L'Équipe opisuje, że Kylian Mbappé zaledwie pół godziny po wręczeniu Złotej Piłki Harry'emu Kane'owi czekał na transport u boku swojego ojca Wilfrida, oparty o ścianę jednego z korytarzy London Palladium, londyńskiego teatru, w którym w poniedziałek odbywała się ceremonia. Zdobywca drugiego miejsca w edycji 2026 był przybity wynikiem, ale starał się nie dawać tego po sobie poznać, nawet gdy Emilio Butragueño, dyrektor Realu Madryt do spraw relacji instytucjonalnych obecny na miejscu, czule go przytulił.
Kilka minut później Francuz nawet śmiał się z gośćmi, którzy podchodzili, żeby się z nim przywitać, podczas gdy Lamine Yamal kipiał ze złości w swoim kącie, twierdzą Francuzi. Mbappé mógł przynajmniej pocieszać się zwycięstwem w Klasyku rozegranym dzień wcześniej, w którym zdobył dwie bramki, co nieco łagodziło jego rozgoryczenie. Gdy we wtorkowy poranek opuszczał Londyn, uspokajał swoje otoczenie. Wiedział już, jak niewielka różnica punktowa dzieliła go od angielskiego triumfatora i zamiast pogrążać się we frustracji, utwierdziło go to w pragnieniu zdobycia tego trofeum pewnego dnia. Rozczarowanie było uzasadnione, ale kapitan reprezentacji Francji był gotowy zamknąć ten rozdział. Zresztą nawet gdyby nie był, inni zrobili to za niego. Temat Złotej Piłki błyskawicznie ustąpił bowiem miejsca kontrowersjom związanym z Chinami, czego Mbappé kompletnie się nie spodziewał.
W Chinach ten lekki, humorystyczny filmik zza kulisy wiosennego wywiadu, nawiązujący do regularnie pojawiających się w mediach społecznościowych porównań kapitana reprezentacji Francji do różnych postaci historycznych, nikogo nie rozśmieszył. Rzecznik chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Guo Jiakun zareagował stanowczo: „Wszelkie słowa lub działania, które ranią uczucia narodu chińskiego, w naturalny sposób spotykają się ze wspólnym sprzeciwem całego chińskiego społeczeństwa”. A to był dopiero początek...
Mbappé cieszy się w Chinach ogromną popularnością. Jego konto w aplikacji Xiaohongshu obserwuje 1,1 miliona użytkowników, a sam piłkarz ma podpisanych kilka kontraktów sponsorskich. We wtorek jako pierwsza zareagowała marka napojów izotonicznych Bushuila, należąca do koncernu Dongpeng, która od kwietnia wykorzystywała wizerunek i głos zawodnika. Firma ogłosiła „zakończenie wszelkiej współpracy z Kylianem Mbappé”. Kilka minut później podobne komunikaty opublikowały Mengniu, chiński gigant branży mleczarskiej, oraz Milkground, producent serów. Kontrakty te, przynoszące piłkarzowi blisko 7 milionów euro rocznie, wygasały w lutym i marcu. Gdyby nie publikacja nagrania, prawdopodobnie zostałyby przedłużone. Sprzedaż Dongpeng wzrosła bowiem w pierwszej połowie 2026 roku o ponad 15%, i to na rynku, który jest już mocno nasycony.
Konsekwencje całej sprawy nie ograniczają się jednak wyłącznie do interesów francuskiego zawodnika. Kilka mediów poinformowało o zawieszeniu transmisji meczów Realu Madryt przez chińską telewizję publiczną CCTV. W La Lidze zapanowała panika. Hiszpańska liga natychmiast wyraziła ubolewanie z powodu wywołanego zamieszania i zapewniła, że współpracuje ze swoimi chińskimi partnerami, aby chronić wzajemne relacje. Na własnych profilach w mediach społecznościowych prezes La Ligi Javier Tebas, który wybiórczo podchodzi do krytykowania poszczególnych państw, zapomniał o konsekwencjach „Wielkiego Skoku Naprzód” i „Rewolucji Kulturalnej” (setki tysięcy ofiar śmiertelnych w latach 1966–1976), by przekazać „szczere przeprosiny narodowi chińskiemu” za „wypowiedzi Kyliana Mbappé, które wywołały oburzenie i poczucie obrazy w Chinach”.
Co ciekawe, Francuzi twierdzą, że dzień wcześniej La Liga miała zresztą ostrzec Real Madryt przed nadchodzącymi kontrowersjami. Była gotowa pomóc madryckiemu klubowi w rozwiązaniu problemu. Jednak ze względu na fatalne relacje między obiema instytucjami Real stanowczo odrzucił tę propozycję. Kontrakty Królewskich podpisane z prywatnymi chińskimi przedsiębiorstwami nie były zagrożone, choć klub nieuchronnie odczuje skutki całej sprawy, szczególnie w sprzedaży koszulek na chińskim rynku. Dotychczas to właśnie nazwisko Mbappé było tam najczęściej wybierane do nadruku na koszulkach.
Za kulisami niektórzy działacze Realu Madryt wręcz byli rozbawieni całą sytuacją i pozostawali ciekawi, jak Tebas z niej wybrnie. Znacznie mniej powodów do śmiechu miało natomiast otoczenie Mbappé, które we wtorek zostało zasypane telefonami. Prezes Realu Madryt Florentino Pérez skontaktował się z nim, aby rozeznać się w sytuacji. We Francji telefony również rozgrzały się do czerwoności, począwszy od Francuskiej Federacji Piłkarskiej, która zapewnia, że uważnie śledzi rozwój wydarzeń i podkreśla, iż „obowiązujące umowy z naszymi chińskimi partnerami dotyczą całej reprezentacji Francji”, aż po szczebel dyplomatyczny.
Wobec skali, jaką przybrała cała kontrowersja, kapitan reprezentacji Francji bardzo szybko przeprosił za swoje słowa. Opublikował w mediach społecznościowych oświadczenie w językach francuskim, angielskim i mandaryńskim, w którym przyznał, że jego wypowiedź była „niefortunna”: „Przepraszam wszystkich, których uraziły moje słowa. Absolutnie nie było to moim zamiarem. Darzę naród chiński i jego historię głębokim szacunkiem i szczerze przepraszam”.
Nie ma pewności, czy te przeprosiny wystarczą, aby chiński rząd zmienił swoje stanowisko. Pozwoliły jednak przynajmniej nieco uspokoić sytuację. Mbappé chce już tylko skupić się na nowych celach i niedzielnym wyjeździe do Santander. Nawet jeśli tego meczu nie będzie można obejrzeć w Chinach, podsumowuje L'Équipe.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.