Przesunięcie Federico Valverde na prawą obronę wydawało się kwestią czasu. Carlo Ancelotti korzystał z tego rozwiązania już w sezonie 2024/25, kiedy Urugwajczyk rozpoczął na tej pozycji 15 spotkań. Podobny pomysł miał Xabi Alonso, ale Valverde nie był z niego zadowolony. Otwarcie przyznawał, że nie lubi grać na boku obrony, a napięte relacje ze szkoleniowcem dodatkowo komplikowały sytuację. Po przejęciu drużyny przez Álvaro Arbeloę wrócił do środka pola. Początkowo również Mourinho nie zamierzał niczego zmieniać i jeszcze w sierpniu przekonywał, że postrzega Valverde przede wszystkim jako pomocnika.
Sytuacja zmieniła się w październiku. Portugalczyk przesunął kapitana na prawą obronę w drugich połowach spotkań z Villarrealem i Romą, a następnie wystawił go tam od początku przeciwko Sevilli, Lipskowi i Barcelonie. Real Madryt wygrał wszystkie pięć meczów. Valverde dobrze odnajduje się w nowej roli, zapewniając drużynie odpowiednie zabezpieczenie defensywne, a jednocześnie wykorzystując swoją szybkość i wytrzymałość do regularnego włączania się do ataków.
Jak informuje Mario Cortegana, osoby z otoczenia Urugwajczyka bardzo pozytywnie oceniają sposób, w jaki Mourinho nim zarządza. Dotyczy to również decyzji o ustawianiu go poza preferowaną pozycją. W przeciwieństwie do poprzedniego sezonu nie pojawiają się obecnie napięcia związane z jego rolą na boisku. Nie oznacza to, że Valverde nagle polubił grę na prawej obronie, ale zaakceptował decyzje szkoleniowca. Sam Mourinho podkreślał po meczu z Sevillą, że nie musi specjalnie przekonywać swojego kapitana. „Jeśli będzie musiał zagrać na bramce, założy rękawice i stanie na bramce”, stwierdził Portugalczyk.
Korzyści z tego rozwiązania wykraczają poza samą grę Valverde. Jego przesunięcie pozwoliło Mourinho odejść od ustawienia z Urugwajczykiem i Aurélienem Tchouaménim w środku pola, które ograniczało możliwości drużyny w rozegraniu piłki. Dzięki temu trener może wystawiać obok Francuza bardziej kreatywnego zawodnika, takiego jak Bernardo Silva czy Arda Güler, a jednocześnie zachować odpowiednią równowagę między defensywą a ofensywą. W Klasyku pozwoliło to znaleźć miejsce w jedenastce zarówno dla Bernardo, jak i Gülera.
Największymi przegranymi tej sytuacji są dwaj nominalni prawi obrońcy. Trent Alexander-Arnold, sprowadzony latem 2025 roku z Liverpoolu, oraz Denzel Dumfries, za którego Real zapłacił ostatniego lata 20 milionów euro, przegrywają rywalizację z pomocnikiem. Szczególnie trudna jest sytuacja Anglika, który przesiedział na ławce całe spotkania z Sevillą i Lipskiem, a w Klasyku przeciwko Barcelonie pojawił się na boisku dopiero w doliczonym czasie gry, zastępując w 94. minucie Ardę Gülera. Wczoraj Cadena SER informowała, że Liverpool rozważa jego wypożyczenie w styczniu. Cortegana przekazuje jednak, że według osób bliskich zawodnikowi Trent koncentruje się na odniesieniu sukcesu w Realu Madryt i nie bierze obecnie pod uwagę odejścia.
Na razie wszystko wskazuje na to, że Valverde pozostanie pierwszym wyborem Mourinho na prawej obronie. Nie zmieniły tego nawet problemy mięśniowe, których Urugwajczyk nabawił się podczas Klasyku. Badania przeprowadzone po spotkaniu z Barceloną nie wykazały kontuzji, a kapitan powinien być gotowy do występu przeciwko Racingowi Santander.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.