Koszykarze Realu Madryt wygrali dziesiąte spotkanie z rzędu i szóste w samej Eurolidze. Dzisiaj podejmowali wymagającego rywala, jakim jest Fenerbahçe, które do tej pory prezentowało się znakomicie w defensywie. Królewscy znaleźli sposób na Turków i, chociaż nie osiągnęli granicy stu punktów, to i tak wygrali w pokaźnych rozmiarach. Graczem meczu został Théo Maledon, a Campazzo uzbierał double-double – 10 punktów i 10 asyst.
Pierwsza kwarta była najbardziej zacięta. Lepiej zaczęli ją goście, a szczególnie Shane Larkin, który w tej początkowej fazie najmocniej się wyróżniał. Fenerbahçe zaczęło od prowadzenia 11:4, ale Królewscy ocknęli się w odpowiednim momencie. Campazzo dwukrotnie trafił z dystansu, a następnie poprzez rzuty osobiste wyprowadził Real Madryt na prowadzenie. Spotkanie zmieniło się w wymianę ciosów pomiędzy gospodarzami i Horton Tuckerem, który wziął na siebie odpowiedzialność za zdobywanie punktów (22:24).
W drugiej części francuski duet pozwolił na odzyskanie prowadzenia i od tego momentu Królewscy zaczęli przejmować inicjatywę. Złapali odpowiedni rytm, co podkreślali zawodnicy w przedmeczowych wypowiedziach. Fenerbahçe musiało się dostosować do tempa Real Madryt i miało z tym problemy, szczególnie że Théo Maledon grał na znakomitym poziomie. Przewaga Królewskich wzrosła do 13 oczek, ale tuż przed przerwą Horton Tucker przywrócił gości do rywalizacji (47:42).
Po zmianie stron Larkin trafił i przewaga zmalała do jednego posiadania, jednak Real Madryt na nic więcej nie pozwolił. Nawet kiedy Maledona nie było na parkiecie, to na wyższy poziom wskakiwali inni zawodnicy, tacy jak Procida, Okeke, Abalde czy Feliz. Dopisywała przy tym skuteczność rzutów za trzy punkty i Fenerbahçe znów zostało w tyle, tracąc nawet 18 oczek w pewnym momencie. Po zakończeniu kwarty ta różnica była odrobinę mniejsza (70:55).
Fenerbahçe wykorzystało moment dekoncentracji na początku ostatniej części. Seria 9:0 przywróciła gościom nadzieję na powrót do meczu, ale trwało to tylko chwilę. Maledon swoimi wejściami pod kosz siał spustoszenie w defensywie rywali. Królewscy wrócili do zdobywania punktów i ponownie zaczęli uciekać rywalom. To był ostateczny cios i Madrytczycy mogą dopisać kolejne zwycięstwo do dorobku.
95 – Real Madryt (22+25+23+23): Procida (5), Maledon (26), Jantunen (0), Tavares (14), Feliz (8), Luwawu-Cabarrot (8), Pradilla (4), Abalde (8), Campazzo (10), Okeke (6), Llull (-), Jones (6).
76 – Fenerbahçe (24+18+13+21): Larkin (7), Baldwin (7), Şanlı (0), Key (6), Shields (8), Bingham (3), Melli (2), Horton Tucker (16), Forrest (6), Clyburn (21), Silva (-), Sargiūnas (-).
Poza kadrą znaleźli się:
Usman Garuba (zerwanie ścięgna Achillesa, spodziewany powrót: pierwszy kwartał 2027)
Gabriel Deck (przejdzie operację barku, spodziewany powrót: luty-marzec 2027)
Nick Smith Jr. – uraz prawej stopy
Maksym Szulga – decyzja trenera
Olivier Sarr – decyzja trenera
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.