłce, wie, że prędzej czy później Lamine zasługuje na Złotą Piłkę.

REKLAMA
REKLAMA

Kiedy podczas mistrzostw świata zaczęliście rozmawiać między sobą o tym, że możecie zostać mistrzami świata?
Szczerze mówiąc, nie prowadziliśmy takich rozmów. Po meczu z Republiką Zielonego Przylądka uznaliśmy jednak, że musimy zachować spokój, bo turniej dopiero się rozpoczął. Bardzo w siebie wierzyliśmy i uważam, że to niezwykle ważne dla siły całej drużyny. Od pierwszego dnia zgrupowania mieliśmy nastawienie, że chcemy walczyć o wszystko. Bo jeśli nie jedziesz na mundial z takim podejściem, to równie dobrze możesz zostać w domu. Taka jest prawda. To właśnie zdrowa ambicja, która charakteryzuje naszą grupę.

Ale był jakiś konkretny mecz, po którym coś w was przeskoczyło i pomyśleliście: „Dobra, idziemy po mistrzostwo”?
Po pierwszym spotkaniu musisz już być w pełni skoncentrowany, bo mundial jest bardzo krótki. Jeśli popełnisz kilka błędów, wracasz do domu. W fazie grupowej rozgrywasz tylko trzy mecze, więc musisz od początku prezentować się dobrze, ale jednocześnie zachowywać samokrytycyzm. Nawet kiedy na początku turnieju siedziałem na ławce, a grał Marquitos, uważałem, że drużyna wygląda dobrze. Nie widziałem niczego niepokojącego. Po prostu w tamtym spotkaniu piłka nie chciała wpaść do bramki. Później pokazaliśmy jednak, że przez cały turniej byliśmy niezwykle solidni zarówno w defensywie, jak i w ataku. Pod tym względem nasza gra była naprawdę niesamowita.

REKLAMA
REKLAMA

Wspomniałeś o Marcosie Llorente. Jeszcze podczas świętowania mistrzostwa świata ogłosił, że kończy karierę reprezentacyjną. A przecież nadal jest stosunkowo młody i znajduje się w świetnym momencie kariery. Wiedzieliście wcześniej o jego planach? Rozmawiał z wami o tym? Zaskoczyła cię jego decyzja?
Dowiedziałem się o tym dopiero po zakończeniu świętowania. Wcześniej nic nie wiedziałem. Mam z Marcosem bardzo dobre relacje, ale uważam, że każdy człowiek ma prawo kierować swoim życiem tak, jak uważa za stosowne. Jeśli zdecydował, że chce zakończyć grę w reprezentacji, to być może ma inne priorytety. Może uznał, że dzięki temu pewne rzeczy będą dla niego łatwiejsze. Nie wiem, co dokładnie wpłynęło na jego decyzję. Pozostaje ją uszanować i go wspierać. Przecież od wielu lat reprezentował Hiszpanię na najwyższym poziomie. Ma chyba 30 albo 31 lat, nie pamiętam dokładnie. Przyznam jednak, że byłem trochę zszokowany, bo to prawdziwy koń, który nadal ma bardzo wiele do zaoferowania. Ale być może uznał, że inne sprawy są teraz dla niego ważniejsze. Byłem zaskoczony, jednak całkowicie szanuję jego decyzję.

Mówiłeś, że oglądasz mnóstwo futbolu. Śledziłeś również galę Złotej Piłki? Widziałeś triumf Harry'ego Kane'a?
Tak, oczywiście. Gala odbywała się tutaj, w Londynie.

REKLAMA
REKLAMA

Uważasz, że Harry Kane zasłużenie wygrał z Mbappé i Lamine'em Yamalem, którzy uzupełnili podium?
Tak jak mówiłem wcześniej, gdyby wygrał Lamine, również bardzo bym się cieszył, bo to mój kolega z reprezentacji. Z kolei Harry był moim kolegą w Tottenhamie. Nie chcę mówić, że jeden zasłużył bardziej od drugiego, bo byłoby to z mojej strony trochę nieuczciwe. Bardzo się cieszę ze zwycięstwa Harry'ego. Spędził wiele lat w Tottenhamie i zrobił dla tego klubu mnóstwo dobrych rzeczy. Uważam, że również zasłużył na tę nagrodę. Oczywiście chciałbym, żeby Złotą Piłkę zdobył Hiszpan, najlepiej któryś z moich kolegów z reprezentacji, ale jestem szczęśliwy z powodu Harry'ego.

Niech Harry Kane zdobywa Złote Piłki, a wy wygrywajcie mistrzostwa świata. W 2030 roku możecie zrobić to samo! Przejdźmy jeszcze do Tottenhamu. Widzę, że pieniędzy wam nie brakuje. 108 milionów za Tonalego, około 100 milionów za Matheusa Fernandesa. Mimo takich wydatków znowu nie najlepiej rozpoczęliście sezon. Ostatnio pokonaliście Chelsea Xabiego Alonso i dzięki temu zwycięstwu wydostaliście się ze strefy spadkowej. Jak oceniasz wasze perspektywy na resztę rozgrywek?
Rzeczywiście zaczęliśmy słabo. Ale powiem ci też, że mieliśmy kilka spotkań, które zakończyły się remisami, a równie dobrze mogliśmy je wygrać. Czasami decydowały naprawdę drobne szczegóły. Niestety ostatecznie nie udawało nam się zdobywać trzech punktów. Trzeba jednak pamiętać, że rozegraliśmy dopiero osiem kolejek ligowych, mamy prawie dwunastu nowych zawodników i właściwie budujemy zupełnie nowy projekt. Teraz zaczyna to wyglądać lepiej. Pokonaliśmy Coventry, w ostatni weekend wygraliśmy z Chelsea i mamy już dwa zwycięstwa z rzędu. Mam nadzieję, że uda nam się podtrzymać tę serię.

REKLAMA
REKLAMA

Pedro, naprawdę cieszę się, że tak dobrze ci się układa. Uważam, że na wszystko zapracowałeś. Jesteś skromnym człowiekiem, zawsze pamiętasz o swoim pochodzeniu, o rodzinie, o dziadkach i mamie. Pamiętam, że twoja mama nie mogła nawet być na półfinale mistrzostw świata, ponieważ opiekowała się twoim małym synkiem, który miał gorączkę. Wielokrotnie rozmawialiśmy też o twoim dziadku, o tym, jak bliscy pomagali ci w dzieciństwie i wozili na treningi. Muszą być z ciebie niesamowicie dumni, kiedy patrzą, jak daleko zaszedłeś od czasów, gdy byłeś zwykłym chłopakiem z Don Benito.
Tak, Manu, bardzo ci dziękuję za te słowa. Myślę, że rzeczywiście są ze mnie dumni. Zawsze byłem zwykłym chłopakiem z małego miasta, wychowanym na ulicy, wśród swoich ludzi. Za wszystkim, co osiągnąłem, stoją również moi rodzice, żona i dzieci. Jedyną rzeczą, której naprawdę żałuję, jest to, że nie mogłem zabrać dziadka na finał mistrzostw świata. Ma problemy z oddychaniem i z tego powodu nie było to możliwe. Ale musiałem przywieźć mu medal, bo inaczej...

Obiecałeś mu to, prawda?
Tak! [śmiech] Podczas jednej z rozmów wideo powiedział mi: „Słuchaj, jeśli nie przywieziesz medalu, to nie wejdziesz do domu”. [śmiech] Tak naprawdę jestem po prostu bardzo rodzinnym człowiekiem. I ogromnie mnie cieszy, że moi bliscy mogą być dumni z tego, kim jestem. Że są dumni ze swojego syna, wnuka czy po prostu człowieka, którego mają w swoim życiu.

REKLAMA
REKLAMA

I właśnie taki Pedro Porro gości dzisiaj w El Larguero. Zwyczajny, skromny chłopak, który został mistrzem świata, jest gwiazdą Premier League i podpisał kontrakt z Tottenhamem do 2031 roku. Tylko nie zapominaj o przyjaciołach!
Nigdy, Manu, nigdy. Przecież zawsze dobrze cię traktuję! [śmiech]

To prawda. Mam nadzieję, że dalej będziesz strzelał gole dla reprezentacji Hiszpanii i jeszcze przez wiele lat będziemy oglądać cię w narodowych barwach. Wielki uścisk i bardzo dziękuję za rozmowę. Powodzenia w dalszej części sezonu z Tottenhamem!
Dziękuję, Manu. Trzymaj się!

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

REKLAMA