REKLAMA
REKLAMA

„Dla Sergio Martíneza wybrano spokojniejszą drogę, z Mastantuono zbyt mocno przyspieszono cały proces”

Real Madryt pod koniec letniego okienka wykupił Sergio Martíneza z Racingu za 3 miliony euro. 19-latek w sierpniu zdążył zagrać w barwach poprzedniego klubu w Primera División, a po transferze znalazł się w kadrze Królewskich na mecz z Betisem. Potem jednak pozostawał w szkółce i grał w Castilli. Teraz Fernando Tavero, dziennikarz Asa, opowiedział o jego rozwoju w jednym z programów youtubowych tego dziennika. Przedstawiamy jego wypowiedzi.

REKLAMA
REKLAMA
„Dla Sergio Martíneza wybrano spokojniejszą drogę, z Mastantuono zbyt mocno przyspieszono cały proces”
Sergio Martínez z medalem za Puchar Interkontynentalny U-20. (fot. Getty Images)

Real Madryt zapłacił klauzulę Sergio Martíneza. Nie powiem, że był to wyjątkowo głośny transfer, ale chłopak zdążył już przecież zadebiutować w Racingu. Wielu uważało, że może zostać tam w Primera División. Sprawiał wrażenie zawodnika, który może odgrywać ważną rolę, ale ostatecznie zdecydował się przejść do Realu Madryt, który wpłacił jego klauzulę. Dlaczego Real go sprowadził? Co zobaczył w tym chłopaku?
Zobaczył zawodnika z ogromnym potencjałem. Chłopaka, którego już obserwowano, a na którego skierowały się wszystkie reflektory po tamtym występie i pięknym golu w debiucie w Primera División w barwach Racingu Santander. Trzeba coś mieć, by posłać taką bombę z prędkością 120 kilometrów na godzinę już w swoim pierwszym meczu w Primera División. Real Madryt dostrzegł więc piłkarza, który może zajść bardzo wysoko i ma przed sobą dużą przestrzeń do rozwoju. Dlatego ani przez chwilę nie zakładano, że od pierwszego dnia będzie to transfer do pierwszej drużyny. To chłopak, który miał nabierać doświadczenia i się rozwijać, nie tylko w Castilli, ale też poznając wszystko, co wiąże się z grą w Realu Madryt. Potraktowano go jako inwestycję w przyszłość. Poważną, biorąc pod uwagę zapłacone 3 miliony euro, ale w Realu nie skupiają się na tej cenie. Mają cierpliwość do chłopaka i wierzą w dokonany transfer.

REKLAMA
REKLAMA

Jak wyglądały jego pierwsze miesiące w Valdebebas? Mówię o Valdebebas, bo oczywiście gra w Castilli, ale trenował też z pierwszą drużyną, o czym jeszcze nie wspomnieliśmy. Mourinho chyba już kilka razy zapraszał go na treningi?
Tak, tak. Mourinho od pierwszego dnia uważnie mu się przygląda. Sergio Martínez znalazł się już w pierwszej kadrze na mecz w Sewilli. Poza tym Mou regularnie ogląda spotkania Castilli, więc widział go więcej niż raz. Obserwował go również w Pucharze Interkontynentalnym U-20, w którym Sergio był największą atrakcją. Był tym dużym wzmocnieniem znakomitej drużyny juniorów, która wygrała Youth League. Wyszedł tam ten świetny zespół, ze wszystkimi zawodnikami, którzy jeszcze nie odeszli, dodatkowo wzmocniony Sergio Martínezem. Zagrał w podstawowym składzie. W Castilli też zaczął wychodzić od początku, kiedy już trochę się zaadaptował. Wszystko odbywało się stopniowo, bez jakiegoś wyważania drzwi, bo wewnątrz klubu traktują to jako naturalny proces. Przez większość czasu dzieli środek pola z Jorge Cestero, ważnym zawodnikiem szkółki Realu, który minionego lata bez żadnego problemu mógł już odejść do Primera División. Pod względem pozycji mogą się uzupełniać, ale większą rolę odgrywa Cestero, który jest też bardziej przyzwyczajony do specyfiki Realu Madryt. Przy tym w ostatnich 2-3 meczach trener López de Lerma postawił natomiast od początku na bardziej ruchliwych zawodników, takich jak Roberto Martín, albo częściej wystawiał Paula Fortuny’ego na pozycji ofensywnego pomocnika, żeby nieco przyspieszyć wyprowadzanie piłki przez Castillę. Być może Cestero i Sergio Martínez mają trochę zbyt podobne profile. Jak jednak mówię, choć Sergio wypadł teraz z podstawowej jedenastki, nie ma w tym nic alarmującego.

REKLAMA
REKLAMA

Julián López de Lerma chyba dość często zmienia skład? Rozumiem, że ma zawodników, którzy grają znacznie więcej i pewniejszych kandydatów do podstawowej jedenastki, ale z tego, co wiem, często dokonuje zmian w zespole.
Tak. Trudno zresztą nie zmieniać składu Castilli, bo to drużyna uzależniona od pierwszego zespołu, od powołań i wezwań na treningi. Na przykład Thiago Pitarch nie jest zawodnikiem, z którego Julián może na co dzień korzystać, ale podczas przerwy reprezentacyjnej, ponieważ nie pojechał na zgrupowanie kadry do lat 21, zszedł do Castilli. Trener dostał więc dodatkowe wzmocnienie, przez co inny chłopak musiał wypaść ze składu. Na początku Alexis Ciria był powoływany do pierwszej drużyny, więc trener nie mógł z niego korzystać. Są zatem piłkarze, którzy pojawiają się i znikają. W obronie też często zmienia środkowych defensorów. Tak, Julián nie ma jednej z góry ustalonej, niezmiennej jedenastki. Dlatego nie należy łapać się za głowę z powodu tego, że Sergio Martínez akurat teraz stracił miejsce w składzie.

Jak powiedziałeś, on strzelił gola w swoim debiucie w Primera División, przy okazji powrotu Racingu do najwyższej ligi, a później zszedł do trzecioligowej Primera Federación. Wielu zastanawia się, czy to najwłaściwszy krok, czy to najlepsze rozwiązanie dla kariery samego zawodnika. Niektórzy powiedzą: „Jesteś w Primera División, spróbuj tam zostać”. Inni uznają, że szkółka Realu Madryt jest przecież bardzo mocna.
Sergio Martínez i jego otoczenie uznali, że właśnie taki krok powinien wykonać, żeby dalej się rozwijać. Miał przy tym inne możliwości. Real Madryt nie był jedynym wielkim klubem, który pukał do jego drzwi. Było ich wiele. Wybrał Real ze względu na to, że to Real Madryt, ale też z uwagi na przedstawiony mu projekt. Ani przez chwilę nie obiecywano chłopakowi, że będzie podstawowym zawodnikiem pierwszej drużyny czy że od razu odegra w niej ważną rolę. Powiedziano mu, że będzie brany pod uwagę w pierwszym zespole, kiedy uzasadni to swoimi występami i że musi stopniowo się wdrażać. W szkółce często powtarzają mi jedną rzecz w odniesieniu do Sergio Martíneza: to nie jest transfer na trzy czy cztery miesiące, a na cztery lata. Sprowadzono go, ponieważ wierzą w niego w dłuższej perspektywie, podobnie jak w wielu innych zawodników. To rocznik 2007, ta generacja, która wygrywała w poprzednim sezonie. Mówimy o tym samym roczniku co Thiago Pitarch. Cestero jest na przykład o rok starszy i bardziej ukształtowany. Potrzeba więc trochę cierpliwości wobec Sergio Martíneza. Jak jednak mówię, wewnątrz klubu nie uważają, że adaptacja sprawia mu większe trudności niż można było zakładać. To nowy klub, nowe miasto, to Real Madryt i wszystko, co się z tym wiąże. To jest najzwyklejszy proces adaptacji.

REKLAMA
REKLAMA

Wspomniałeś o Mourinho. Z tego, co mi mówiłeś, uważnie obserwuje kilku wychowanków Realu czy zawodników Castilli, a jednym z nich jest Sergio Martínez. W środku pola pierwszej drużyny są jednak Tchouaméni, Valverde, Pitarch, Bernardo Silva, teraz również Arda Güler, Camavinga. Nazwisk jest wiele. Chciałbym też wiedzieć, kogo Sergio mógłby zastąpić, gdyby pewnego dnia trafił do pierwszego zespołu. Jaka jest właściwie jego najlepsza pozycja? Oglądałeś go już przez ten czas w Castilli. Kiedy przychodził do Realu, dużo dyskutowano o tym, czy jest pozycyjnym defensywnym pomocnikiem, czy może raczej środkowym pomocnikiem, który potrafi wejść w pole karne. Jakim zawodnikiem jest dla ciebie Sergio Martínez?
Widzę w nim kreatywnego środkowego pomocnika. Jest wysoki, ma niemal 190 centymetrów, dokładnie 188. Przede wszystkim w Santander, gdzie znają go najlepiej, opisywano go jako piłkarza, który może grać na szóstce, ósemce, a nawet dziesiątce. Być może w przyszłości rzeczywiście będzie mógł występować tak blisko pola karnego. Na razie jednak, przynajmniej na podstawie tego, co zobaczyliśmy w Realu Madryt, w Valdebebas i w Castilli, postrzegam go bardziej jako szóstkę. Jako stosunkowo pozycyjnego pomocnika, który dobrze operuje piłką i może dobrze radzić sobie w starciach fizycznych. Jeśli mam wskazać kogoś, z kim może rywalizować pod względem zajmowanej pozycji, będzie to Jorge Cestero. Widzę między nimi podobieństwa. Pod względem ustawienia mogą dawać zespołowi trochę tego samego. Nie grają identycznie, ale mogą zajmować te same sektory boiska. Dlatego myślę, że być może na początku sezonu nie zgrali się aż tak dobrze, kiedy występowali razem. Rzeczywistość jest też taka, że na razie Cestero wyróżnia się bardziej od Sergio Martíneza. A jaka byłaby jego pozycja w pierwszej drużynie? Widzę go na pozycji Tchouaméniego, oczywiście również w parze defensywnych pomocników. Jeśli Real Madryt gra z dwoma takimi zawodnikami, jest tam miejsce dla Sergio Martíneza, podobnie jak dla Jorge Cestero.

REKLAMA
REKLAMA

Jak wysoko może twoim zdaniem zajść? Widzisz w nim duży potencjał? Wiem, że bardzo trudno to ocenić, nie mamy przecież kryształowej kuli i nie jesteśmy wróżbitami, ale kiedy mógłby nadejść moment, w którym spróbuje przebić się do pierwszej drużyny Realu albo dostanie w niej jakieś minuty?
Myślę, że nie należy zaczynać biegać zanim nie nauczy się chodzić. Sergio Martínez jest bardzo obiecującym chłopakiem, ale nie można zapominać, że ma 19 lat i dopiero co przyszedł do Realu Madryt.

To ważne, często podkreślasz właśnie ten fakt, że dopiero przyszedł do Realu.
Bo to bardzo istotne. Na co dzień przebywa z chłopakami równie utalentowanymi jak on. Niektórzy zdają się oczekiwać, że Sergio Martínez będzie Diomandé Castilli. Tymczasem tak nie jest. Nie chodzi nawet o różnicę wieku, tylko o inny typ zawodnika. To inny profil. Poza tym przychodzi do Castilli pełnej talentów. Ilu chłopaków ten zespół wypromował w ostatnim roku?

Właściwie to Valdebebas sfinansowało Realowi okno transferowe.
Nawet nie sama Castilla, bo Jacobo Ortega odszedł za dziesięć 10 milionów, choć nie był jeszcze zarejestrowany jako zawodnik Castilli. Sergio trafia więc do całej konstelacji małych talentów w swoim wieku. Chłopaków, którzy są już przyzwyczajeni do tej specyfiki, do tego środowiska czy nazwijmy to, jak chcemy, do mechanizmów gry Juliána Lópeza de Lermy. Przychodzi jako jeden z wielu, bo tutaj ma być kolejnym talentem. W Racingu mógłby być natomiast największą perełką klubu i oczkiem w głowie Santander. Tutaj musi stopniowo budować swoją pozycję. Jestem przekonany, że może zacząć regularnie otrzymywać powołania do pierwszej drużyny, kiedy już zadomowi się w Castilli i zacznie się w niej wyróżniać. Uważam, że inna kolejność mogłaby przynieść efekt przeciwny do zamierzonego. Podam przykład Mastantuono. Moim zdaniem, kiedy trafił do pierwszej drużyny Realu Madryt, zbyt mocno przyspieszono cały proces. Od początku dostał zbyt wiele występów w podstawowym składzie, choć być może jeszcze na nie nie zapracował. Niewykluczone, że przez to jego rozwój został spowolniony, zamiast przyspieszyć.

REKLAMA
REKLAMA

Z Diomandé wyglądało to trochę inaczej, prawda?
W jego przypadku wybrano spokojniejszą drogę. Powoli, krok po kroku, żeby stopniowo przyzwyczajał się do zespołu. Myślę, że z Sergio Martínezem można postępować podobnie, choć oczywiście porównujemy tu Castillę z pierwszą drużyną. Nie należy tak bardzo przyspieszać wszystkiego w przypadku 19-letniego chłopaka, który po raz pierwszy wyprowadził się z domu. Nie rozegrał jeszcze tego wielkiego meczu, którego być może potrzebuje, żeby coś zaskoczyło. Kiedy jednak taki występ nadejdzie, prawdopodobnie stanie się jedną z perełek szkółki Realu Madryt również dzięki temu, co pokazuje na boisku, a nie tylko ze względu na potencjał.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

REKLAMA